„Chleb od zająca” to nowa książka Jerzego Grupińskiego. Proza biograficzna, ale zawierająca sporo poezji związanej z miejscem, ludźmi, zdarzeniami, które autor wspomina. Tytuł był dla mnie zaskakujący. Zapytana przez poetę, czy wiem, co to takiego „chleb od zająca” powiedziałam, że pewnie piekarz nazywał się Zając. Wkrótce miałam okazję zapytać o to samo młodego człowieka, który wychował się na skraju Puszczy Noteckiej i… doskonale wiedział! To chleb, który przynoszono z pracy, niezjedzony, najczęściej z pracy w lesie.