Akant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.orgAkant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.org
  • O wydawnictwie
  • Info
    • Kontakt
    • Redakcja
    • Wskazówki dla autorów
    • Logowanie
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
    • Świat Inflant
    • Wydarzenia
Juliusz Dowgwiłłowicz-Nowicki
Polecane
28 czerwiec 2022

Juliusz Dowgwiłłowicz-Nowicki - Moja styczność z Wyklętymi

Jako mały, ledwo pięcioletni chłopczyk zapamiętałem taki epizod:

Na przełomie 1946 i 1947 r., późnym wieczorem do naszego domu w Zajączkowie Wielkim wtargnął patrol wojskowy w poszukiwaniu mego ojca, będącego wówczas kasjerem G.S. w Dragaczu koło Grudziądza.

 

Ojciec w przeczuciu zagrożenia nocował w strzeżonym miejscu pracy, więc patrol ograniczył się tylko do przeszukania mieszkania w obecności mojej matki i trojga dzieci, z których najstarsza moja siostra Krystyna miała już wówczas 17 lat.

 

Chwilowa konsternacja w oczywisty sposób wywołała mój lament dobiegający z łóżka stojącego w środku pokoju. Jeden z żołnierzy w sposób wielce uspakajający dał mi do „zabawy”… pistolet (!). Tego faktu nie sposób wymazać z pamięci, pomimo że działo się to już tak dawno. W owym czasie obyty już byłem z różnego rodzaju nabojami i resztkami zardzewiałych karabinów. Nad doliną nadwiślańską toczyły się z końcem wojny uporczywe walki i porzuconej broni było tam co nie miara.

 

Przeszukanie chyba nie było zbytnio dokładne, a próby wytrząśnięcia czegoś z samowara wydało się wręcz zabawne. Żołnierze, co zrozumiałe, szukali po prostu pieniędzy. Otóż ten, bez wątpienia, napad rabunkowy we wspomnieniach mojej matki był wielokrotnie przywoływany, o dziwo…. w formie entuzjastycznej.

 

Już na wstępie napastnicy oświadczyli, że nie są związani z bolszewikami. Zachowywali się z uprzejmą galanterią, a odchodząc salutowali paniom, wyrażając przy okazji jakieś krzepiące słowa.

 

Wrażenia mojej matki mogły mieć swoje uzasadnienie w wojennych losach naszej rodziny na Wileńszczyźnie i w jakichś dziwnych w owym czasie nadziejach na interwencję aliantów. Jako uzasadnienie tych opinii przywołam zabawne strofy z epoki:

 

Truman, Truman rzuć ta bania, bo tu nie do wytrzymania!

 

lub

 

Jedna bombka atomowa i wrócimy znów do Lwowa!

 

II Rzeczypospolita usilnie pragnęła związków z Zachodem i ten mit drzemał w wielu środowiskach, szczególnie wojskowych przed wojną i długo, długo potem. Z perspektywy historycznej iluzje owego czasu wydają się błędem, który nie tylko naraził stolicę Polski na zniszczenie, ale przysporzył Polakom wielu cierpień w latach powojennych.

 

Zapyta zatem ktoś, czemu miała służyć ta, w oczywisty sposób beznadziejna, walka? Czyżby nie doceniali perfekcyjnego radzieckiego aparatu inwigilacji i terroru?

 

Odpowiedź nie jest prosta, ale zachodził tu m. in. znamienny czynnik skłaniający byłych żołnierzy do konspiracji. Otóż aparat bezpieki dążył do wygubienia podziemia niepodległościowego, nie respektując głoszonych zasad ujawniania się, a represjami odstraszał i uniemożliwiał powrót do cywilnego życia.

 

Dla żołnierzy podziemia, a w szczególności dla oficerów, pozostawał wybór pomiędzy zdradą a śmiercią lub okrutnym więzieniem. Przykładem są losy mojego teścia, który jako szeregowy żołnierz AK działał w rejonie od Równego do Hrubieszowa. Człowiek ten ujawnił się w Gostyniu, a aresztowano go w kilka miesięcy później we Wrocławiu. Oto dowód na jedną z przyczyn przedłużania się tej straceńczej walki.

 

Losy żołnierzy niezłomnych, najczęściej tragiczne, obnażyły ohydę ówczesnego aparatu bezpieczeństwa, a narodowi pozwoliły ohydę tę dostrzec i zrozumieć, aby w końcu po wielu latach mógł zrzucić z siebie to podstępne i wyrafinowane jarzmo. Przywołane nadzieje na związki z Zachodem spełniły się po wielu latach, więc nieodpowiedzialne zwalczanie naszych związków z Unią Europejską i brak szacunku do tych pielęgnowanych przez pokolenia oczekiwań uważam za głęboko nieuczciwe.                                                                               

Tags: Juliusz Dowgwiłłowicz-Nowicki

Podobne artykuły

  • Juliusz Dowgwiłłowicz-Nowicki - Jaki taki wiersz

Ostatnio popularne

  • Marta Otfinowska-Blixt - Niekoniecznie dookoła świata
  • Robert Drobysz - Wentyl bezpieczeństwa
  • Jacek Kasprzycki - Przed obliczem biskupa Kazimierza
  • Elżbieta Rogucka - Blask przebaczenia w ciemnościach Auschwitz
  • Stanisław Chyczyński - Kolejna wielka księga Wierciochów
  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego

Podobne tagi

  • Stefan Pastuszewski 60
  • Stanisław Chyczyński 13
  • Roman Sidorkiewicz 19
  • Ludwik Filip Czech 14
  • Jerzy Stasiewicz 12
  • Ewa Klajman-Gomolińska 11
  • Anna Kokot-Nowak 14

Często czytane

  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego
  • Krzysztof Gołębiewski - Czy w świecie kryminałów i romansów jest miejsce dla groteski filozoficznej?
  • Jerzy Stasiewicz – Przestrzeń czasowa osadzona w faktach, w poezji Zbigniewa Milewskiego
  • Maria Balcer - „Bezwzględna geometria życia” w wierszach Stefana Pastuszewskiego ( „Na krawędzi”)
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Nawigator postpandemiczny
  • Nate Bear - Jak Palantir zmienił Ukraińców w szczury laboratoryjne i zrujnował Ukrainę
  • Mateusz Wabik - Miejsca świata
  • Emilia Uścim - Rozkwitające fraszki

Popularne

  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego
  • Andrzej Lewandowski - Powrót Cherubiny
  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego cz. II
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Dwie komórki mojej ciotki
  • Aleksander Puszkin - Cyganie, przeł. Andrzej Lewandowski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Claudia Schiffer nie kocha Adama Boberskiego
  • Alicja Szczypka - Znudziła mi się wielka miłość
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tancerka tańczy, mężczyzna patrzy
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Każda utopia ma swoje dno
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Kolejny rozdział mesjanizmu Polski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tak mi pusto, Panie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Literatura w eutanazyjnym świecie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Coś się kończy, coś się zaczyna - wyrok, nadzieja czy dotykanie prawdy...

Zobacz też

  • Juliusz Dowgwiłłowicz-Nowicki - Jaki taki wiersz

Zobacz podobne tagi

  • Juliusz Dowgwiłłowicz-Nowicki - Jaki taki wiersz

Na skróty

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
© akant.org - wszystkie prawa zastrzeżone

Main Menu

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj