kwiaty podlać
śmieci wyrzucić
kurze wytrzeć
ziemniaki obrać
wiersz napisać
dużo tego jak
na jedną środę
trzeba będzie się spieszyć
by zdążyć z tym wszystkim
kwiaty i śmieci
kurze i ziemniaki
mają pierwszeństwo
wiersz może poczekać
i tak urodzi się przedwcześnie
i będzie niedojrzały
jak zawsze
jak zwykle
jak mu jest pisane
xxx
brzęk talerzy
które się tłuką
płacz dzieci
które są niegrzeczne
wycie telewizorów
w których płoną wieżowce
a jeszcze coś tam
w trawie piszczy
albo o pomstę do nieba woła
a psy skowyczą
samochody warczą
a ludzie biadolą w kółko
i na okrągło
biedne to moje ucho
że musi to znosić
szczęśliwe to moje serce
że w porę ogłuchło
opowieść wigilijna
choć dawno już zdechły
albo je uśpiono
to nadal trącają nas pyskiem
by je poklepać
poszudrać
pogłaskać wspomnieniem
przy świątecznym stole
mówimy o swoich
ukochanych psach
teraz gdy już ich nie ma
są jeszcze kochańsze
bo nie kłaczą
i nie trzeba ich wyprowadzać
a takie były mądre
grzeczne, usłuchane
- - z ludźmi jest gorzej
nawet po śmierci
nie dają nam spokoju
wypominają Dom Opieki
zbyt rzadkie odwiedziny
i nie ten cmentarz
i nie taki pogrzeb
przy świątecznym stole
zdechłe psy
poprawiają apetyt
umarli ludzie
stają ością
w gardle
szuflada
trochę zdjęć
kilka listów
i korale
w pudełku po czekoladkach
i ciemne okulary
potrzaskane w drobne
kawałeczki
bo dzień był słoneczny
a zderzenie
czołowe
taka wielka tragedia
w tak małej szufladzie
do której zaglądam
coraz rzadziej
bo coraz ciężej
się otwiera
dobra śmierć
ci co nie zdołali
wymodlić sobie
szczęśliwego życia
tym goręcej modlą się
dobrą śmierć
żeby przyszła w październiku
albo w listopadzie
najlepiej nad ranem
kiedy za oknem szaruga
gdy wstać się nie chce
i żeby nie robiła
zbędnego zamętu
nie wzywała pogotowia
nie wywoziła do szpitala
nie wołała o morfinę
i żeby poczekała spokojnie
na księdza żeby namaścił
i na córkę z wnukiem
żeby dojechali
tylko tyle - - -
jak niewiele potrzeba
żeby śmierć była
dobra
ale ona woli być zła
byśmy leżąc w pampersach
uwierzyli wreszcie
że to nasze życie
nie było
najgorsze
w katedrze
organy wyjątkowe
witraże unikalne
obraz cudowny
ołtarz jedyny taki
przewodnik zapewnia
tym długo
kwieciście
a ja i tak
zapamiętam piąte
przez dziesiąte
a może tylko to
że Pan Bóg
i tym razem
mi się nie objawił
rozkład jazdy
dzieciństwo odjechało
na hulajnodze
i trzykołowym rowerku
młodość wybrała pociąg
do mocnych trunków
i słabej płci
dojrzałe lata rozjechały się
samochodami
w różne świata strony
starość stoi
na lotnisku
przeciera okulary
i nie może dojrzeć
godziny odlotu

