Strona 3 z 7
uśmiechy losu
zaczęło się strasznie
przyśnił mi się transatlantyk
ze mną
na kapitańskim mostku
z uczuciem ulgi
całowałem budzik
dziękując mu
za cudowne ocalenie
później było coraz lepiej
po dwudniowej przerwie powróciła
do kranów ciepła woda
ból w kolanie zelżał
mleko ładnie się zsiadło
i będzie do obiadu
a kalendarz znad lodówki
przypominał że jutro niedziela
ktoś zadzwonił do drzwi
a więc świat o mnie
nie zapomniał
rzeczywiście
znany senator
z nie mniej znanym posłem
leżeli na wycieraczce
i zabiegali
o mój
głos

