Znudziła mi się wielka miłość


Nie być można myślami

Tęsknić można tylko fizycznie

Wybór tak żałosny że aż poważny

Gdy pisze o tobie

Możesz mnie kochać

Jak Pismo nakazuje

Mechanicznie

Ruchy organicystyczne

Zwierzęce

Ale ja oczekuję szorstkiego

Pomruku wstępnego

Rozwinięcia rozwijającego do końca

Praca pisarza wymaga cierpliwości i zaufania, nie tylko wobec siebie i oczywiście czasu – czasu na doświadczanie, przemyślanie, zapisanie …

Dla mnie literatura jest sztuką pytań i odpowiedzi, chociaż często nie wiemy, co bardziej jest pytaniem, a co odpowiedzią … Osaczeni przez przemijanie – wydarzenia na zewnątrz, a wewnątrz świadomość nieuchronnej starości – staramy się dostrzegać „niezwyciężone światło” (spójrz na motto), lub rezygnujemy. Przykład Jean Arthur Rimbaud’a: młodzieńcze, buntownicze wiersze i reszta życia spędzona już poza poezją, to dowód najgłębiej drastyczny i gorzki. Poeta ucieka przed sobą, odcina się nawet od swej wielkości.

Trickster to tytuł wydanego w 2013 roku tomiku poetyckiego Joanny Krupińskiej-Trzebiatowskiej. Po jego lekturze nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jest to trzecia, najbardziej dojrzała część trylogii, której pierwsze tomy stanowią zbiory wierszy W jedną stronę bez prawa  powrotu (2007)  i Taniec śmierci (2010).
W całej Trylogii podróżujemy wraz z poetką po różnych światach podległych różnym bogom i szukamy sensu, nadziei i śladów Najwyższego, który może – jeśli istnieje i jeśli zechce podarować nam zagubiony sens i porządek wszechświata, podarować nam nas samych, co oznacza uwolnienie, zbawienie, dar prawdziwego życia.

Przyjmując założenie, że Prawdą jest tylko Bóg, a Prawda jest Bogiem; mamy świadomość, że na ziemskim stole możemy odnaleźć zaledwie jej okruchy. Podróżując naszym pociągiem wciąż zbliżamy się do Prawdy, a przynajmniej chcemy się zbliżyć. Chcemy poczuć jej smak wśród zakłamanych przedziałów i fałszywych konduktorów w egzystencjalnych mundurkach zakrywających naszą prawdę.

Nie było chyba na przestrzeni wieków drugiej istoty tak różnie ocenianej jak kot. Bywał on uwielbiany, otaczany czcią, obdarowany nietykalnością, podnoszony do godności bóstwa, jak również ignorowany, poniewierany lub wręcz uważany za ucieleśnienie Szatana i palony na stosie. Tak się jakoś składa, że kot budzi żywe uczucia, nie pozostawiając miejsca na obojętność. Tak było, jest i pewnie będzie. Ma to swoje odbicie w literaturze i sztuce.

Okazuje się, że wielu wybitnych uczonych, pisarzy, mężów stanu potrzebowało towarzystwa ulubionego kota, aby móc przystąpić do pracy twórczej. Należy tu wymienić między innymi: Francesco Petrarkę, Tomasza Graya, Armanda Jeana Richelieu, Marcina Lutra czy Abrahama Lincolna. Do największych wrogów kota należeli Napoleon Bonaparte, Juliusz Cezar, Benito Mussolini i Adolf Hitler.

W środkach masowego przekazu prawie codziennie słyszymy o postępach genetyki, osiągnięciach w klonowaniu roślin i zwierząt oraz o możliwościach jakie ta technika może dać człowiekowi. Słuchamy i podziwiamy naukę dwudziestego pierwszego wieku. Czasami nachodzą nas jednak wątpliwości. Czy te wszystkie zdobycze nauki są naprawdę współczesnymi osiągnięciami? Dlaczego wyniki uzyskane dzięki zastosowaniu nowoczesnych metod kojarzą się nam z bohaterami dawnych mitów? Mitów, których być może nie traktujemy poważnie, a nawet nie potrafimy odróżnić od bajek i legend. W mitologii greckiej czy w wierzeniach religijnych dawnego Sumeru i Egiptu – odnajdujemy wiele postaci, które teoretycznie rzecz biorąc nie miały prawa istnieć bez zastosowania inżynierii genetycznej. Genetyka sprzed kilku tysięcy lat? Czy to możliwe?

Loty w przestworzach, loty międzyplanetarne… Wydaje się nam, że to osiągnięcia naszego dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku. Tymczasem ten temat przewija się w pradawnych tekstach literackich. I nie chodzi tu wcale o dzieła fantastyczne. Temat podróży gwiezdnych i lotów po orbicie okołoziemskiej został potraktowany z całą powagą w utworach, które powstały u zarania dziejów ludzkości. "Epos o Gilgameszu," „Iliada" i „Odyseja" Homera, „Siakuntala" Kalidasa, Traktaty Inków, Tora i niektóre Apokryfy – na przykład Księga Henocha.

W wielu starych księgach opisy podróży kosmicznych są dokładne, a nawet drobiazgowe. Jednak z jakichś powodów zostały zinterpretowane jako przenośnie, symbole, przejawy ekstazy religijnej. Jeżeli przeczytamy te opisy, nie biorąc pod uwagę ich dotychczasowej interpretacji – wtedy mamy szansę na to, że zwrócimy uwagę na wiele zawartych w nich szczegółów technicznych.

W Wielki Piątek dowiedziałam się o śmierci mojej jedynej ciotki. Zmarła we własnym łóżku, przy którym na stoliku leżały jej dwa telefony komórkowe. Komórka to coś więcej niż telefon stacjonarny. To taki specjalny wynalazek dający poczucie bezpieczeństwa, że gdzie byśmy się nie znaleźli, nie jesteśmy sami tylko z naszym telefonem.

Pisanie - o czym stanowi książka - jest ogromnie ważkie i frapujące dla wszystkich analfabetów wtórnych, którzy nie potrafią; primo – przeczytać książki od początku do końca, secundo – zrozumieć słowa napisanego i wysnuć samodzielnie wniosków. Zresztą, nikt tym się nie przejmuje; wprost przeciwnie młodzież kształci się na brykach, a jak się zmęczą czytaniem streszczeń to oglądają sfilmowane dzieła literackie.

Każda utopia ma swoje dno. O poezji Dariusza Dorna

Nasze poszarpanie i pogmatwanie w życiu daje szansę na poszarpaną i pogmatwaną utopię. Coś, w co chcemy wierzyć i jeśli wierzymy nasza fragmentaryczność staje się bardziej całkowitą całością a nasze bóle bardziej znośnymi. Istotna jest wiara w nas samych, a więc też w bliźniego, w ramię, które przy nas jest i pomaga (przynajmniej czasami) nieść nasz krzyż.

„szanować kobiety które nas wybrały

na ojców swoich dzieci kochanków tyranów

rozmawiać z nimi kochać i wybaczać

bo właśnie one zamkną nam powieki" („W pięciu punktach", str.33)

Życie każdego człowieka jest samotnią w wielkim świecie pełnym samotnych ludzi, rzadko z wyboru, najczęściej z konieczności. Istota ludzka rodzi się do życia w stadzie, ale w mniejszym lub większym stopniu człowiek zawsze jest sam. Egzystencjalizm, jak bardzo byśmy mu się nie przeciwstawiali, do tego się sprowadza. Przedmiotem badań tej filozofii są indywidualne losy jednostki ludzkiej „skazanej na wolność" z ciągłą świadomością nieuchronności przemijania jako źródła pesymizmu oraz poczuciem odpowiedzialności za swój każdy ruch, co stwarza poczucie „lęku i beznadziei istnienia". Istnieje wersja teistyczna i ateistyczna egzystencjalizmu.

Niektóre dyskusje wydają się tak dalece bezzasadne, że aż trudno uwierzyć, iż przewijają się jak refren od wieków. Przykładem takowej dyskusji jest udowadnianie konieczności istnienia literatury czyli za Stefanią Skwarczyńską mówiąc „sensownych tworów słownych" z funkcją estetyczną bądź literatury stosowanej; upraszczając i uogólniając; spieramy się o sensowność istnienia zapisów i luster człowieczeństwa.

Pytanie o ontologiczny sens literatury zawsze nabrzmiewało mocno w okresach historycznych szczególnie dramatycznych, np. rozbiorów Polski, kiedy walka piórem i troska o ochronę dzieł literackich spotykały się ze zrozumieniem w bardzo różnym stopniu.

Ludzie to nie szklanki i nie można ich zastąpić. Ból jest nieodłącznym towarzyszem braku. Powołani z nicości przychodzimy na świat z tymczasowym terminem przydatności ciał – naszych mieszkań i naszego osobistego świata, którego końca musimy doświadczyć i pozostaje wiara oraz nadzieja, że nie skończymy w otchłani tejże nicości. Każda śmierć jest strachem, co kryje się za zamkniętymi drzwiami. Jest bolesnym wyrwaniem z objęć najbliższych. Każdy doczeka się katastrofy rozpadu własnego ciała. Lepiej dożyć własnej śmierci niż tych, bez których nie można żyć. To największy dramat ludzkiej istoty. Pięć lat temu umarł Święty Człowiek, który cierpliwie przemawiał do każdego z nas wyrzucając z siebie miliony pereł w ciągu 27 lat.

To był rok największej nienawiści, jaką może sobie wyobrazić człowiek. Rok balansowania po najbardziej napiętych strunach ludzkich emocji. Całkowite zatracenie wachlarza barw i odcieni, wyłączenie z uzusu społecznego pokaźnej części słownika. Niezależnie od sytuacji, problemu, zjawiska; następuje taka sama reakcja czyli skrajność.