kto
ma zaszczyt
donosić
dostatkiem
się dławi
darmo
karmią go
słudzy
paragrafów krzywdy
donos
na nas
spisany
naszą własną
krwią
na sprzedaż
wszystko
na sprzedaż
dyktatura handlarzy
wszelkich sfer
życia
nie pozostawia
cienia złudzeń
co do systemu
wartości
godny i sprawiedliwy
ten
kto
najlepiej
potrafi
sprzedać się
sam
poprawność
kult świętego spokoju miska pełna złudzeń
żyjemy całkiem nieźle pławiąc się w obłudzie
poprawność ponad wszystko by co śmielszym słowem
nie narazić się władcom na pień kładąc głowę
poprawność dzięki której mamy to poczucie
że przed własnym sumieniem łatwiej będzie uciec
że łatwiej będzie w cieniu przemykać pod murem
święty spokój najświętszy dbać o własną skórę
umiemy perfekcyjnie we krwi już to mamy
że z rękami wciąż w górze podpieramy ściany
poddając się bezwiednie niepotrzebny knebel
bo nawet nie piśniemy by o jeden szczebel
w drabinie do kariery piąć się wciąż zdradzając
i sprzedając przyjaciół którzy jeszcze mają
odrobinę honoru by żyć w przekonaniu
że mimo wszystko warto trwać przy swoim zdaniu
wygodnie
wygodnie jest nie wiedzieć nie widzieć nie słyszeć
nie mówiąc ani słowa wielbić błogą ciszę
wygodnie nie pamiętać od czego się wyszło
bez spojrzenia za siebie ufnie patrząc w przyszłość
wygodnie się zasłaniać parawanem prawa
i w gąszczu paragrafów niewinnym się stawać
wygodnie mieć wrażenie że jest się w porządku
i było się od zawsze niemal od początku
wygodnie mieć poczucie co przychodzi z wiekiem
że jest się jak najbardziej porządnym człowiekiem
wygodnie jest nie miewać żadnych wątpliwości
dziękować za rzucone ochłapy i kości
wygodnie jest w potrzebie myślą się zasłonić
że winni są wszystkiemu zawsze jacyś oni
fenomen
każda
nowa ekipa
gorsza od
poprzedniej
wieczny
fenomen władzy
ciągle zaskakuje
złych
zastępują
gorsi
i jeszcze mniej
prawi
przebiegli
i bezwzględni
uczą uległości
ruchem brwi
wymuszają
niemą zgodę
na zło
okruch
nadaremny
nasz opór
słowo przeciw
słowu
bełkot rozmową
zwany
cień ze ścian
umyka
chleb zamienia się
w kamień
każdy okruch
ciąży
u szyi
tonącego
pełnym wzgardy
gestem
słowa
komu
nie wypada
zabrać głosu
komuś
komu poprawność
dyktuje
słowa krągłe
jak kamienie
u szyi
tonącego
słowa
śliskie i potoczne
toczą się patetycznie
traktem
kompromisu
i kompromitacji
komu
słowa ślinią się
i pocą
ociekając
fałszem
poprawności
wygrywają
wyznawcy
paragrafów krzywdy
żonglują
literą prawa
obrońcy
własnych kont
i kantów
pławią się
w wymiarze
niesprawiedliwości
to oni
wygrywają
bez względu
na wyrok

