Mamy właśnie taki moment, że pisząc tekst na przykład w marcu, nie tylko się nie wie, czy w przyszłych miesiącach będzie możliwość jego opublikowania, ale nawet tego autor nie wie, czy skończywszy dzieło, zdąży je jeszcze przejrzeć przy własnym biurku! Zaznaczam jednak, że taka świadomość nie wiąże się u mnie ani z mocno dojrzałym wiekiem, ani z wzmożonym dramatyzmem chwili bieżącej.

Teraz. Pogrzeb Krystiana

Jesień dżdżyła. Ostatnie dni września, wcześniej letniego, przyniosły złą wiadomość i załamanie pogody. Było rzewnie. Aura współgrała z bólem mieszkańców Dąbrówki. Ich twarze szpecił identyczny, udręczony grymas. Tak jakby jedna uporczywa i wspólna myśl błądziła nad trumną Krystiana. Z początku obywało się bez dramatycznych scen. I tak do końca by zostało, gdyby nie Sabina.

Było to przy prapoczątkach miasta Rzym, gdy pozostawała jeszcze świeża pamięć po Romulusie, który wskazał swym następcom kierunek rozwoju cywilizacji Latynów. Malaryczna Magna Kloaka wyschła a ścięte lasy odsłoniły siedem majestatycznych wzgórz przyszłego centrum świata.

Tags:

Joanna Pełka Smiełowska jest absolwentką i doktorantką Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, ekologiem, reportażystką oraz dziennikarką niezależną, a z wykształcenia filozofem. Pracowała m.in. w: „Gazecie Poznańskiej”, „Gazecie Pomorskiej” i „Nowościach”. Swoje artykuły publikowała także w: „Agorze”, „Aurze”, „Polityce”, „Gazecie Wyborczej”, „Newsweeku”. Otrzymała nagrodę ministra środowiska za artykuły o ginących gatunkach zwierząt. Wiersze pisze od 14 roku życia, z przerwami, publikuje na literackich forach internetowych.

Wojciech Kajtoch to literaturoznawca, językoznawca, prasoznawca, poeta, krytyk literacki, specjalista w dziedzinie polskiej literatury współczesnej i literatury fantastyczno-naukowej. Jest profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego w Instytucie Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej. W latach 2012-2018 był redaktorem naczelnym „Zeszytów Prasoznawczych”.

Muszę przyznać uczciwie na początku szkicu; z książką zawierającą indywidualne – subiektywne – odniesienia do garści wybranych wierszy, stykam się po raz pierwszy. Co nie znaczy, że takich pozycji nie ma? Po prostu – co nawet pewne – moja wiedza i ogląd literatury są zbyt małe, sięgają  jedynie kilkunastu półek… w bibliotece miejsko-gminnej. Ale dość skromności?!

Eugeniusz Biały, autor zbioru Brat Cierpisław albo ponowoczesnego pustelnika przypadki, urodził się w 1958 roku w Poznaniu. Jest poetą, krytykiem literackim, publicystą. Wchodził w skład redakcji czasopism takich jak „Czas Kultury”, „Wieści Stęszewskie” czy „Stęszewiak”. Swój pierwszy tomik, czyli Brata Cierpisława..., wydał dopiero po sześćdziesiątym roku życia, mimo że wiersze pisał już od bardzo długiego czasu.

Nie jestem na tyle opanowany „działką” zarozumiałości, by zdobyć się na krytyczne rozważania o twórczości i widzeniu świata przez Poetę, chyba najdoskonalszego od czasów Króla Dawida. Jednocześnie nieskończenie bardziej wieloznacznego, którego utwory są pełne reinterpretacji wyznawczych, kulturowych, filozoficznych, pełne szerokiego oddechu nie tylko frazy, ale i dynamiki spojrzenia. Nie mam ambicji wnoszenia czegoś nowego, chcę jedynie zdać relację ze spotkania z dziełem Rilkego i z jego wpływu na moje, jednak subiektywne widzenie rzeczywistości duchowej i materialnej. Dodam na marginesie: - butnym trzeba być pokornie, w pokorze zawrzeć szczyptę pychy, że się wie, co już jednak trąci tytułową gnozą.

14 marca

Jestem jak najdalszy od czepiania się słówek, szczególnie gdy wypowiadane są pod ostrzałem kamer i mikrofonów. Wielokrotnie doświadczyłem tego stresu, gdy ostrzał ów wymuszał słowa, których nagle brakuje albo chce się milczeć. Jednak w tym przypadku muszę złamać swą zasadę, bowiem to, co przytaczam  jest symptomatyczne dla myślenia  i  postępowania wielu polityków. Ów powiedział, a media powtarzały to jako hitową mądrość, że wojna w Ukrainie nie jest normalną wojną, tylko rzezią...

Bielowie z Myślenic to rodzina hojnie obdarzona różnymi talentami, głównie literackimi. Niewątpliwie największym dorobkiem twórczym mógł się pochwalić Emil Biela – poeta, prozaik, krytyk literacki, doktor nauk humanistycznych. Po amatorsku imał się również rysowania i malowania obrazów, zdobywając liczne laury na konkursach plastycznych. Jego syn, x. Miłosz Biela, kanonik Kościoła rzymskokatolickiego, próbował szczęścia w poezji, wydając bodaj 2 udane tomiki wierszy. Młodszy brat Emila, Jan Biela, jest literatem (poetą, aforystą, recenzentem), który publikował w prestiżowych czasopismach typu „Poezja”, „Tygodnik Powszechny” czy „Życie Literackie”. Jego dodatkową pasją artystyczną jest rzeźbienie w drewnie.

Małgorzata Grajewska jest autorką tomiku wierszy Obecność, prawie czułość. Książka jest pięknie wydana, aż przyjemnie wertować kartki. Tytuł w pełni oddaje jej zawartość. Jest tutaj liryka przesiąknięta emocjami, są miłosne perypetie, jest cała gama uczuć i dramatów. A wszystko to w klimacie energetycznym, rozedrganym, buzującym. Daleko tym wierszom do letniości. Miłość nie jest w nich ciepłym, wiosennym powiewem. Jest falą uderzeniową, która wpada między ludzi, niczym nagły kataklizm /Na krawędzi nigdy nie będę/. To początek swoistej rewolucji, w której czas przyśpiesza, rzeczy wirują, sprawy toczą się w szaleńczym tempie. Ale to również cesarstwo zmysłów, w który rządzi delikatny gest, subtelny dotyk, ceremoniał. Tą scenerię dopełnia wspomnienie Fridy Kahlo. Autorka cytuje jej przypadkowo odnalezione zapiski. Jest zauroczona tym nieokrzesanym talentem, egzotyką, wyobraźnią /Z pamiętnika Fridy Kahlo/. Przywołuje tą meksykańską malarkę w wierszu Jeśli nie malujesz siebie, nikogo nie maluj. Utożsamia się z nią, adoruje, zazdrości. Oto fragmenty:

Doświadczony poeta dostrzega drobne gesty, drgnienia czasoprzestrzeni, hedonistycznie syci się nimi, ale i sprawiedliwie dzieli tymi wibrującymi, czarownymi doznaniami zachwytu z czytelnikiem. Nie kolekcjonuje ich egoistycznie w swoim spichlerzu pamięci, ekstatycznie nie igra z nimi samolubnie, wyłącznie w samotności. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie każdy patrząc na to samo – zobaczy tak wiele jak on. Dary, talenty Opatrzności zostały nierówno podzielone. On zaś został obdarowany, naznaczony charyzmatem uważności. Jego wzrok skanuje mnogość bytów, przenicowuje przestrzeń i przedmioty, wyciska z nich gęste miąższe utajonych znaczeń, wyszarpuje z nich kąski coraz smaczniejsze i pożywniejsze. Tak czynią dusze wrażliwsze od innych, tak czynią poeci, artyści. Uczą nas odmiennego spoglądania na przedświat, świat i zaświat, głębszego przysysania się wzrokiem do maestrii detali codzienności, widzenia wręcz mikroskopowego. Pozwalają też nam ciekawsko zaglądać przez własny okular cudów, nastawiają dla nas ostrość, pucują obiektywy. Podsuwają nam pod niewidzące wciąż, ślepe oczy drobiazgi w skali mikro.

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.