Strona 8 z 11
***
Gdzie chłód rozkoszny ścian zroszonych
Fontann świetlistymi kroplami,
Tam chanów zabawiał znudzonych
Poeta, wierszy swych perłami.
Na nici lenistwa błogiego
Nizał on pochlebstw koraliki,
Lecz skarby talentu swojego,
Potrafił wpleść w te naszyjniki.
Pokochał Krym Saadiego synów;
Wschodni bajarze tu bywali,
Czytali zwoje pergaminów
I Bakczysaraj zadziwiali.
Ich opowieści tu się słały
Niby kobierce z Erewania
I tak wspaniale uświetniały
Girejom czas biesiadowania.
Lecz się żadnemu nie zdarzyło,
Rozumu darami tak władać,
By z równie niepojętą siłą
Wiersze i opowieści składać,
Jak przenikliwy i skrzydlaty
Poeta z przedziwnego kraju,
Gdzie mąż jest groźny i kosmaty,
A żona – jak hurysa z Raju.
1828

