Archiwum

Zdzisław Pruss - *** - uśmiechy losu

Spis treści

uśmiechy losu


zaczęło się strasznie

przyśnił mi się transatlantyk
ze mną
na kapitańskim mostku

z uczuciem ulgi
całowałem budzik
dziękując mu
za cudowne ocalenie

później było coraz lepiej

po dwudniowej przerwie powróciła
do kranów ciepła woda
ból w kolanie zelżał
mleko ładnie się zsiadło
i będzie do obiadu
a kalendarz znad lodówki
przypominał że jutro niedziela

ktoś zadzwonił do drzwi
a więc świat o mnie
nie zapomniał

rzeczywiście

znany senator
z nie mniej znanym posłem
leżeli na wycieraczce
i zabiegali
o mój
głos