krzyczeć można do woli najlepiej do środka
by nic naprawdę złego nie mogło nas spotkać
zaciskając warg krawędź pobladłą ze złości
że oto znów padamy ofiarą podłości
kogoś kto ma nas za nic i na tym korzysta
że krzywdząc nas buduje sobie cichą przystań
a jeśli nawet nie ma w tym żadnej korzyści
i tak czerpie przyjemność pełen nienawiści
do wszystkiego co tylko nie jest z nim związane
można zęby zaciskać i walić łbem w ścianę
ponarzekać popłakać prosić o rozmowę
byle się nie narazić jakimś śmielszym słowem
krzyczeć można do woli najlepiej w głąb siebie
podobno za to będzie nagroda gdzieś w niebie
dwór
na kolana hołoto jaśnie pan tak każe
wyzbądź się więc nadziei i zrezygnuj z marzeń
waruj z nosem przy ziemi wśród ochłapów ryjąc
milcz i tylko przytakuj z jakże giętką szyją
gotową do pokłonów daleko zajedziesz
ta droga do zbawienia duszy twojej wiedzie
do zbawienia a jakże i do przekonania
że jedno co jest ważne to nisko się kłaniać
aby się nie narazić na gniew jaśnie państwa
dwór uczy posłuszeństwa jest wzorem poddaństwa
gdy nawet jaśnie państwo gdzieś się zapodzieją
dworacy już zadbają by złudną nadzieją
nikt się tu nie pokrzepił nie wychylał z tłumu
szybki cios w czułe miejsce by nabrał rozumu
i nie stawiał się butnie gdy oni wśród cieni
pomiatają innymi sami upodleni

