Archiwum

Zinajda Gippius (1869-1945), cz. II, przeł. Andrzej Lewandowski

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Spis treści


Zorza wieczorna

Patrzę w bezkresnych niebios dal wieczorną,
Gdzie jaśnieją zorze.
Z moją szaloną i tak niepokorną
Duszą, jestem w sporze.

Jeżeli ziemskie cierpienie ją trwoży,
Niechaj milczy teraz
I niech się uczy od wieczornej zorzy,
Bez skargi umierać.


Duszo, gdy coś jest z wolą Pana zgodne,
Zachowaj milczenie.
Takie surowe jest, chociaż pogodne,
Blednące sklepienie.

Chłodem powiało z wieczornego nieba,
Wolno zorza gaśnie.
Szczęścia, radości wcale nie potrzeba;
Płoń zorzo, płoń jaśniej!
                                        (1889-1903)


Wieczór

Z szumem lipcowa odleciała burza,
Wkrótce ostatnie chmury w dali zginą.
Z mgieł błękit nieba znowu się wynurza…
Przez las jedziemy błotnistą drożyną.

Powoli ziemię ogarniają mroki.
Zza wzgórza młody miesiąc się wyłonił,
Koń coraz wolniej stawia swoje kroki
I niby struny drgają lejce w dłoni.

Czasem błyskawic wijące się żmije,
Dalekie chmury rozerwą bezgłośnie.
Lekko, swobodnie moje serce bije
I wiatr listowiem szeleści miłośnie.

Chylą się ciężko mokre drzew konary,
Gładko się koła w koleinach toczą
I z pól szerokich wznoszą się opary
Ku niebu, mgiełką lekką i przezroczą…

Jak nigdy dotąd, czuję właśnie teraz,
Że jestem częścią swobodnej przyrody!
W niej żyję, razem z nią będę umierać…
W sercu pokory wiele – i swobody.

 


Chwila

Wieczorne niebo widzę za mym oknem,
Niebiosa ciche, czyste i spokojne.
Płacze ze szczęścia me serce samotne,
Rade, że są tak piękne i dostojne.

Płonie wciąż blask wieczornych zórz
I z niego płynie radość ma.
Nikogo więcej nie ma już,
Jedynie Bóg, niebo i ja.

 


Strzeż się

Z goryczy, albo pustych uniesień
Nie pragnij rozstań, radzę ci szczerze.
Miłość bez pomsty tego nie zniesie,
Ona ci dary swoje odbierze.

Strzeż się rozłąki dopóki żyjesz,
Chroń skarb bezcenny nie bez zazdrości.
W zgodnej rozłące kłamstwo się kryje,
Ziemskie rozstania szkodzą miłości.

Gdy w sercu żaru nic nie roznieci,
Puste dni tkają pajęcze sieci,
A my w nich tkwimy niby pająki…
Strzeżcie się, żywi, ziemskiej rozłąki!
                                        (1913)

 


Stuk

Cisza.  W krąg głuchej nocy mroki.
Stuk serca. Zegar północ bije.
Ponury jest ten mrok głęboki,
Jak ciężki całun ziemię kryje!

Czy w serca bezradnego głębi
Jeszcze ciemniejsza noc być może?
Nie wiem. Pytanie to mnie gnębi,
Słowo lub znak daj dobry Boże!

Bardziej od ludzi i od siebie,
Jest dla mnie własna dusza miłą,
Lecz ja rozłamię ją w potrzebie
Na dwoje, woli mojej siłą.

Nagle się cisza ożywiła
I głos rozlega się w ciemności:
„Choćby się wieki noc dłużyła –
Światło narodzi się z ciemności!”

 


Mieć

W zielonym listków wiosennym rozgwarze,
Wpatrzona w jezior zielonkawe tonie,
O innych wiosnach nieustannie marzę,
Nieziemskich kwiatów pragnę poznać wonie.

Wróg mój, czyhając na chwile cierpienia,
Szepcze mi: Umrzeć będzie mniej boleśnie!
Unikaj duszo takiego kuszenia,
Naucz się pragnąć –  i mieć jednocześnie.

Chociaż jak dziecko łkam czasem z żałości
I serce biedne wciąż zamiera z trwogi,
Ja będę pragnąć wciąż doskonałości,
Właściwej do niej nie zagubię drogi.

A choć jest stroma, cierniami usłana,
Chcę cel osiągnąć, chcę prawdę poznawać,
Aby tam, Jego objąwszy kolana,
Móc i umierać –  i z martwych powstawać.

 

 


Krzyk

Omdlewam z wielkiego znużenia,
Zraniona dusza krwią ocieka…
A jeśli nie ma pocieszenia?
Z miłością na nas nikt nie czeka?...

I wolę wypełniając srogą
Idziemy tak, podobni cieniom,
Nieubłaganą naszą drogą,
Ku niewiadomym przeznaczeniom.

I brzemię życia niby krzyża,
Tym cięższe, im dłużej dźwigamy.
I kres nieznany się przybliża
U wieczności zamkniętej bramy.

Spełnimy bez skarg, bez zdziwienia
Rolę, do której nas powołał
Ten, co nas stworzył bez natchnienia,
Ale pokochać już nie zdołał.

I rzeszą padamy bezsilną,
Do końca wiarę w cuda mając,
A z góry, płytą nas  mogilną
Ślepe niebiosa przygniatają.

                                        (1896)

                              Z rosyjskiego przełożył Andrzej Lewandowski


















                            

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok