Archiwum

Stanisław Nyczaj - Rozpisany na wiersze poemat żalu i zachwytu

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Spis treści

Już sam tytuł nowego zbioru kieleckiego poety Kazimierza Ryka W miłość uwikłani, po debiutanckim Oswojone miejsca z 2013 r., oznacza zdecydowany krok od opisu, obrazowego nazywania rzeczy, w głąb doznawanych przeżyć. W odczuwanie sytuacji spraw i zjawisk, które swym skomplikowaniem, wieloznacznością niepokoją. Krok w emocjonalność silnie autorefleksyjną („Katuję moje chybotliwe myśli” – czytamy w wierszu Zgubić ból). Oto skończył się pewien ład, spokój, porządek i wdarła w to, co zostało już jakoś ustanowione, druzgocąca rozterka. „Ostojo mojego życia / Gdzie jesteś / Gdzie mam cię szukać” – pyta retorycznie podmiot liryczny wiersza Gdzie jesteś.

Coś zatem musiało się wydarzyć ważnego, zmuszającego do przewartościowania. Łatwo domyślamy się, rozpoczynając uważną lekturę, że była tym w życiu poety osobista trauma: śmierć ukochanej żony Grażyny. Jej pamięci dedykowany jest cały zbiór, jakiego pierwszą część stanowi właśnie cykl wzruszających trenów. Wers po wersie mówi do nas rozdarte żalem i bólem serce, któremu się wierzy. Krótkie jak szloch, skurcz wiersze są wyznaniem gorzkiej prawdy, wyrażonej jakby w formie intymnej rozmowy podmiotu z nieżyjącą adresatką pytań, wahań, zastanowień (np. pod koniec wiersza W pustej przestrzeni: „A ja / Powiedz mi kochanie / Co zrobić mam z tą / Pustą przestrzenią”), w których katartyczny sens poddajemy – każdy z czytających – własnej próbie rozszyfrowania, zrozumienia. Tym bardziej że ów wewnętrzny dialog prowadzony jest w równie dużym skupieniu, jak i silnym napięciu: „Słyszę nawet gdy brak ci słów” (z wiersza Uwierz sercu). Towarzyszy mu dookolne unicestwianie się piękna natury: kwiaty umierają „po stokroć każdego dnia”, „gasną róże” (Kwiat), „Zabrałaś swoje barwy jesienią” (Barwy). Pogłębia się cisza „milczeniem”, zatraca się poczucie więzi z czymkolwiek: „Wszystko tu niczyje” (Opuszczone miejsce), bowiem „Łzy nie zroszą ziemi”, a „choć jedna jest wieczność / to jeszcze łzą podzielona” (Na naszej drodze). Zanieistniał czas – chciałoby się po Leśmianowsku powiedzieć – czytając w wierszu Zgubić ból: „Zegar mojego bólu zgubił tarczę”.

Końcowy metaforyczny obraz tytułowego wiersza otwierającego drugą część wyraża wspomniany wyżej „kathartyczny sens” przejmująco:

I pójdziemy razem gdzie jedna strona nieba
Gdzie nie ma innych – ani innością winnych
Tylko wszyscy w miłość uwikłani

My wszyscy „inni”, naznaczeni wrażliwością – jak chciał w swej Poetyce Arystoteles – oczyszczamy się uwalniając od wzruszeń strachu/lęku i litości. „Z cienia twoich myśli wydobędę światło” – takie intencje wyraża niepowstrzymane w trosce „drżenie serca” „ja” lirycznego. Chwila gościny spokojnej i pięknej „z bursztynową twarzą”, co „dojrzała jak jesień […] złotym spełnieniem zasypia”, staje się czymś tak intensywnym, niczym „poemat […] zatrzymania” zachwytu „na dłużej”. Strofy licznych wierszy bywają nieomal peanami o cudzie roznieconej w sercu miłości, nadziei wyobraźni, marzeniu:

Jakże cudownie jest żyć gdy
W rozmowie płonie miłość
Umieć w ciszy jej zazdrościć
Umieć dotykać jej głębi
Podążać z nią
Niewidzialnym śladem

            (Płonąć)

 

Czy jesteś
Nadzieją wyobraźni
Nieśmiałym marzeniem
Czy tylko…

        (Skryte cienie)

 

„Nieomal”, zastrzegam, gdyż czujna świadomość nieuchronności przemijania – dochodząca do głosu w części trzeciej pt. Głuchych kamieni tęsknota – powściąga emocjonalny impet. Bo „uparcie się chwytamy / Nawet ostrej krawędzi życia / Za którą już tylko / Bezmiar unicestwienia” (Determinacja). Gdyż niejasne są perspektywy: „Nie znamy przyszłości do której zmierzamy / Nie wiemy kto / Światło niesie – ciemność daje // Ciągle jesteśmy w podróży” (Podróż). Poeta w cytowanym wierszu zmaga się z doskwierającymi świadomości wątpliwościami: „Wskazując drogę innym / Sami o nią pytamy / W ciągłym chaosie / Poszukujemy prawdy / Z nią echo miłości / Prowadzi nas do źródeł // Czy podróż możemy zatrzymać / Czy jak słowa układać w nieskończoność”.

Niezwykłą determinacją jest potrzeba tworzenia, skoro „Biel ścian przygląda się / Niezapisanej kartce” (Ucieczka). Ta potrzeba jest „ucieczką od samotności”, piękną przygodą myśli i wyobraźni, kiedy „niewielka [kartka] / Przenosi mnie w inny świat” i „Wirują słowa krajobrazy / Prowadząc mnie / w nieznane dotąd rewiry”. Ale jest również ta potrzeba wyzwaniem, by sprawczą kreacją wkroczyć, niejako zaingerować w dany nam porządek. Może to być „Skurczem gardła / Wypowiedziane zaklęcie / Blasku dnia otwórz się” (Zaklęcie), choć skromność nakazuje „Opuścić żarłoczne oczy”, ponieważ „Natura wie więcej” (Sięgać) i z jej woli rozsypywania wszystkiego niczym piasku (w tym też nas „po rozstajnych drogach”) „Nic nie zostanie pominięte”. Co jeszcze? Można podjąć trud budowy własnego nowego ładu, lepszego świata, np. miasta niezagrożonego jak te zrujnowane w Syrii, przysypane popiołem; miasta „bez mrocznych zakamarków”, w którym ukochana pójdzie wymarzoną „Moją ulicą”.

Jakże jednak trudno odnaleźć czy osiągnąć swoją pełnię, do której się zdąża (Oczekiwanie). Błądzącym samotnie po drogach nie przychodzi w sukurs upływający czas, który – gdy byli młodzi – „Skrycie sycił się ich miłością”. Pytanie: „Czemu teraz porzucił ich / Pośród pustych drzew / I więdnących promieni” (Czas). Bezwzględność wyroków przemijania nikomu nie daje szansy, a tylko stwarza złudną pociechę, że to nie samotni błądzący się starzeją, a traci swą krasę natura, ubożejąc wraz z jesienią. Tak samo, parabolicznie, „w naszym obcym domu” następuje alienująca sytuację destrukcja wartości. Nie tylko miesza się „nasze” z „obcym”, ale też „przy jaskółczym stole / […] głodne oczy / Z trudem wygrzebują słowa nieme” (W naszym obcym domu). Zatem to najważniejsze pytanie-wyzwanie brzmi: „Czy potrafimy choć iskrę / Nadziei wzniecić / Lepszy los do czerwoności / Rozpalać” (Powitanie). Odpowiedź nie jest budująca ani obiecująca: „Razem gdzieś zmierzamy […] Do następnego dnia”. Kazimierz Ryk osładza ją piękną obrazowo-nastrojową aluzją:


Takie jest światło przyszłości
Jak stałość dźwięku dzwonów
I kamieni rozgrzanych nocą

            (Jest inaczej)

 Kathartyczne wyzwolenie się podmiotu lirycznego następuje w wyniku przejścia od pesymistycznego widzenia świata do ekspresji działania: „Nie jestem już żebrakiem chwil / Tworzę z nich własny czas” (Obudziłaś nadzieję). Bowiem „Nienasyceni stoimy wciąż / U początku nieznanej drogi” (Ciągłe pożądanie).


Wiersz Ważne co razem zwiera puentę w tytule otwartą na wolę i potrzebę współtworzenia we dwoje wspólnego losu z przekonaniem, że „Ważne jest to / Co osiągalne razem / Jakby na miarę przestworzy / A nie bezustanny osobny / Płacz małego człowieka”. Więc warto „I w nadziei trwać / Póki mój cień / Jeszcze bawi się ze mną / I mroki zwątpienia rozprasza” (W nadziei trwać).

Dobrym miejscem dla spełniania się tej wspólności jest podkielecki Radlin – obecny w dziale piątym – gdzie „Codziennie ktoś z nas / Do kogoś idzie / Tak zwyczajnie z pamięcią / By w chaosie życia / I w jego goryczy / Mieć innych serc nadzieję / Wtedy jest lato / Róż tyle kwitnie w Radlinie // I ja tu przychodzę / By nacieszyć serce radością ptaków” (Bliskość). Liryczny podmiot-poeta „Wierzy że nie utknie / W jego zamęcie”. Tu jego sześcioletnia wnuczka proponowała zasadzić „żołędziowy las”. To tutaj dla niej „Na wietrze tańczy / Szczęśliwy zapachem / Jaśminu biały płatek” (Dar).

Na koniec, w dziale szóstym, odsłaniają się przed nami deklarowane przesłania poety. Zastanawia się on, „Jakich użyć słów / Skoro […] są jak oczy bez powiek / Bezbronne” (Słowa). Notuje, iż „sięgnąć po Słowo”, to jakby po to „By nie czuć się osaczonym / Złowrogą ciemnością / I pustym powietrzem” (Iść). Znaczenia słów nadają życiu sens i czynią chwile ich użycia szczęśliwymi. Nadto same w sobie zostają szlachetną, cenną i pamiętną ozdobą strof. „Patyną słów / Jak gwiezdnym pyłem się okrywasz” – konkluduje poeta w wierszu Znaczenie.

 


Kazimierz Ryk, W miłość uwikłani, Kielce 2016, Oficyna Wydawnicza „STON 2”, ss. 93.

 

 


Wybrane wiersze Kazimierza Ryka

Głuchych kamieni tęsknota

Twoje tajemnice kołyszą drzewami
A myśli łapczywie ściskają serce

Gdzieś za szybą
Odziani w lukrowaną watę
Stoją starcy
Jak głuchych kamieni tęsknota

I nie wiesz czy życie dotyka pokorną ziemię
Czy pokorna ziemia – życie



Ucieczka

Biel ścian przygląda się
Niezapisanej kartce
Nie wie że to ona
Jest wyzwaniem i ucieczką
Od samotności

Gdy się nad nią pochylam
Choć tak niewielka
Przenosi mnie w inny świat

Wirują słowa krajobrazy
Prowadząc mnie
W nieznane dotąd rewiry



Bez mrocznych zakamarków

Ze sterty kamieni
Na nowo ułożę
Moje miasto

Nie wymknie się już
Z zaciśniętych pięści

Moje miasto
Bez mrocznych zakamarków
Złowrogich cieni przeszłości

I wtedy cię zobaczę
Jak idziesz
moją ulicą



Przyspieszenie

W rozgwarze codzienności
Gubię własne myśli
Czas – niegdyś przyjaciel
Dziś ponagla nieustannie
I karcąco uczy pokory

Nie sposób go zignorować
I ziarno niezgody zasiać
Bo przecież teraz jak nigdy
Potrzebne mi jego wsparcie

Choćby nawet oporne
Choćby nawet jak z łaski



W naszym obcym domu

Szeptem myśli strącamy liście
Ukrywamy nasze błędy
Rzeźbimy innych posępne twarze
Pobielamy ściany

Ale w tym naszym domu
Mało gniazd przy jaskółczym stole
Nasze głodne oczy
Z trudem wygrzebują słowa nieme



Obudziłaś nadzieję

Podałaś mi dłoń
Gdy stałem na krawędzi
Obudziłaś nadzieję
Bym nie był stracony

Nie jestem już żebrakiem chwil
Tworzę z nich własny czas



Ciągłe pożądanie

Nasze ślady dawno już zatarte
Próżno by nimi podążać

Nasze myśli roztrwonił wiatr
I nieprędko już powrócą

A w nas w bezmiarze granic
Ciągłe świata nowe pożądanie

Nienasyceni stoimy wciąż
U początku nieznanej drogi

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok