Pobierz Akant 2026 nr 11
Pobierz Akant 2026 nr 11
W świecie smutku polskiego poety
„Mam dwie depresje, endogenną i polityczną” – to zdanie z pewnością mogłoby być umieszczone na okładce Roku szczura. Dziennik Tomasza Jastruna z przełomu lat 2015 i 2016 jest zapisem dwóch równoległych rozpadów: państwa, które w oczach autora zsuwa się ku autorytaryzmowi, i człowieka, który osuwa się w stronę śmierci. Problem w tym, że te dwie narracje nie zawsze stają się wiarygodne.
W Dzień Zaduszny w przestrzeni prywatnej i publicznej wspominamy tych, którzy odeszli. Dzisiaj więc godzi się zwrócić uwagę na szczególnie wartościową publikację książkową, poświęconą jednej z najważniejszych polskich nekropolii, którą wydała niedawno warszawska oficyna Berger/Deuter. Nosi tytuł Moje Powązki, a jej autorem jest zasłużony, wieloletni przewodnik po Warszawie, Franciszek Trynka. Krakus, od wielu dziesięcioleci osiadły w stolicy, jest od dawna jednym z filarów Warszawskiego Koła Przewodników PTTK. Efektownie wydana i bogato ilustrowana publikacja, licząca 406 stronic, jest owocem gruntownego i systematycznego poznawania przez autora zabytkowego cmentarza, stanowiącego istotną część historii nie tylko Warszawy, ale całej Polski.
Michał Galiński i Bartosz Kozera są laureatami pierwszej edycji Nagrody im. Gabrieli Zapolskiej. Gala wręczenia nagród odbyła się 21 października 2026 r. w Domu Literatury w Warszawie. Laureaci, autorzy dramatów „Szkoda” i „Wezuwiusz”, zostali wyłonieni spośród dziewięciu nominowanych. Do konkursu zakwalifikowano 33 dramaty z Polski i jeden z Czech.
Jak objąć słowem tę bogatą paletę emocji, nastrojów, stanów i współodczuwania, które odnajduję w poezji Aliny Rzepeckiej? Punktem wyjścia dla jej twórczości jest codzienność, kresowa historia rodziny, głębokie przeżycia innych osób, które – poprzez swoiste wtajemniczenie – stają się jej doświadczeniem egzystencjalnym. To także relacje z najbliższymi i przyjaciółmi oraz poetami z całej Polski, z którymi spotkania, rozmowy i wynikające z nich wiersze stają się inspiracją dla jej poezji. Ważnym impulsem jest natura oraz sztuka, często przeniknięte delikatną refleksją o przemijaniu.
Paweł: Jesteś najmłodszą w dziejach mistrzynią Polski w slamie poetyckim. Reszta krajowej czołówki też bardzo odmłodniała. Czy myślisz, że w slamie, tak jak w sporcie, tylko młodzież ma realne szanse na sukces na poziomie mistrzowskim?
Żyjemy w epoce, w której gwałtowny, permanentny rozwój sztucznej inteligencji przeobraża i będzie zmieniał nasze życie w wielu dziedzinach, wymuszając adaptację społeczeństwa do nowych warunków.
Niektóre dyskusje wydają się tak dalece bezzasadne, że aż trudno uwierzyć, iż przewijają się jak refren od wieków. Przykładem takowej dyskusji jest udowadnianie konieczności istnienia literatury czyli za Stefanią Skwarczyńską mówiąc „sensownych tworów słownych" z funkcją estetyczną bądź literatury stosowanej; upraszczając i uogólniając; spieramy się o sensowność istnienia zapisów i luster człowieczeństwa.
Pytanie o ontologiczny sens literatury zawsze nabrzmiewało mocno w okresach historycznych szczególnie dramatycznych, np. rozbiorów Polski, kiedy walka piórem i troska o ochronę dzieł literackich spotykały się ze zrozumieniem w bardzo różnym stopniu.
Nie było chyba na przestrzeni wieków drugiej istoty tak różnie ocenianej jak kot. Bywał on uwielbiany, otaczany czcią, obdarowany nietykalnością, podnoszony do godności bóstwa, jak również ignorowany, poniewierany lub wręcz uważany za ucieleśnienie Szatana i palony na stosie. Tak się jakoś składa, że kot budzi żywe uczucia, nie pozostawiając miejsca na obojętność. Tak było, jest i pewnie będzie. Ma to swoje odbicie w literaturze i sztuce.
Okazuje się, że wielu wybitnych uczonych, pisarzy, mężów stanu potrzebowało towarzystwa ulubionego kota, aby móc przystąpić do pracy twórczej. Należy tu wymienić między innymi: Francesco Petrarkę, Tomasza Graya, Armanda Jeana Richelieu, Marcina Lutra czy Abrahama Lincolna. Do największych wrogów kota należeli Napoleon Bonaparte, Juliusz Cezar, Benito Mussolini i Adolf Hitler.
Kiedy czytam nie tylko wiersze Grega Koniecznego, ale również inne jego próby literackie, zwraca uwagę tonacja dekadencka i światopogląd katastroficzny. Można się zgodzić z jego diagnozami współczesności, z poczuciem rozpadu wartości, z niepokojem wobec świata, który coraz trudniej objąć rozumem.
Wyłania się tu kwestia możliwości i potrzeby weryfikowania informacji zawartych w korespondencji. Listy, odnosząc się w wielu miejscach do świata i opisując go, tworzą jego obraz, niekoniecznie zgodny z rzeczywistością.
Zanim narody i społeczności b. Rzeczypospolitej wyruszyły do najbardziej ludowego i powszechnego z powstań XIX w., politycy, ideolodzy, decydenci i liderzy europejskich państw, które poczuły się potęgami po rozgromieniu Napoleona Bonaparte (1814-15), podjęły kompleksowe działania w celu wyniszczenia wszystkiego, co po 5-wyznaniowej RP zostało.
Dotychczasowego dorobku i cech osobowości autora zbiorku Królewskie milczenia nie można, w krótkim wstępie do zasadniczej recenzji, pominąć całkowitym milczeniem albo też zlekceważyć. Stanisław Chyczyński (r. 1959) to w mojej ocenie, a mniemam, że nie tylko, jeden z najoryginalniejszych polskich poetów współczesnych.