Archiwum

Andrzej Grabowski - Przebudzenie - I bez...

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Spis treści


Jeszcze ostatnie błyskawice
Przegonią deszczem ulice.
A ty szukaj, wypatruj za kroplą
gdy rozpełznie się po szybie źrenicą.
W niej wszystkie twarze,
i ty płyniesz w strudze
Aż nieoczekiwane stanie się
wyczekiwaniem...
I zastuka coś łapka do okna...
Nie bądź Matko samotna
gdy przed ołtarzem
te same twarze stają
i wodę chrzestni podają
I przeżegnają w imię Ojca i Syna
imię dostaje dziecina...
Patrz... popatrz, to jarzębina
głowę schyla i chce podać korale.
Nie, nie trzeba. Tam gdzie jestem
nie noszą wcale
ani korali, ni pierścionków.
Pytasz...? Nie pytaj o nic.
Nie odpowiem bo pustka
dawno zamknęła mi usta.
Myślałeś synku, że w niebie...
To po co się ludzi grzebie?
Po co to ciało marne,
co później staje się umarłe...
Nie, to nie wola Boża,
to nie pojęte przestworza
ogarniają ten pył, co po nas
i jaki był przed nami
ale nie martw się, nie łkaj,
nie jesteśmy sami.
21 VIII 2010

 

 

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok