– Wydaje mi się
– odnoszę wrażenie
– trudno powiedzieć
jestem coraz mniej
pewny siebie
i swego
jeszcze trochę
a własne zdanie
zacznę konsultować
z innymi
coraz częściej
zachodzę do pustego kościoła
i modlę się w intencji
utraconego charakteru
ale on
Święty Antoni
nie bardzo mnie słucha
tak mi się wydaje
choć pewien
nie jestem
kino moralnego niepokoju
na sawannie mojego telewizora
lwica ściga zebrę
a ja znowu nie wiem
komu kibicować
powinienem drapieżcy
bom san mięsożerny
lecz odruch serca
sprzyja uciekającej
i bądź tu mądry
i pisz wiersze
mawaiała w takich przypadkach
jedna z moich ciotek
a więc piszę ten wiersz
o tym
jak na sawannie mojego telewizora
lwica ściga zebrę
a ja znowu nie wiem
komu kibicować
uśmiechy losu
zaczęło się strasznie
przyśnił mi się transatlantyk
ze mną
na kapitańskim mostku
z uczuciem ulgi
całowałem budzik
dziękując mu
za cudowne ocalenie
później było coraz lepiej
po dwudniowej przerwie powróciła
do kranów ciepła woda
ból w kolanie zelżał
mleko ładnie się zsiadło
i będzie do obiadu
a kalendarz znad lodówki
przypominał że jutro niedziela
ktoś zadzwonił do drzwi
a więc świat o mnie
nie zapomniał
rzeczywiście
znany senator
z nie mniej znanym posłem
leżeli na wycieraczce
i zabiegali
o mój
głos
artyści chcą
artyści chcą
aby coś się działo
nawet tam gdzie dziać się nie może
albo nie powinno
artyści chcą
robić coś z niczego
choćby to nic
do niczego się nie nadawało
a to coś nikomu
nie było potrzebne
artyści chcą
stawać na głowie
nie tylko z potrzeby
ale dla popisu i na zawołanie
ludzie lubią patrzeć
na artystów
a nawet oklaskiwać
wyrażać podziw szczery
że tek im się chce
i współczucie serdeczne
że tak ciągle
muszą
kino moralnego niepokoju
na sawannie mojego telewizora
lwica ściga zebrę
a ja znowu nie wiem
komu kibicować
powinienem drapieżcy
bom sam mięsożerny
lecz odruch serca
sprzyja uciekającej
i bądź tu mądry
i pisz wiersze
mawiała w takich przypadkach
jedna z moich ciotek
a więc piszę ten wiersz
o tym
jak na sawannie mojego telewizora
lwica ściga zebrę
a ja znowu nie wiem
komu kibicować
xxx
słońce świeci
każdego dnia
ale nie każdy dzień jest słoneczny
minus z minusem
daje plus
i też trzeba się z tym
pogodzić
ktoś po latach
zobaczył mojego syna
i dowiedziałem się
że mam
siwe dziecko
wspólna fotografia
późno już – – –
plaża stygnie i horyzont krwawi
czerwona łódka słońca
coraz mniejsza
oddala się
zanurza
mężczyzna klęczy na piasku
i w nabożnym skupieniu
fotografuje morze
przy nim
na kocu kobieta
nieruchoma jak statyw
i jak mewa szara
bliźniacza siostra
tego mijającego dnia
który utrwalenia godny
kiedy idzie na dno

