za stary
za stary już by szczekać nie słyszy nie widzi
prowadzać go na smyczy dobry pan się wstydzi
nie można się pochwalić przed znajomych sforą
takim psem co kły stracił diabli pana biorą
że domostwa nie strzeże nie warczy nie gryzie
nie rzuca się do gardła co najwyżej liże
jeszcze czasem po rękach jakby chciał przeprosić
dobry pan z łaskawością dziś jeszcze to znosi
ale jego cierpliwość powoli się kończy
wymieni psa starego na sforę psów gończych
które zrobią na rozkaz wszystko co im powie
bez cienia wątpliwości które miewa człowiek
z dawna w psa przemieniony gdy czas jego mija
nie raz na grzbiecie zaznał smyczy albo kija
kiedy pan gniewem płonął chociaż psa w tym winy
nie było ani trochę pan szukał przyczyny
swoich klęsk i porażek nie biorąc w rachubę
że najczęściej sam robił wszystko na swą zgubę
winnego trzeba znaleźć a pies się nadaje
najlepiej do tej roli takie ma zwyczaje
pan i władca udzielny gminy lub powiatu
mnożąc liczne zastępy wciąż nowych psubratów
którzy na każdy rozkaz na jedno skinienie
gotowi gryźć i szarpać gdy krew wsiąknie w ziemię
przypadając do ręki która zawsze czysta
nie dla wszystkich ta prawda bywa oczywista
że psy stare i młode gotowe na wszystko
nie cofną się przed niczym by nad pełną miską
cieszyć się łaską pana węsząc wroga z dala
pan w przypływie humoru na wiele pozwala
wszystko jednak do czasu pogwizdując z cicha
pan wyciśnie z nich wszystko potem mogą zdychać

