Dobrze się te wiersze czyta, choć nasycone są smutkiem. Ale wciągają, wabią jak przeznaczenie, jak zła miłość w Wierszu zimowym, czy potwór z rudą łapą i ryjem z wiersza
x x x A komu jak nie tobie.
Wiersze wybrane z lat 1950-2010 Zbigniewa Szymańskiego w tomie Drogi Wy moje…trochę nużą niczym ballady nucone przy kominku w zimowy wieczór, ale równocześnie zmuszają do zadumy. Nad sobą, bo każdy przede wszystkim myśli o sobie, nad człowiekiem w ogólności, a przede wszystkim nad przemijaniem.
Ale też przemianą…
Autor pochodzący z Wilna (1927), walczący w oddziałach AK w litewskich lasach, zesłany do Kaługi, po wojnie wraz z falą ekspatriantów trafia do Gdyni, której przedwojenną budowę kontynuuje. Wrasta w ten obszar, a raczej chce wrosnąć, o czym świadczą liczne wiersze- zmagania. Zmagania z przeszłością, z krajobrazem i duchem Wschodu, który wciąż pod powieką, wciąż w podświadomości. Im więcej wierszy kaszubskich, tym silniejsza tęsknota za Litwą.
Czasem to wzrastanie, choć bolesne, udaje się:
* * *
Chmurą jestem Pustą burą chmurą
Ale oto rozświetlam się
taję się
Wynurzają się brązowe wieże
A więc i miastem jestem i niebem
Morzem jestem
Ostrza wież jak jeże wynurzają się ze mnie
Czuję ciężar ziemi
I chłodny dotyk pustki
Palcami jak krew ściekają rzeki
Staję się
I dnem kamiennym i lodową pustką
Piękne to, choć targa. Także z tej intymnej strony. Doprawdy, ale dawno nie czytałem tak przejmującej skargi odtrąconego kochanka:
* * *
Po pagórkach twych piersi ile błądzi dłoni
Gdy zasypiasz i we śnie spotykasz ich wszystkich
Sen roztrącam by przybyć o sekundę wcześniej
Sen roztrącam i idę po lodowym polu
I dzwon słyszę na pogrzeb i skrzypienie bramy
Tak głęboko odszedłem że korzenie drzewa
leszcze pędy puszczają. To wszystko co mamy
Zetlało w zimnych palcach Taka byłaś wiotka
jak cię dotknę bezusty Co bezgłosy powiem?
Ile przejdzie przez ciebie jak przez próg mieszkania
Jak pokój po umarłej zostawiając pusty
I na próżno wyciągasz stygnące ramiona
I na próżno ich wołasz Idą w mrok i zamieć
Już daleko odbiegli a miłość umiera
Co zobaczysz gdy staniesz przed pękniętym lustrem?
I co bardziej bolesne niż pamięć o tobie.
Bardziej mnie ta lamentacja poruszyła, niż starcza skarga kończąca ów zbiór:
Lata pracy i trudu skończyły się klęską-
Nie czytanych szpargałów garść zostanie po mnie.
Zbigniew Szymański: Drogi Wy moje…, Gdynia 2010, Wydawnictwo Autorskie, ss.64