Archiwum

Eugeniusz Koźmiński - Zapiski starego sceptyka (dziennik) (1) - Sobota, 21 listopada 2015.

Spis treści

Sobota, 21  listopada 2015. Po raz kolejny  dzisiaj ktoś zapytał mnie , mając na myśli zmiany w kraju po wyborach: - I co ty o tym sądzisz? Odpowiedziałem żartem, byle go zbyć. Bo co można powiedzieć, kiedy nie ma dobrych słów na opisanie tych wszystkich  ruchów bez sensu, zmian obiecanych, które nimi nie są i nigdy nie będą, ponieważ są tylko dla pozoru ; deklaracji, którym nadaje się wagę większą, niż ta, która im przynależy? Jednego gadułę zastępuje się drugim gadułą, jednego prostaka drugim prymitywem, a  komentatorzy mówią o nich: "elity”. To jawna kpina. Nie wiem jeszcze, kto narzuci ton temu rządowi, Jarosław K. sam tego nie ogarnie. Zajmie się "polityką historyczną”, kultem brata i siebie, bo "jaki to honor dla rodziny”. Mnie to akurat nie przeszkadza, takie głupstwa są szybko wykreślane z pamięci, z czasem nawet z podręczników. Główna ulica w Kołobrzegu nazywała się przed wojną  ulicą  Adolfa Hitlera, po wojnie Wyzwolenia, potem Lenina, teraz Armii Krajowej, (chociaż do miasta w marcu 1945 r weszły oddziały I Armii Wojska  Polskiego) , potem może nosić  imię kogoś z dzisiejszych "wielkości”. Po latach nikt i tak nie będzie wiedział, co dobrego czy złego komuś ten człowiek zrobił. Tak jest z ulicą St. Dubois, komunisty, o którym już nikt nie słyszał nawet w szkole, nawet jego nazwiska ludzie nie potrafią poprawnie przeczytać. Ale taki stosunek do nazw- miast, ulic, ludzi z autorytetem jest objawem niepokojącym, szczególnie tu, na Ziemiach Odzyskanych gdzie  nie zakotwiczyliśmy jeszcze porządnie, nie mamy swoich korzeni – pamięci , historii, grobów.. Niby ważniejsza jest gospodarka, to ma wpływ na nasze życie, chociaż i tak samemu trzeba się o siebie troszczyć . Przynajmniej tak mnie wychowano, pochodzę z Wielkopolski, moja rodzina siedzi tam od wieków i nauczyliśmy się liczyć tylko na siebie. No i polityka zagraniczna, lata spokoju chyba mijają , mam nadzieję ,że jednak nie będzie mi dane przeżywać po raz kolejny wojny. Bo czy obroni nas pan "M“? (M tu znaczy "mgła”).  Zresztą dajmy sobie spokój, zostawmy ich ze swoimi zabawkami. I Platformę, i PIS, i SLD, i całą jeszcze w powijakach  resztę z prawa i lewa .Bo co dziś  można zrobić, żeby odwrócić bieg rzeczy? Nic. Dopiero przyszłe wybory mogą przywrócić normalność i zaufanie. Więc na razie "róbmy swoje”. W domu, w pracy, w ogrodzie. Naprawa to praca na lata, a  obecna "klasa polityczna”, z różnych opcji,  tego dzieła nie jest w stanie wykonać.