Wiewiórka
Blokowisko. Samotna wierzba
obok białej budki z niebieskim
dachem, w której kupujemy warzywa
i słodycze. Zanosi się na deszcz.
I nagle nie wiadomo skąd wyskakuje
ruda wiewiórka, aby błyskawicznie
wspiąć się po pniu i zniknąć
nie wiadomo gdzie. Nieoczekiwana
porcja wdzięku.
Pies
Noc śle sygnały z innych światów,
nasącza szyby gorącym chłodem,
nieruchomieje.
Jeśli gdziekolwiek jesteś,
nie zdradzaj się z tym
pochopnie.
Jest przecież
tylu samotnych mężczyzn,
tyle samotnych kobiet.
W zgięciu moich nóg leży pies,
skomli przez sen i przebiera łapami.
Wypełnia pustkę.
Kotek
Co jest za tym otwartym oknem?
Kto tam mieszka?
Jakiego koloru są ściany?
Na parapecie mały delikatny kotek
wychyla na świat
biało-beżowy pyszczek.
Z ciekawością i odwagą odkrywców
najwyższych szczytów
i mroźnych biegunów.
Z naiwnością i beztroską dziecka
w swoich pierwszych
słowach i krokach.
Grubelek
Urodził się między pytaniem
„Czy umarniemy?"
a piosenką o czarnych jagódkach.
Codziennie leci do nieba
unosząc główkę, rączki i nóżki.
Zasypia jak aniołek
w niewinnym serduszku.
Obok Jezusa Chrystusa
jest alter ego Ani
(która czasem o nich zapomina,
na przykład dla misia Oli).
Gdzieś daleko –
za morzami i górami
ukryta jest tajemnica:
Grubelek to gruby wróbelek.
Sarenka
Była w lesie sarenka
i patrzyliśmy na nią przez lornetkę.
Przebiegała przed samochodem,
ale jej nie potrącił,
bo szybko uciekła.
Babcia Tereska mówiła dawno temu
(przed kilkoma miesiącami),
że samica łosiowa
urodziła małe cielęta
i przyleciały jaskółki.
Ania lubi sarenkę,
bo je trawkę,
pije picie z jeziora,
chodzi i nikt nie może
jej przejechać.
Puszek
Biega u babci Kazi
i chodzi z Anią na spacer.
Wygląda tak samo,
jak pluszowa zabawka.
Ma małe ostre ząbki
i boi się wejść do samochodu.
Dawno temu był w lesie
i wszedł mu do głowy kleszcz.
Potrącił go samochód
i złamał mu pazurek.
Ania go kocha.
Pójdzie z nią do nieba
i będzie szczekał
na dworze u Jezusa.
Jest grzeczny
i łapie z Agą kotki.
Diabeł tasmański
Pojawia się w snach,
gdy męczy nas głód.
Jest wyrzutem sumienia –
bojaźliwym, a jednak drapieżnym.
Liczy się z nami,
choć narzuca swoją wolę.
Jak krwiożerczy czas:
zjada marzenia,
dręczy dzieci,
niszczy zabytki,
pokrywa szronem drzewa,
błądzi po pijanemu,
zrzuca pomniki z cokołów,
karmi nas padliną
(zabija więcej niż może zjeść).
W gruncie rzeczy
to bardzo miły torbacz
o nieproporcjonalnie wielkim pysku
i krótkich nóżkach.
Notka o autorze
Marek Czuku (1960), poeta, krytyk literacki, publicysta, z wykształcenia fizyk i polonista. Autor dziesięciu zbiorów wierszy. Publikował w Polsce, Szwecji, Irlandii, USA, Serbii, Austrii, Francji, Belgii oraz na Litwie. Należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz do Academia Europaea Sarbieviana. Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Życiowe credo: „I wanna hold your hand". Więcej na stronie: www.czuku.net.

