Archiwum

Edmund Pietryk - Zmęczenie Boga

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Spis treści

Młody chciał wejść do nieba lub chociaż
w odblaskach zachodzącego słońca
I zawsze w tym powietrzu była wielka
tęsknota i ból któremu trzeba pomóc
Jeszcze nie myślał o czasie umierania
i chodził ścieżkami po przelocie ptaków
Potem było święto pierwszej komunii
i jeszcze potem świat przeźroczysty od
bolesnej rosy i życie pełne win nienazwanych
Stary wchodzi w czyściec swojej choroby
żegna się z życiem dawno niespełnionym
Zaczyna się ostatnia wyboista droga
prowadzi do bardzo zmęczonego Boga

 


Koniec

 


Młodość była Kolumbową Ziemią
zamieszkałą przez Boga Wypełnioną
niebem i stadem niewinnych grzechów
Pierwsza łza była cierniowym prezentem,
od losu Potem były surowe przestrogi
od obojętnego świata gdy miłość zamyka
Się w ciemnych pokojach W końcu przychodzi
dzień klęski Dopełza do gardeł Słychać
rechot diabła To przedsmak starości i śmierci
Droga do ucieczki na zawsze zamknięta
Tak się kończy rytuał przetrwania
Zbliża się kobieta z kosą Z czyśćca biegnie goniec
To już jest meta To koniec To koniec

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org