Akant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.orgAkant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.org
  • O wydawnictwie
  • Info
    • Kontakt
    • Redakcja
    • Wskazówki dla autorów
    • Logowanie
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
    • Świat Inflant
    • Wydarzenia
Anna Landzwójczak
Polecane
07 marzec 2023

Anna Landzwójczak - Nie blednąca pisanina

„Chleb od zająca” to nowa książka Jerzego Grupińskiego. Proza biograficzna, ale zawierająca sporo poezji związanej z miejscem, ludźmi, zdarzeniami, które autor wspomina. Tytuł był dla mnie zaskakujący. Zapytana przez poetę, czy wiem, co to takiego „chleb od zająca” powiedziałam, że pewnie piekarz nazywał się Zając. Wkrótce miałam okazję zapytać o to samo młodego człowieka, który wychował się na skraju Puszczy Noteckiej i… doskonale wiedział! To chleb, który przynoszono z pracy, niezjedzony, najczęściej z pracy w lesie.

 

Wczytałam się w książkę Jerzego Grupińskiego z dużym zaciekawieniem. Wierzyłam, że oto dowiem się, poznam jego drogę na sam szczyt przywództwa poznańskiej braci literackiej. Nic z tych rzeczy. Biograficzne wątki osobiste kończy autor na pakowaniu walizki trzynastolatka, który ma wstąpić do Małego Seminarium Ojców Franciszkanów w Jarocinie. Co wydarzyło się w jego życiu, że wykształcił się na polonistę, nauczyciela języka ojczystego? Po lekturze domyślam się, że duży udział miała tutaj osoba wyjątkowego nauczyciela polonisty „Alojzy Bątkiewicz pan polonista – który na pamięć umie całego Pana Tadeusza”.

 

Po lekturze „Chleba od zająca” zaczęłam ją przeglądać powtórnie i „doczytywać”. Jestem oczarowana strukturą, budową, treścią książki, zamieszczoną w niej poezją…
Jerzy Grupiński rozpoczyna wspomnienia opisem widoków miasta i terenów podmiejskich widzianych okiem dziecka z pokoju na strychu. Z pokoju – wieży, pokoju – twierdzy, samotni. „Przez prawie pół wieku wracałem do mej wieży, do pokoju na strychu – mieszkać, śnić, patrzeć i pisać”.

 

Dom

Ale nade wszystko – Ciebie
domie rodzinny stuletni – pamiętam
na rynku pod numerem czwartym
Wysokie schody
ojcowski warsztat zapach drewna
w oknie czy kwiat tak kwitnie jasno
Nie – to żegna mnie matczyna ręka
I chociaż siwa już głowa
biegnę z wędką znów przez wysoką trawę
boso po lekcjach przez most drewniany
nad Wartę

 

Sporo miejsca w książce zajmują fragmenty z pamiętników matki. Niezwykle interesujące, sięgające XIX wieku, gdy jej ojciec piastował funkcję łowczego w dobrach hrabiego niedaleko Goraja. Mama autora chętnie słuchała opowieści babci, które przybliżają czytelnikowi życie w tamtych odległych czasach w okolicach leśniczówki Smolary. Pamiętniki są prowadzone skrupulatnie, ładną polszczyzną. „Cóż się z nimi porówna? Blednie moja pisanina…” – dodaje skromnie autor.

 

Domyślam się, że przyszły poeta miał dużą więź emocjonalną z matką Pięknie zapisał wdzięczność mamie: „Mamo, ty mnie obroniłaś na egzaminie z matematyki… umieściłaś w czarnkowskim liceum… zabrałaś znów do domu, by skalanego kościelną przeszłością przenieść do liceum w Szamotułach, gdzie tylu życzliwych nauczycieli…”.

 

„Szukałaś mnie w tych dniach, w drogach i trwogach, w których nie mogłem się odnaleźć”.
O innych działaniach Joanny, cichej bohaterki, czytelnik dowie się z kart książki. A jednak mówiła swoim dzieciom „wszystko zawdzięczamy tatusiowi”.

 

Ojciec „często milczący, jakby posiadający tajemnicę, której nie chciał ujawnić”. Był najważniejszy, tak uczyła mama. Autor pamięta nieliczne momenty fizycznej bliskości z ojcem, gdy przytulony do jego pleców jechał z nim skuterem, gdy milcząc siadał w dużej bliskości, aby słuchać razem radia Wolna Europa. I dużo wcześniej, gdy wysiedleni z Wronek w mroźny dzień jechali na wozie w nieznane, ojciec wówczas często brał go za rękę i szli obok wozu, żeby mniej marznąć.

 

Wiele kart „Chleba od zająca” zajmuje historia rodziny ojca od wieków związana z Wronkami. Już w XIX wieku Grupińscy zajęli się stolarką. Ojciec autora cały dzień spędzał w warsztacie, czasem wyrywając się do swoich pasji, rajdów motocyklowych, kajakarstwa. Niestety, Jerzemu Grupińskiemu nie udało się wysłuchać opowieści ojca z kampanii wrześniowej i czasu niewoli. Ojciec niewiele mówił, syn nie dociekał. Czuję podobny niedosyt; mój ojciec odszedł zabierając ze sobą wspomnienia z tamtych lat.

 

Wyłuskuję z tekstu fragmenty dotyczące dorastania, dojrzewania. I co tu mamy? Wianki na Świętego Jana i „pierś dziewczęca – jak ręką w ogień” lub z lat wcześniejszych „wysoki, postawny, trzyma w palcach grubego, wzdętego moczem siusiaka. A więc tak to u dorosłych? I na mnie kiedyś ta męska przypadłość?” Ale też pojawia się pan B., który rozmawia z chłopcami jak z dorosłymi. „Tajemne szczęście ciemnej bramy”, z której udało się uciec i nad Wartą znaleźć ukojenie.

 

Czytam z zainteresowaniem wspomnienia autora z czasów po wyzwoleniu, pierwszych lat po wojnie. Opis Wronek w 1945 roku, wycofywanie się Niemców, Rosjanie, ale też straszny widok sylwetek zamarzniętych Polaków za Śląska walczących w hitlerowskiej armii, tłumy niemieckich jeńców. Obrazy, które utkwiły w pamięci siedmiolatka.

 

Powrót do domu, tego, który na czas wojny musieli opuścić. To dom, w którym czyta się książki. Matka, której nie dane było się kształcić, bo była dziewczyną. Nie dziwi więc, że sześcioletni Jerzyk czyta, trochę pisze, rozpoczyna naukę od razu w drugiej klasie. W książce znajdują się rysy zapamiętanych nauczycieli. Prócz szkoły jest też harcerstwo, zabawy ze swoją „bandą”, oczywiście w wojnę, niebezpieczne, kopanie „szmacianki”, a także ministrancka posługa w klasztorze franciszkańskim. No i rzeka, nad którą autor siada i patrzy w wodę, w niebo. Pewnie już tam „piszą się” wiersze…

 

Gdybym wiedział
nie musiałbym dziś pisać wierszy
(„Wiersz znad rzeki”)
Dobrze, że poeta wówczas nie „wiedział, o czym rozmawiali mężczyźni…” nad rzeką. Nie mielibyśmy dziś tylu mądrych i pięknych wierszy.

Nie do zawodu Wara mi od warsztatu
Nie było nikogo w miasteczku
kto skrobałby wiersze i deski
(„Hőlderlin”)

Jerzy Grupiński dał nam książkę wyjątkową. Książkę, którą po przeczytaniu się zamyka, a potem otwiera jeszcze i jeszcze raz.

 

 Jerzy Grupiński, Chleb od zająca, Bogucki Wydawnictwo Naukowe, Poznań 2022, ss. 160

Tags: Anna Landzwójczak

Podobne artykuły

  • Anna Landzwójczak - * * * (myślałaś)
  • Anna Landzwójczak - * * * (burza krzyczała)
  • Anna Landzwójczak - akceptacja
  • Anna Landzwójczak - W świecie poezji

Ostatnio popularne

  • Marta Otfinowska-Blixt - Niekoniecznie dookoła świata
  • Robert Drobysz - Wentyl bezpieczeństwa
  • Jacek Kasprzycki - Przed obliczem biskupa Kazimierza
  • Elżbieta Rogucka - Blask przebaczenia w ciemnościach Auschwitz
  • Stanisław Chyczyński - Kolejna wielka księga Wierciochów
  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego

Podobne tagi

  • Stefan Pastuszewski 60
  • Stanisław Chyczyński 13
  • Roman Sidorkiewicz 19
  • Ludwik Filip Czech 14
  • Jerzy Stasiewicz 12
  • Jerzy Grupiński 11
  • Anna Kokot-Nowak 14

Często czytane

  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego
  • Krzysztof Gołębiewski - Czy w świecie kryminałów i romansów jest miejsce dla groteski filozoficznej?
  • Jerzy Stasiewicz – Przestrzeń czasowa osadzona w faktach, w poezji Zbigniewa Milewskiego
  • Maria Balcer - „Bezwzględna geometria życia” w wierszach Stefana Pastuszewskiego ( „Na krawędzi”)
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Nawigator postpandemiczny
  • Nate Bear - Jak Palantir zmienił Ukraińców w szczury laboratoryjne i zrujnował Ukrainę
  • Mateusz Wabik - Miejsca świata
  • Emilia Uścim - Rozkwitające fraszki

Popularne

  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego
  • Andrzej Lewandowski - Powrót Cherubiny
  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego cz. II
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Dwie komórki mojej ciotki
  • Aleksander Puszkin - Cyganie, przeł. Andrzej Lewandowski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Claudia Schiffer nie kocha Adama Boberskiego
  • Alicja Szczypka - Znudziła mi się wielka miłość
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tancerka tańczy, mężczyzna patrzy
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Każda utopia ma swoje dno
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Kolejny rozdział mesjanizmu Polski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tak mi pusto, Panie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Literatura w eutanazyjnym świecie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Coś się kończy, coś się zaczyna - wyrok, nadzieja czy dotykanie prawdy...

Zobacz też

  • Anna Landzwójczak - * * * (myślałaś)
  • Anna Landzwójczak - * * * (burza krzyczała)
  • Anna Landzwójczak - akceptacja
  • Anna Landzwójczak - W świecie poezji

Zobacz podobne tagi

  • Anna Landzwójczak - W świecie poezji

Na skróty

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
© akant.org - wszystkie prawa zastrzeżone

Main Menu

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj