Próby
staliśmy wsłuchani w białość swych oddechów
jak dzieci
S. P.
Proste chociaż nie-
przewidywalne. Zabrudzone
pejzażem z mgły i deszczu:
Urodzić się nad Wisłą, a płynąć
przez ocean – ku wiecznemu słońcu.
Żyć pod Wawelem, umierać nad ranem
mając w sobie zapach i smak Lwowa
Miasteczkiem być ponurym, z Pod-
karpacia, nie wiedząc że tak już
zostanie. Mimo przenosin w głąb kraju.
Słuchać pomysłów muzycznych dość za-
pomnianego twórcy, oddać się myślom
o zaniechaniu i braku ambicji.
Raz jeszcze przeczytać fantazje Leśmiana
(niepowtarzalne) buntując się przeciwko
rymom. Wszelkim.
Telewizor wyłączyć. Listów nie pisać.
Zbilansować plusy i minusy. A nawet
Oddać sprawiedliwość niesprawiedliwym.
Prywatnością zaludnić myśli, czyny, słowa.
Jeśli to możliwe za-
trzymać przy sobie to, co
nie daje się pominąć, zapomnieć, sprzedać.

