- Tadeusz Dejnecki
- Polecane
Tadeusz Dejnecki - Cygański obraz
II nagroda w XVII Agonie Poetyckim "O Wieniec Akantu"
w obrazie snu
cygańskie wozy białe
trzepoczą płachtami
zaprzężone w sto karych koni
jadą wśród gwiazd
bez śpiewu i muzyki
II nagroda w XVII Agonie Poetyckim "O Wieniec Akantu"
w obrazie snu
cygańskie wozy białe
trzepoczą płachtami
zaprzężone w sto karych koni
jadą wśród gwiazd
bez śpiewu i muzyki
III nagroda w XVII Agonie Poetyckim "O Wieniec Akantu"
Jak pole bujnym zielskiem przerasta
na drogi które wiodą donikąd
a chaszcze biorą we władanie kolejne ugory
widzę
wpędzony w zamęt wyścig posiadania
Stwórcy i Człowieka
Wyróżnienie w XVII Agonie Poetyckim "O Wieniec Akantu"
niełatwe to
splecione ręce stopy w za ciasnych butach
powieki bez łez
jednak wytrzymuję krok
łapię oddech i ciepło
z ust do ust podajemy sobie to samo powietrze
Wyróżnienie w XVII Agonie Poetyckim "O Wieniec Akantu"
I wtedy zobaczyłam
ją, obok komina nie istniejącej,
wielkiej fabryki./bohaterki
minionego okresu/, dumnie
kiedyś zdobiącej
naszą dzielnicę.
Przylepiona do masywu czerwonej
kolumny, była jak okruch perły.
Płakała łzą blasku nad pustką przestrzeni i gęstą ciszą
Wyróżnienie w XVII Agonie Poetyckim "O Wieniec Akantu"
zbuntowany mnich częstochowski
który woli pisać wiersze metafizyczne
niż modlitwy do Czarnej Madonny
Tadeusz Chabrowski
pisze z dalekiej Ameryki:
"Ale tak naprawdę, wiedźmy, wieszczki
wolałbym wiedzieć,
po co przebudziłyście Kanta z filozoficznej drzemki,
Wyróżnienie w XVII Agonie Poetyckim "O Wieniec Akantu"
Biegnę boso po sierpniowej łące,
goniąc zachwyt dnia minionego.
Niebo gwiaździste nade mną,
a słowik jeszcze nie zasnął i droczy się
z ospałym tłumem żab.
W toni pobliskiego jeziora
odbija się ogień.
Jesteś cichym czekaniem,
a ja czułą tęsknotą, która
znajdzie swoje miejsce
za kilka magicznych kroków.
Wyróżnienie w XVII Agonie Poetyckim "O Wieniec Akantu"
od chwili narodzin
mam własny zegar
choćby stanęły wszystkie
on czyni swoją powinność
krzyż co chwilę
przejmuje większy balast
w siedemdziesiątym roku
ma zwyrodniały werk
Wyróżnienie w XVII Agonie Poetyckim "O Wieniec Akantu"
to takie niby oczywiste
czarno-białe jak tak i nie
bez przejść tonalnych
uderza do głowy jak wino
i łamie myśli filozofów
to takie niby oczywiste
kiedy mruga jasno cekinami nadziei
a potem srebrzystym warkoczem
plecie nowe życzenia -
Cyganów wielobarwny rój
Przemierza Besarabii drogi.
Dzisiaj nad rzeką obóz swój
Na noc rozkładają ubogi.
Swobodne te noclegi są,
Spokojny sen pod niebiosami,
Gdy pośród swoich wozów śpią
Pod podartymi namiotami.
Ognisko płonie. Siadła w krąg
Rodzina do skromnej wieczerzy;
W sierpniu 1909 roku redakcja wychodzącego w Petersburgu czasopisma literackiego Apollon, otrzymała zagadkową przesyłkę . Na kilku kartkach wytwornego, perfumowanego papieru ,poprzekładanych zasuszonymi listkami ,widniały wypisane eleganckim, kobiecym pismem wiersze, podpisane jedynie inicjałem – „Ch”. Wiersze zaskakiwały niezwykłym urokiem, oryginalnością, świeżością i zdradzały niepospolity talent poetycki autorki.
Akant 2014, nr 7
Miłość jest jedna
Raz się zapieni fali grzywa
Zanim ją znów pochłonie morze.
Miłość jest jedna – ta prawdziwa,
Serce zdradami żyć nie może.
Czasem kłócimy się, gniewamy,
Lecz w sercu nic się nie zmieniło;
Kłamiemy, ale nie zdradzamy.
Jedna jest dusza – jedna miłość.
Akant nr 8 (229) 2015
***
Wydziergała zorza czerwień na jeziorze,
Gdzieś płaczliwie grają głuszce w cichym borze.
I wilga też płacze pośród leśnej głuszy,
Tylko ja nie płaczę, lekko mi na duszy.
Wiem, że spotkam ciebie przy zakręcie drogi,
Na sianie siądziemy nie złożonym w stogi.
Będę cię całował aż do tchu utraty,
Będę ciebie ściskał niby w dłoni kwiaty.
większość z nich już nie żyje choć o tym nie wiedzą
bez pochówku swych szczątków choćby gdzieś pod miedzą
pod wierzbą w szczerym polu kruka cień na straży
o ziemi poświęconej trudno nawet marzyć
Akant 2015, nr 10 (231)
pod puchową pierzyną Linii Maginota
śnił o błogim spokoju niejeden idiota
ani myślał umierać za Gdańsk tak mu obcy
nie kiwnął nawet palcem gdy ginęli chłopcy
na przedpolach Warszawy która barykadą
osłoniła Europę przed pewną zagładą
z rąk dziczy wygłodniałej ciągnącej ze wschodu
za Gdańsk umierać nie chciał nie widział powodu
by spłacać dług rodziców którzy nie zaznali
pod dachami Paryża bolszewickiej stali
Akant 2015, nr 9 (230)
znużona sama sobą Europa spokojnie
śpi i śni o dostatku nie myśląc o wojnie
owczarnia pełna wilków które w dobrej wierze
zostały tu wpuszczone z nożem żył przymierze
dzikich pól oraz Wiednia który nie doczeka
już tym razem odsieczy niemal każda rzeka
zabarwi się purpurą z jej prądem popłyną
martwe ryby i ludzie ich jedyną winą
Twórczość poetycka Wojciecha Banacha bez wątpienia należy do ciekawszych w bydgoskim środowisku literackim. Pokoleniowo przynależący do pokolenia tzw. Nowej Prywatności, zręcznie wymyka się próbom sztywnego zaklasyfikowania go w tym czy innym nurcie, zarówno w płaszczyźnie treściowej, jak i formalnej. Potwierdzeniem tego jest wydany w 2014 r. wybór wierszy poety z lat 2004-2014, zatytułowany „Czas przestawienia”. Jest to książka, która, co zrozumiałe, przekrojowo ukazuje dorobek autora w tym okresie, przedstawiając wybrane liryki z czterech tomików („Odgrodzony przez przypadki”, „Nie tylko aniołowie”, „Mężczyzna z sąsiedniej klatki”, „Odwrócona piaskownica”). Zaprezentowane utwory znakomicie charakteryzują całą twórczość bydgoszczanina, jej główne motywy, tendencje, światopogląd i wyróżniające elementy poetyki.
Rozglądając się po świecie stajemy się świadkami intronizacji dwóch prawd głównych; pierwsza z nich - nie do uniknięcia śmierć wszystkiego, co się urodziło oraz atanaza tego, co zostało stworzone. Druga to ekstrakt egzystencji – zabezpieczenie i ochrona kodu genetycznego. Niestety nic ważniejszego nie ma, choć z naszego punktu widzenia i przez pryzmat naszej konkretnej i jednostkowej sytuacji może to wyglądać zupełnie inaczej. Ale nasza konkretna i jednostkowa sytuacja zostanie zasypana ziemią i przykryta niepamięcią kolejnych pokoleń. A tych było całe mnóstwo z ich naręczem spraw i codzienności do utraty tchu. Nie znamy nawet ich imion, ale wiemy, że to oni przekazali nam gen. Zapis kodu genetycznego to największy i bezcenny skarb, jaki człowiek dostaje i jakim większość świadomie bardziej, mniej lub w ogóle, dzieli się przekazując go potomnym. Nazywając swoje dziecko naszym skarbem głosimy prawdę objawioną, gdyż dziecko jest naszym genem i w jego życiu płonie nasze życie, więc nie umieramy całkowicie, gdy umieramy.
12 grudnia 2014 roku, w trakcie gali finałowej 55. Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego o Laur Czerwonej Róży, rozstrzygnięto też znacznie ważniejszy moim zdaniem Konkurs o Nagrodę im. Andrzeja Krzysztofa Waśkiewicza, za książkowy debiut krytycznoliteracki. Była to pierwsza edycja, zainicjowana przez Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki, i dobrze byłoby, gdyby konkurs ten mógł stać się tradycją wieloletnią, upamiętniającą postać zmarłego w lipcu 2012 roku jednego z najwybitniejszych krytyków polskich, założyciela i wieloletniego redaktora naczelnego pisma „Autograf”.
Znudziła mi się wielka miłość
Nie być można myślami
Tęsknić można tylko fizycznie
Wybór tak żałosny że aż poważny
Gdy pisze o tobie
Możesz mnie kochać
Jak Pismo nakazuje
Mechanicznie
Ruchy organicystyczne
Zwierzęce
Ale ja oczekuję szorstkiego
Pomruku wstępnego
Rozwinięcia rozwijającego do końca
Praca pisarza wymaga cierpliwości i zaufania, nie tylko wobec siebie i oczywiście czasu – czasu na doświadczanie, przemyślanie, zapisanie …
Dla mnie literatura jest sztuką pytań i odpowiedzi, chociaż często nie wiemy, co bardziej jest pytaniem, a co odpowiedzią … Osaczeni przez przemijanie – wydarzenia na zewnątrz, a wewnątrz świadomość nieuchronnej starości – staramy się dostrzegać „niezwyciężone światło” (spójrz na motto), lub rezygnujemy. Przykład Jean Arthur Rimbaud’a: młodzieńcze, buntownicze wiersze i reszta życia spędzona już poza poezją, to dowód najgłębiej drastyczny i gorzki. Poeta ucieka przed sobą, odcina się nawet od swej wielkości.
Trickster to tytuł wydanego w 2013 roku tomiku poetyckiego Joanny Krupińskiej-Trzebiatowskiej. Po jego lekturze nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jest to trzecia, najbardziej dojrzała część trylogii, której pierwsze tomy stanowią zbiory wierszy W jedną stronę bez prawa powrotu (2007) i Taniec śmierci (2010).
W całej Trylogii podróżujemy wraz z poetką po różnych światach podległych różnym bogom i szukamy sensu, nadziei i śladów Najwyższego, który może – jeśli istnieje i jeśli zechce podarować nam zagubiony sens i porządek wszechświata, podarować nam nas samych, co oznacza uwolnienie, zbawienie, dar prawdziwego życia.
Przyjmując założenie, że Prawdą jest tylko Bóg, a Prawda jest Bogiem; mamy świadomość, że na ziemskim stole możemy odnaleźć zaledwie jej okruchy. Podróżując naszym pociągiem wciąż zbliżamy się do Prawdy, a przynajmniej chcemy się zbliżyć. Chcemy poczuć jej smak wśród zakłamanych przedziałów i fałszywych konduktorów w egzystencjalnych mundurkach zakrywających naszą prawdę.