Archiwum

Mieczysław Wojtasik - W Paniewku

Spis treści

Utkana z wronich piór pamięć
rozpięła się jak dym
nad równiną.

Obracam się w sobie.
Okrąg zakreślony skrzydłem jastrzębia widzę,
w nim stadko kuropatw  w szarą grudę zbite.
Zając uprzedza stopę.

Jeszcze obrót,
skrzypnięcie,
rękę wyciągam –
ojciec mi kosę podaje.
Szeroko stopami
i równo – radzi.

Tak już nie potrafię.
Przywykłem do zrywów,
nagłych łomotów serca,
zajęczych biegów…

Czyżby to strach przed
żniwem, ojcze?






Długa sekunda

Ostatni obraz spadł z siatkówki oka
z cyst pamięci
uciekły wydarzenia
daty i okoliczności
wypróżniła się butelka
ze szkolnych harców
puszczona w odmęt oceanu
okna opustoszały jak sezamy
z prześwietlonych laserem skarbów

Pomimo to czułem żylaste
jak snop wikliny ramię Ojca
i dłoń Matki
z ciepłych mydlin wyjętą

To znaczy że kula ziemska
nie spadła Nikomu na głowę
a anioł z kosą chciał tylko
zagrać ze mną w chowanego






Kaskader

pierwszy z wyboru kaskader
znowu spadł z konia
mustang nie daje się
po raz drugi oswoić
trzeba przestawić zegary
paproć w bursztynie zakwitła
milowy krok historii
znów trafił na ślad
pierwszego kaskadera








Globalizacja

między młotem a kowadłem
mózg świeży parujący
ma prawo wybić się
na niepodległość
i zaistnieć jako dzieło sztuki
o globalnej jasności wyrazu
świadectwo czystości rasowej
nie będzie potrzebne
ani wypis z księgi meldunkowej
jeśli to organ krwiopijcy
to każdy
wytrawny światowiec napomknie
o agresywnym biznesie
a jeśli kretyna
to wszyscy klękną z podziwu
że tak sprytnie się ustawił