Archiwum

Eugeniusz Koźmiński - Zapiski starego sceptyka (dziennik) (1) - Niedziela, 13 grudnia 2015.

Spis treści

Niedziela, 13 grudnia 2015.  Pewnie powinienem wspominać niedzielę "roku pamiętnego”, którą – nie wiem do końca czemu -  ciągle przywołuje się jak największe święto. Z pochodniami, marszami, przeciwko tym, których dawno już nie ma, albo nowym wrogom, którzy wrogami nie są.  A ja mam dobre wspomnienia z tego dnia, tak to jest, że wydarzenia ocenia się przede wszystkim przez pryzmat własnych doświadczeń. Otóż mnie ten dzień kojarzy się z wernisażem wystawy Jerzego Ściesińskiego w Małej Galerii Powiatowego Domu Kultury. Żadnej milicji czy ZOMO ; śnieg leżał biały, na ulicach miasta cicho, spokojnie. Zebrało się grono ludzi, zwykle uczestniczących w wernisażach, wielu przyjaciół. Było miło. W takie dni ceni się bardzo życie na prowincji, przekonałem się o tym wiele razy.  Owszem, rano był niepokój (telefon wyłączony ). Radiowe przemówienia Generała  przedstawiały sytuację ogólnie, ale wieczorem (około 16 –tej ) dużo się wyjaśniło. Ktoś ze znajomych uczestniczył w "telekonferencji” i przekazał co się dzieje. Uspokoiłem się. Rano w poniedziałek – co za ulga ! Autobusy kursują normalnie, żadnego strajku na znak solidarności ze stoczniowcami czy kimś innym, gdy my stoimy na przystanku i mokniemy. I tak było przez kilka tygodni. Potem okazało się, że znowu wszystko można, więc bałagan wrócił także na prowincję. Niestety: porządek i prawo to jeszcze nie dla nas, tych na górze i na dole. I tak to z przerwami trwa do dziś.

Na spotkanie przysłano nam takie zaproszenie: "Telegram. Kołobrzeskie Towarzystwo Społeczno – Kulturalne wraz z Kołobrzeskim Ośrodkiem Kultury uprzejmie zapraszają na otwarcie – w dniu feralnym 13 grudnia 1981 r. wystawy malarstwa, popełnionej z okazji 25 – lecia  pracy t...  przez JERZEGO ŚCIESIŃSKIEGO z Kołobrzegu. Autor dziękuje za przybycie na tę "smutną”  uroczystość. Wystawa w Małej Galerii przy ul. Solnej 1 Kino "Kalmar”.

Wyjaśniam dla porządku, że treść zaproszenia nie wskazuje na to, że malarz znał termin ogłoszenia stanu wojennego, natomiast  można dowiedzieć się, jaki dystans do siebie i jakie poczucie humoru miał  Jurek Ściesiński.

A wracając do korzyści, które daje mieszkanie na prowincji: w połowie lat siedemdziesiątych byłem w Warszawie na miesięcznym kursie. Jak to kiedyś bywało, mieliśmy opiekuna, który po zajęciach proponował nam a to wspólne wyjście do teatru, a to zwiedzanie stolicy i inne rozrywki dla chętnych. Jednego dnia , bardzo podekscytowany oznajmił, że trafiła się nam niebywała okazja odwiedzenia wystawy krakowskiego malarza Jonasza Sterna , prof. ASP. Miał on bowiem dotąd zakaz publicznego pokazywania swoich prac, ponieważ dwadzieścia lat wcześniej, razem z grupą innych artystów, podpisał list protestacyjny przeciwko cenzurze. Podszedłem do opiekuna  aby zgłosić swój  udział i pochwaliłem się, że dwukrotnie widziałem  prace Sterna w Kołobrzegu, a nawet rozmawiałem z malarzem w Osiekach, gdzie odbywały się corocznie plenery malarskie z udziałem najwybitniejszych artystów. Mój rozmówca był zdziwiony: jak to, w Warszawie nie wystawiał, a w Kołobrzegu mógł? Ano mógł, wiadomo, że dyskusje i decyzje zapadają w gabinetach  stolicy, a ludzie żyją po swojemu. Chyba, że muszą wyjść na ulicę. Wtedy bywa niebezpiecznie.