Archiwum

Kalina Izabela Zioła - Wiersze o Bydgoszczy

Spis treści

Wspominając Młynówkę

pokochałam tamtą rzekę
jej czarną głębię
głaskaną warkoczami wierzb

poznałam zielone zakola
zmurszałe ściany kanałów
ażurowe łuki mostów
i ławeczkę cierpliwie czekającą
na nasze przyjście


Magiczne Schodki
wiodły mnie w dól
ku kładce i Wyspie Młyńskiej
ku słonecznym bulwarom

dziś rzucam na czarną wodę
niezapisany liść
i odbicie swojej twarzy

kiedyś rozmyje je czas

 


Chwila nad Brdą

słońce zanurza palce
w płynącej leniwie wodzie
rysuje na ciemnej zmarszczonej
powierzchni złote refleksy

gładko szlifowane kamienie
nabrzeża niosą nas ku
kołyszącej się drewnianej barce
ocienione parasolami stoliki
zapraszają

mówimy dużo o wszystkim i niczym
nareszcie sami nareszcie
niepowtarzalny smak martini i twoich warg
krzyk zabłąkanej rybitwy przecina niebo
w oczach masz wszystko
co chciałabym usłyszeć

jak zatrzymać tę chwilę
jak zachować na dłoni ciepło twych rąk
i nie pogubić słów najważniejszych
zamkniętych w kolorowych płatkach

minuty płyną zbyt szybko
zegary są takie okrutne

wracamy znad starej rzeki
szczęśliwsi o ten czas

 


Bydgoska Wenecja

ciemne piwo nad Brdą
smakuje zupełnie inaczej
niż w czeskiej Pradze
ma w sobie gładkość
niesionych nurtem wodorostów
i goryczkę rozstania

ciężkie od kłódek mosty
tak jak w Wenecji
spinają brzegi ażurowym łukiem

samotna ławka na nabrzeżu
z zadumą spogląda
na niedzielnych wędkarzy
uparcie czeka
na zmęczonych przechodniów
lub niecierpliwych kochanków

wierzby przeglądają się w rzece
wiatr czesze
ich długie zielone włosy

też się w tej wodzie przeglądam
może mnie zapamięta

 


Bydgoszcz latem

lubię to miasto latem
rozgrzane rozpalone
zapach asfaltu nad jezdnią

przejrzyste drżące powietrze
omdlewa z upału

ulice opustoszałe
senne samochody snują się
bez pośpiechu

przechodnie spokojnie
przemierzają chodniki
nie gonią autobusów
tramwaje puste

lubię słońce
gdy przegląda się
w wystawowych szybach
i zagląda mi w oczy

fontanny
nad którymi
wodne pióropusze
i parasole tęcz

lubię Bydgoszcz latem

 


Bydgoszcz nocą

nocne miasto
rozjaśnione kolorowymi plamami neonów
bajkowe miraże
kwitnące w mroku

idę ulicą
depczę gwiazdy
spadające z drzew i dachów
na bydgoski bruk

samochody cicho mruczą
przymykają zmęczone oczy reflektorów

jeszcze tylko
ostatnie dobranoc wysłane do ciebie
i będę mogła zasnąć

za oknami noc
śpiewa nielicznym przechodniom
dzwonkami tramwajów

pachnie śniegiem