chociaż znam to z innych źródeł
na nowo nie mogę uwierzyć
że można wejść nocą
z chytrym uśmiechem na twarzy
z piłą w ręku i garstką gwoździ
nie po to żeby naprawić
ale by przybić drobne rączki
i spalić
co pozostało
gdzie jesteś
kobieto o umyśle
jasnym jak hostia
miłości
ogniu niszczący
zapory
pojawiasz się we śnie
a gdy nocy zabraknie
znikasz
moja krew
wytrzyma wszystko
a drwi sobie z serca
chciałbym cię ocalić
jak próchniejące
progi domów
bo miejsca starzeją się
choćby istniały już
tylko w pamięci
ludzie odwrotnie

