W 2025 roku ukazała się nakładem Fundacji „Światło Literatury” książka poetycka jednego z liderów ruchu poetyckiego „Nowej Prywatności” Zbigniewa Joachimiaka pt. Miasto, miasta, w mieście. W książce zgromadzono wiersze stare i nowe, ale niestety nie znałem na tyle twórczości poety, a w książce nie znalazły się żadne adnotacje, by przyporządkować dane wiersze do wcześniejszych tomów poety, a także nie znałem wielu tych wierszy z łamów prasy literackiej.
Przez to czytałem Miasto, miasta, w mieście jako kolejny tom wierszy poety. Jak wynika z tytułu, książka została ułożona z wierszy z wyraźnymi miejskimi motywami, choć nie chodziło poecie przeważnie o opiewanie zabudowy różnych miast, czy rozrysowywanie ich map, ale raczej o wydarzenia z różnych okresów życia, opisywanie napotkanych ludzi, wynotowywanie zapamiętanych zapachów i wspominanie warunków pogodowych. Poeta opisał młodość spędzoną w Szczecinie oraz rozmaite miejscowości poznane w trakcie emigracji w latach 1981-1984 w USA jak Newport, czy Cincinnati, oraz wszystko, co kojarzyło się z Gdańskiem, miastem, w którym obecnie zamieszkuje poeta. W tomiku znalazły się także wiersze niezwiązane z miejskimi motywami, jak rozmyślania na temat etiologii – „Zło”, albo ukazujące sprawy bieżącej polityki ważne dla historii pt. „Dwa ognie”, w którym poeta zestawiał wydarzenia na Majdanie w Kijowie ze spokojem własnego domu i miasta, w którym można było iść na premierę filmu. Są też wiersze i teksty pisane na styku prozy i poezji, będące świadectwem poszukiwania „formy bardziej pojemnej” o czym niegdyś pisał Czesław Miłosz, czy krótkie i wspomnieniowe prozy poetyckie. Niektóre wiersze jak „Wstydliwe ogrody” bardziej niż inne, współczesne wiersze opisowe i wspomnieniowe nosiły ślady fascynacji poetykami awangardowymi.
Poeta wspominał ze Szczecina m.in. picie z kolegą „pierwszej ćwiartki orzechówki” („Ulica Śląska 3/1”), głośnie słuchanie radia i zmianę mieszkania („Ulica Śląska 3/1”). Z USA poeta wynotowywał niespotykane w Polsce zapachy, przyrządzane potrawy („Chickasaw Street”), marzenia o byciu policjantem („Newport”), własną obcość i „komary wielkości ważek” („***W miasteczku…”). Opisał niespotykane w latach 80-tych w Polsce upały („Cincinnati 12 lipca 1983 roku”), amerykańską prowincję („Powrót do domu w Newport, Kentucky”), zaś w wierszach gdańskich poeta wspomina przystanek tramwajowy stojący na styku „czterech rogów”, z którego można było pojechać w różne strony („Przystanek tramwajowy”), powiązaniu miasta z niemiecką przeszłością („Ulice Gdańska”), wspomnieniach starych Gdańszczan („Trakt do Wrzeszcza”), pijaństwie miejscowych i zamieszkiwaniu dzielnicy Wrzeszcz („Wrzeszcz nad ranem”), okolicach domu Artura Schopenhauera („Epitafium dla ulicy Polanki nienazwanej nigdy imieniem Artura Schopenhauera”).
Poeta uzmysławia jak trudne było opisywanie Stanów Zjednoczonych w latach 80-tych dla przybysza z Europy Wschodniej, którego zdumiewało tyle rzeczy związanych z codziennością życia w USA, że zastanawianie się nad sprawami historii, kultury i sztuki schodziło na dalszy plan. Odmienne sklepy, inne zapachy, inne meble, inne rozmowy z właścicielami hoteli, dłuższe autostrady, niespotykane upały. W tych wierszach Joachimiak nie posługuje się niczym innym jak notatkowością, urywanymi, skrótowymi frazami i opisywał swoje wrzucenie w nieznane. W wierszach polskich było różnie, np. związanych ze Szczecinem najważniejsze wydawały się codzienne szczegóły dotyczące zdarzeń, miejsc zapamiętanych z młodości, egzotyczność Polski Ludowej z perspektywy zakorzenienia w dzisiejszej Polsce. Mamy odniesienia do Gdańska niemieckiego. Najciekawsze i z początku niezrozumiałe dla mnie było to, że w wierszach z akcentami politycznymi i historycznymi Joachimiak nie poszukiwał rozwiązań współczesnych problemów, nie ubolewał, nie dyktował warunków, bardziej rozmyślał i wspominał, albo zestawiał rozmaite sprawy w różnych strofach i fragmentach, co po kilku lekturach niektórych wierszy przypominało poetów związanych z „Brulionem”. Czytając ten tomik Joachimiaka i kilka lat temu zbiór wierszy Anny Czekanowicz pt. Szelest sukienki mogłem zrozumieć jeszcze bardziej dawną uwagę Karola Maliszewskiego z książki Zwierzę na J., że pomiędzy poetami „Nowej Fali” i „Brulionu” istotnym ogniwem w rozwoju wiersza polskiego byli poeci „Nowej Prywatności”.
Zbigniew Joachimiak, Miasto, miasta, w mieście, Fundacja „Światło Literatury”, Gdańsk 2025, ss. 104.

