Adam Decowski tworzy bez mała od pięćdziesięciu lat i chociaż jest lirykiem, dla większości pozostaje satyrykiem, autorem fraszek, aforyzmów i innych form gatunkowych, które z nich „wypączkowują” – jak napisał w swoim krótkim omówieniu na okładce Fraszkoteki. Drwinek i docinków Jan Wolski. Mamy tu wszak zbiorki Plam i plamek, Pstryczków i potyczek, Drwinek i docinków, Kpinek i łatek, Madrygałków, Paranoidałków, Drzazg i drobiazgów, Frywolitek, Niepomożanek, Ofert z koperty, a także Limeryków i Epitafiów.
Pełniejszy przegląd dokonań twórczych Adama Decowskiego w tym zakresie, jaką Fraszkoteka… przynosi, pozwala jeszcze bardziej dobitnie uwydatnić te walory twórczości, które od lat przynoszą mu uznanie czytelnicze. Pewna drapieżność, tnące ostrze satyry łączy się z obyczajową, łagodną uszczypliwością, spoza której w gruncie rzeczy wyziera humanistyczna „lubość” życia, ludzi, naszej codzienności, w której śmiech zabija nudę, otwiera na radość, pozwala zachować dystans do tego, co nas nęka, uwiera, martwi. „Ostrze satyry – nikt nie zaprzeczy -/ jak akupunktura – czasem leczy”. Taką terapeutyczną funkcję satyry odkrywa przed nami Adam Decowski w utworze O satyrze z Drwinek i docinków.
A skoro jedną z form terapii jest autoterapia, to niejednokrotnie autor siebie włącza do owej wspólnoty „leczonych śmiechem”. W cyklu Paranoidałki możemy na przykład odkryć takie uniwersalne prawdy: „Pijani ze szczęścia nie kwalifikują się do izby wytrzeźwień”; „Niekiedy upadek na cztery łapy dodaje człowiekowi skrzydeł”; „Wysoką stopę życiową zawdzięcza głowie”. W tych lakonicznych myślach kryje się także to, co jest istotą satyrycznej twórczości Adama Decowskiego. Widzimy tu umiejętność kreowania prawd z powiedzeń, pewnych struktur frazeologicznych, dwuznaczności języka – zderzone ze sobą wchodzą one w semantyczną grę, otwierają pole do czegoś, co jest „naddane”, nowe i odkrywcze. Na przestrzeni całego zbiorku oczywiście można mówić o różnych skalach wyrafinowania w tym względzie (co raz zmusza do większego intelektualnego wysiłku, innym razem pozwala beztrosko i spontanicznie „wydać z siebie” radość), niemniej jednak jest to warunek sine qua non, by satyra była udana, dobra. Kolejny element to wyczulenie na paradoksy, pewne nielogiczności w naszym postępowaniu, porządku świata i rzeczy, w tym, co kształtuje nasz byt i decyduje o naszym postępowaniu.
W utworze O szczęściu z cyklu Pstryczki i potyczki ów paradoks zdaje się dość łatwo dostrzegalny, wręcz oczywisty: „Choć stare przysłowie mówi: / Pieniądze szczęścia nie dają,/ to jednak sprzyja szczęście,/ tym, co pieniądze mają”. Odwołanie do przysłowia, które ma wszak być „mądrością narodu”, zostaje zderzone z realną obserwacją, sferą życiowej praktyki, która dowodzi, że „te, co nie śmierdzą” potrafią nasycić życie aromatem szczęścia. Jednak choćby w Bonusie z Drwinków i docinków ów paradoks jest już bardziej subtelny, wyrafinowany, bowiem ta płaszczyzna realnych odniesień zostaje zderzona z pewną grą słów, przenośnych „antropologicznych” znaczeń. „Od niebios ma bonus w darze:/ jedną głowę, a dwie twarze” – w takiej konstrukcji słownej, skojarzeniowej kryje się nawet coś więcej niż ów paradoks głowy i twarzy. Człowiek ma jedną głowę, ale ta głowa pozwala mu okazywać się dwoma twarzami – z wyrachowania, jakiejś wyrodnej natury, czasami potrzeby obrony czy ukrywania się przed złem świata („trzeba być lisem i lwem”), może jeszcze z innych przyczyn. Tylko czy ów „bonus” jest aby Boski, czy może to ludzka natura uczyniła dar Stwórcy „wzbogaconym”?
Świat polityki, sfera relacji damsko-męskich, baczna obserwacja narowów ludzkiego charakteru, paradoksy egzystencji i życiowych aktywności, działań, prawdy, które dopominają się o werbalizację, obnażenie – te i inne wyznaczniki stają się asumptem twórczych poczynań, źródłem inspiracji i areną, na której objawia się satyryczny talent Adama Decowskiego, jego czasem nieco przycięty a czasem ostry pazur. Wydana w 2025 roku przez Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne „Fraza” w Rzeszowie Fraszkoteka. Drwinki i docinki przynosi spory zasób satyrycznego potencjału autora, daje obraz tego, co i jak go śmieszy, prowokuje, zadziwia. Satyryczne rysunki Henryka Cybuli, które wzbogacają tę książkę, pozwalają zaś owe literackie dokonania zobrazować.
Adam Decowski, Fraszkoteka. Drwinki i docinki, Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne „Fraza”, Rzeszów 2025.


