Zamarznięty Bałtyk to nic nowego, także w czasach historycznych, od kiedy ludy nad nim zamieszkujące poznały sztukę piśmiennictwa. Najstarszy zanotowany w kronikach opis drogi lodowej pochodzi z okresu schyłkowego średniowiecza. Wówczas zapisano, iż w 1323 roku doszło do udanej podróży po zamarzniętym morzu między estońską wyspą Saaremaa a niemieckim portem Lubeką.
W czasie tzw. małej epoki lodowcowej (szczególnie surowych warunków klimatycznych), czyli w wiekach XVI i XVII mroźne zimy sprawiły, że po tym akwenie można było swobodnie nawet na duże odległości poruszać się saniami. Do historii przeszły wzmianki o szesnastowiecznych karczmach czy innych miejscach postoju na zamarzniętym pełnym morzu, które pojawiły się na mapie Carta Marina z 1539 r. Jedno z takich miejsc miało istnieć na północ od dzisiejszego Władysławowa na szlaku prowadzącym po lodzie do Szwecji. W kronikach opisano również przemarsz wojsk szwedzkich dowodzonych przez króla Karola X Gustawa z Jutlandii przez zamarzniętą cieśninę Mały Bełt na wyspę Fionia, który miał miejsce w 1658 roku. Wojska szwedzkie zaskoczyły tym manewrem i pokonały Duńczyków.
Najczęściej Bałtyk pokryty był lodem w północnych i wschodnich swoich zatokach, szczególnie tam, gdzie akwen jest płytki, np. w okolicach estońskich wysp Hiuuma i Saaremaa. Całkowite zamarznięcie morza należało do unikatowych przypadków.
Obecnie, w XXI stuleciu, niski poziom wody w Bałtyku sprzyjać będzie takim sytuacjom, szczególnie w okresie długotrwałych mroźnych wyżów nadciągających z północy, tak jak wydarzyło się to minionej zimy.
W Estonii od wielu lat wytyczanie dróg między wysuniętymi przylądkami, stałym lądem i wyspami należy do tradycji i jest traktowane jako coś naturalnego. W sprzyjających okresach szczególnie mroźnych zim bywało, że wytyczano nawet kilkadziesiąt kilometrów szlaków na wodach przybrzeżnych oraz między wyspami na Bałtyku, które przy sprzyjających warunkach mogły służyć jako drogi lodowe dla transportu tak osób jak i towarów. Przy pokrywie lodowej nie jest wszak możliwe kontynuowanie połączeń promowych, które stanowią tam jedyną możliwość przemieszczania się między lądem i wyspami.
Zasadą obecnie stosowaną jest, że tego rodzaju przeprawy dla samochodów są oficjalnie ogłaszane i otwierane, gdy lód ma około 20-25 centymetrów grubości. Nie ma tu jednak mowy o działaniu „na żywioł”. Trasa taka zwykle jest wielokrotnie sprawdzana, kontrolowana i... oznaczana znakami drogowymi. W przypadku stałych temperatur zamarzania lód można pogrubić, wiercąc otwory w lodzie i pompując wodę na lód.
Oficjalne drogi lodowe w przeszłości powstawały m.in. między Hiiumą a lądem (typowa trasa łączy miejscowości Sarve i Rohuküla i mierzy 25 km), między Hiiumą i Saaremą (łącząc miejscowości Tärkma na Hiiumie i Jõiste na Saaremie, długości około 15 km), pomiędzy wyspą Muhu a lądem (Kuivastu – Virtsu, ok. 10 km), wyspą Vormsi a lądem (Sviby – Rohuküla, ok. 12 km), wyspą Kihnu a lądem (ok. 15 km), wyspą Manilaid i lądem (1 – 2 km, a także między miastem Haapsalu a gminą Noarootsi przez zatokę (3 km). W latach 2010 i 2011 lodowe drogi wytyczano także na jeziorze Pejpus od Laaksaare do Piirissaare.
Minionej zimy Ministerstwo Transportu Estonii wytyczyło w pierwszej połowie lutego 2026 roku na morzu pierwszą w tym roku (i jedyną) oficjalną drogę lodową, łączącą wyspy Hiiumaa i Saaremaa, a dokładnie miejscowości Tarkma (na Hiiumie) i Triigi. Korzystanie z niej było możliwe dla pojazdów o masie do 2,5 tony. Był to efekt nacisku społecznego mieszkańców tych terenów i pojawiania się wcześniej kilku nieoficjalnych dróg przez taflę Bałtyku. Droga ta była otwarta przez 13 dni.
Trasa ta, uruchomiona w niedzielę, 8 lutego o godz. 9 rano, miała długość 17 kilometrów i była oznaczona znakami drogowymi oraz gałązkami jałowca (na poboczach), które zwykle znajdowały się na lodzie w odstępach około 50–100 metrów. Użyto jałowca, ponieważ drzewa liściaste są zimą gołe i nie wyróżniają się tak dobrze, a ścięcie sosny czy świerku z uwagi na ochronę przyrody nie wchodzi w Estonii w grę. Szczeliny w lodzie i inne niebezpieczne miejsca zwykle oznaczone są dwoma lub więcej gałązkami. W razie potrzeby na większych szczelinach budowano kładki.
Ważną zasadą są w czasie jazdy... niezapięte pasy bezpieczeństwa na wypadek, gdyby lód pękł i trzeba byłoby szybko wydostać się z auta. Znaki wskazywały też w określonych miejscach poziom zalecanej prędkości wynoszącej albo 10 - 25 lub 40 - 70 kilometrów na godzinę, bowiem, jak obliczono, taka właśnie szybkość poruszania się po pokrywie lodowej jest najbezpieczniejsza. Prędkość w granicach 25 – 40 oraz powyżej 70 km powoduje, według specjalistów glacjologów – rezonans powodujący pękanie pokrywy lodowej. Dlatego ważną zasadą w takiej sytuacji jest poruszanie się z jednostajną prędkością. Droga była otwarta tylko w świetle dnia w godz. 8.30 do 17.
Inne przepisy ruchu stosowane w tym przypadku: przejazd na lodowej drodze odbywa się tylko w ciągu dnia, gdy widoczność wynosi co najmniej 300 m. Wjazd jest dozwolony tylko z wyznaczonego miejsca. Zjeżdżanie w bok i wyjeżdżanie poza wytyczoną trasę jest zabronione. Droga lodowa jest jednokierunkowa. Wyprzedzanie jest zabronione. Odległość między pojazdami nie może być mniejsza niż 250 metrów. Zatrzymanie się na lodowej drodze jest dozwolone tylko w wyjątkowych sytuacjach.
Jak oficjalnie poinformowano, w tym roku, mimo wyjątkowo sprzyjających warunków atmosferycznych – Estończycy uruchomili tylko tę jedną lodową przeprawę, a stało się tak z powodu braku środków w budżecie na uruchomienie kolejnych dróg. Ta akurat była najbardziej potrzebna mieszkańcom estońskich wysp. Już pierwszego dnia po otwarciu drogi, z przeprawy skorzystało po kilkadziesiąt samochodów w każdym kierunku. Otwarcie i wykorzystanie drogi między Hiiumaa a Saaremaa było relacjonowane przez wiele globalnych agencji i krajowych mediów. Historia ta dotarła do odbiorców głównych publikacji, kanałów telewizyjnych i wideo za pośrednictwem agencji Associated Press i Reuters. Między innymi Guardian, Euronews, ABC News, The Weather Channel, Der Spiegel, Stern i Die Welt publikowały relacje o drodze przez estońskie morze. Wzmianki o relacjach pojawiły się także w krajach arabskich, a wiadomości na ten temat były udostępniane w niezliczonych postach w mediach społecznościowych.
Dodatkowo w mroźnym lutym 2026 roku mieszkańcy estońskiej wyspy Vormsi, położnej stosunkowo blisko lądu (około 30 km od miasta Haapsalu), zdecydowali się samodzielnie wytyczyć i przygotować przeprawę lodową dla pojazdów. Przejazd taką drogą odbywał się jednak na własne ryzyko.
Pozostałe, znane od lat estońskie przybrzeżne przeprawy np. droga lodowa na wyspę Kihnu albo też inną wyspę Vormsi, nie doczekały się w tym roku otwarcia mimo zapowiedzi ministerialnych z początku lutego, iż po kilku latach przerwy pojawiła się okazja do otwarcia nawet trzech dróg lodowych. Prawdopodobnie stało się tak z powodu braku środków.

