Publikacje

Jarosław Stanisław Jackiewicz - W rytm tykania zegara

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Czas upływa tykaniem zegara – tytuł książki, zaczerpnięty z pierwszego wiersza, może wydać się banalny, zbyt oczywisty, ale jednocześnie trafnie ukazuje to, o czym pisze twórca, a pisze przede wszystkim o Przemijaniu i o Istnieniu; słowa takie jak: „jest”, „bywa”, „trwa” powtarzają się. Kruchość Istnienia, kruchość Bytu, ale zarazem odwieczne Trwanie Boga. Krajobraz duchowy tej poezji przesiąknięty jest do głębi metafizyką. Ale nie jest to metafizyka abstrakcyjna, gdyż ściśle związana z ludzką rzeczywistością, z doczesnością. Już w pierwszym wierszu autor nawołuje słowami filozofa:

 

spiesz się powoli

dzikość łagodnieje

łoskot kończy się ciszą

ogień krzepnie

blask ciemnieje

płomienie gaszą wodę

czas upływa

zmierzając do swojego początku

który nigdy się nie zaczyna

 

Istotnie, Czas jest siłą, której nie można zignorować. Jest rzeczywistością przejmującą, wszechogarniającą człowieka, nie może bowiem istnieć życie poza czasem. Przynajmniej tu, na Ziemi. W tej poezji jest po prostu obecny Bóg.

Wiersze W. S. Kozaka są formalnie stosunkowo proste; jeśli znajdujemy tu metafory, to bywają one używane dość oszczędnie i ze smakiem. Bardzo często autor wyodrębnia pojedyncze słowa – ale nie tylko słowa, często też zamiast nich znajduje się tylko jedna literka: „i”. Tak jak w tym wierszu:

 

* * *

 

pytania bez odpowiedzi

i

mowa

pozornie niema

i

cisza

na pozór głucha

i

miłość

li tylko wyszeptana

zawsze i wszędzie

i

w niebie

zostanie wysłuchana.

 

Nad niektórymi tekstami czytelnik musi się pochylić, musi być uważnym, by niczego nie uronić. Niektóre z nich są dość tajemnicze – takie, jak ten:

 

* * *

 

bywa że

 

prawie zawsze

prawie wszędzie

prawie nigdy

prawie wszyscy

prawie każdy

prawie żaden

prawie nikt

a

już połknięte

przeżute

przetrawione

zgniłe

i…

 

wydalone.

 

Ale rozważania teologiczne czy filozoficzne to nie wszystko, znajdziemy tu także piękne erotyki, wiersz inspirowany głośnym filmem Agnieszki Holland „Zielona granica”, jest też obecna przyroda, zwierzęta – zwłaszcza ptaki: wróble, gile, łabędzie. Mamy też niezwykle ironiczny i gorzki wiersz o… poetach. Tu i ówdzie pojawia się jakaś smutna refleksja, czy wręcz żal za odchodzącym życiem („zbyt mało przeżyłem / życia” – tymi przejmującymi słowami kończy się jeden z wierszy). A wszystko to w aurze czterech pór roku, w aurze ustawicznego Przemijania…

Tak, smutne są to rozważania, nastrój tych wierszy zdecydowanie melancholijny. W. S. Kozak w tych tekstach, używając nieco górnolotnego określenia, odkrywa swoją duszę, dzieli się z nami swoimi refleksjami, wrażeniami, uczuciami. W jednym z utworów bez tytułu pisze:

w ogromnych oczach patrzących na

nieludzką rzeczywistość

odbija się jedynie strach

ludzkiej nierzeczywistości.

Takie frazy sprawiają, że odbiorca zatrzymuje się przy tej poezji nieco dłużej. Jest tu drugie dno, do którego musi się sam „dokopać”.

Na koniec chciałbym przytoczyć pewien wiersz w całości:

                                                                              

* * *

 

tam

gdzie szuka się

samotności

znajduje się

ludzkie tłumy

tam gdzie się

kocha

jest dwoje

oczu

warg

dłoni

i

stóp do obmycia.

 

Witold Stanisław Kozak, Czas upływa tykaniem zegara, Wydawnictwo „Pejzaż”, Bydgoszcz 2025.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.