Pobierz Akant 2026 nr. 10
Pobierz Akant 2026 nr. 10
Paweł: Jesteś najmłodszą w dziejach mistrzynią Polski w slamie poetyckim. Reszta krajowej czołówki też bardzo odmłodniała. Czy myślisz, że w slamie, tak jak w sporcie, tylko młodzież ma realne szanse na sukces na poziomie mistrzowskim?
Żyjemy w epoce, w której gwałtowny, permanentny rozwój sztucznej inteligencji przeobraża i będzie zmieniał nasze życie w wielu dziedzinach, wymuszając adaptację społeczeństwa do nowych warunków.
Wszyscy wiemy, że wydania książkowe wierszy od dawna nie znajdują czytelników i zeszły na margines rynku wydawniczego. A jednak wciąż wiele koleżanek i kolegów, szczególnie ze starszych pokoleń, nadal upiera się, żeby co pewien czas publikować kolejne zbiory utworów, zwane powszechnie tomikami. To potoczne, zdrobniałe słowo zyskało już status „oficjalny” i regularnie pojawia się w artykułach, esejach i notach biograficznych autorów. Prawie nikt nie zwraca uwagi, że użycie zdrobnień w dyskursie dorosłych nadaje słowom zabarwienie pobłażliwe i lekceważące. Nie nazywamy przecież dzieł scenicznych sztuczkami lub operkami, muzycznych symfonijkami czy też malarskich obrazkami. Nie nazywamy też tomikami książek zawierających zbiory reportaży lub przepisów kulinarnych. Nazwa „tomiki” wskazuje zatem, że ci, którzy jej używają, nawet jeśli świadomie odnoszą się do tych publikacji książkowych z nabożnym szacunkiem, podświadomie zdają sobie sprawę z ich niewielkiej komunikatywności i braku wartości komercyjnej.
Popularnonaukowy esej, wydany w formie niewielkiej książeczki, w bardzo ograniczonej liczbie egzemplarzy, pod tytułem „Podziw jako fundament religii. Rozważania o wszechświecie i życiu”, autorstwa Wojciecha Marii Zalewskiego, pojawił się w „prześwicie” kultury, literatury, nauki i religii – bo tak właśnie możemy umiejscowić ten wielowątkowy wywód, odnosząc się do jego treści jak i formy – dzięki staraniom Galerii Autorskiej Jana Kaji i Jacka Solińskiego, w tłumaczeniu z języka angielskiego Kajetana Solińskiego (Galeria Autorska, Bydgoszcz 2023).
Niektóre dyskusje wydają się tak dalece bezzasadne, że aż trudno uwierzyć, iż przewijają się jak refren od wieków. Przykładem takowej dyskusji jest udowadnianie konieczności istnienia literatury czyli za Stefanią Skwarczyńską mówiąc „sensownych tworów słownych" z funkcją estetyczną bądź literatury stosowanej; upraszczając i uogólniając; spieramy się o sensowność istnienia zapisów i luster człowieczeństwa.
Pytanie o ontologiczny sens literatury zawsze nabrzmiewało mocno w okresach historycznych szczególnie dramatycznych, np. rozbiorów Polski, kiedy walka piórem i troska o ochronę dzieł literackich spotykały się ze zrozumieniem w bardzo różnym stopniu.
Nie było chyba na przestrzeni wieków drugiej istoty tak różnie ocenianej jak kot. Bywał on uwielbiany, otaczany czcią, obdarowany nietykalnością, podnoszony do godności bóstwa, jak również ignorowany, poniewierany lub wręcz uważany za ucieleśnienie Szatana i palony na stosie. Tak się jakoś składa, że kot budzi żywe uczucia, nie pozostawiając miejsca na obojętność. Tak było, jest i pewnie będzie. Ma to swoje odbicie w literaturze i sztuce.
Okazuje się, że wielu wybitnych uczonych, pisarzy, mężów stanu potrzebowało towarzystwa ulubionego kota, aby móc przystąpić do pracy twórczej. Należy tu wymienić między innymi: Francesco Petrarkę, Tomasza Graya, Armanda Jeana Richelieu, Marcina Lutra czy Abrahama Lincolna. Do największych wrogów kota należeli Napoleon Bonaparte, Juliusz Cezar, Benito Mussolini i Adolf Hitler.
Kiedy czytam nie tylko wiersze Grega Koniecznego, ale również inne jego próby literackie, zwraca uwagę tonacja dekadencka i światopogląd katastroficzny. Można się zgodzić z jego diagnozami współczesności, z poczuciem rozpadu wartości, z niepokojem wobec świata, który coraz trudniej objąć rozumem.
Wyłania się tu kwestia możliwości i potrzeby weryfikowania informacji zawartych w korespondencji. Listy, odnosząc się w wielu miejscach do świata i opisując go, tworzą jego obraz, niekoniecznie zgodny z rzeczywistością.
Zanim narody i społeczności b. Rzeczypospolitej wyruszyły do najbardziej ludowego i powszechnego z powstań XIX w., politycy, ideolodzy, decydenci i liderzy europejskich państw, które poczuły się potęgami po rozgromieniu Napoleona Bonaparte (1814-15), podjęły kompleksowe działania w celu wyniszczenia wszystkiego, co po 5-wyznaniowej RP zostało.
Dotychczasowego dorobku i cech osobowości autora zbiorku Królewskie milczenia nie można, w krótkim wstępie do zasadniczej recenzji, pominąć całkowitym milczeniem albo też zlekceważyć. Stanisław Chyczyński (r. 1959) to w mojej ocenie, a mniemam, że nie tylko, jeden z najoryginalniejszych polskich poetów współczesnych.
Znakomity bydgoski artysta Stefan Pastuszewski ( rocznik 1949 ) wydał w 2024 r. swój kolejny zbiorek poetycki, jak przystało na człowieka dojrzałego, o intrygującej i wiele mówiącej nazwie: Na krawędzi. Szatę graficzną dla tej książki stanowią rysunki Julii Jaskuła.
Irmina Kosmala z Nagrodą Specjalną za powieść „Spoina”