Nagroda im. Gabrieli Zapolskiej - dla dramaturgów - zgłoszenia do 30 września
Nagroda im. Gabrieli Zapolskiej - dla dramaturgów - zgłoszenia do 30 września
Trafił w moje ręce, ze smakiem wydany, drugi tomik poezji Sławomiry Sobkowskiej-Marczyńskiej, zatytułowany Opuszczone tarasy. Chmury i ptaki na okładce obiecują lekkość. I tak – jest w tym zbiorze pewna lekkość i zwiewność formy, podkreślona subtelnymi ilustracjami, których autorem jest Radosław Barek. Wiersze dość oszczędne w słowach, ale – rzec można – skondensowane w treści. Wrażenie lekkości nie dotyczy jednak tematyki poruszanej przez Autorkę, bowiem dotyka ona spraw dla człowieka najistotniejszych. Wiersze pani Sławomiry to refleksje osoby, która „stoi pośrodku”… wszystkiego i „wyjmuje je z dźwięków, pobiera z barw i wskrzesza z pamięci”.
Justyna Kubiak wkroczyła z cichym impetem w bieżący świat literatury profesjonalnej, bo tak nazywam to, co pojawia się dziś i w niedalekim wczoraj na łamach – nielicznych już – czasopism literackich i tomików wydawanych przez nieliczne poważne wydawnictwa i przepatrzonych przez nielicznych już krytyków albo otwartych na czyjąś poezję doświadczonych poetów.
Ukazanie się antologii wierszy polskich i węgierskich o tematyce chrześcijańskiej Na Anioł Pański biją dzwony jest niewątpliwie wydarzeniem literackim i kulturowym godnym zauważenia.
13 czerwca 2026 r. o godzinie 13.00 przy ulicy Ogińskiego 3 w Bibliotece Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego odbędzie się spotkanie "młodzieżowych" opozycjonistów i konspiratorów lat osiemdziesiątych XX wieku.
Zamarznięty Bałtyk to nic nowego, także w czasach historycznych, od kiedy ludy nad nim zamieszkujące poznały sztukę piśmiennictwa. Najstarszy zanotowany w kronikach opis drogi lodowej pochodzi z okresu schyłkowego średniowiecza. Wówczas zapisano, iż w 1323 roku doszło do udanej podróży po zamarzniętym morzu między estońską wyspą Saaremaa a niemieckim portem Lubeką.
Wyposażeni przez naturę w zdolność magazynowania i odtwarzania informacji – pamiętamy. Pamięć o tym, co dobre, buduje nas i daje siłę; od złych i bolesnych doświadczeń chcielibyśmy pamięć bezpowrotnie uwolnić, zapewne dlatego często wypieramy z niej to, co nie pozwala nam żyć spokojnie. Czy jednak można budować przyszłość na niepamięci? Przyszłość, która przecież wywodzi się z tego, co było. Przyszłość, która, z błędów wyciągając naukę, potrafi solidnie się odbudować, wie, jak stawiać kroki, by nie upaść i nie zaprzepaścić tego, co cenne.
Aneta Przybyłek po koleżeńsku podarowała mi świeżutki tomik swoich wierszy - Las gubi, wydany wespół z Piotrem Nowakiem pod podobnym tytułem, ale bardziej optymistycznym – Las mówi. W tej ciekawej edytorsko książce Bartoszyce reprezentuje wspomniana już Aneta Przybyłek, a Kolonię Bogoria – Piotr Nowak, którym nieobce są wrażenia i emocje wyniesione z lasu, który razem, ale z osobna zwykli odwiedzać, w nim przebywać i wyłapywać myśli związane z przyrodą i zapisywać je najszybciej jak tylko można, by nie uronić z nich, chociażby „połowy słowa”.
W poezji na pewno powiedziano już wszystko i więcej się nie da, ale... można tworzyć dalej. I wiele osób to robi, a niektórzy nawet dosyć dobrze.
Satyra w literaturze zawsze jest ryzykownym posunięciem. Z jednej strony ma siłę obnażania absurdów rzeczywistości, z drugiej bardzo łatwo zamienia się w moralizatorstwo albo publicystykę, która szybko się starzeje. Czytając Komicznego człowieka Kazimierza Grochmalskiego, trudno nie odnieść wrażenia, że autor porusza się właśnie po tej cienkiej granicy – raz trafiając celnie, innym razem popadając w dłużyzny, które spowalniają całą narrację.