Strona 4 z 9
Mirosława Poncyliusz
Jubileusz
Dzień wstaje bez dostojności bez gorączki bez tłumu
– mój dom jest oswojony cisza w kątach i na obrazach
Przestrzeń bezładna jak rozsypane puzzle
zdjęcia szepczą w otwartych albumach
Myśli jak stary pies wloką się od ściany do ściany
szczelinami wślizguje się pustka
Tylko ja i świadomość naga jak narodziny
– czy to moja tożsamość
Czy to lęk tak trzepocze
czy owad

