Trafił w moje ręce, ze smakiem wydany, drugi tomik poezji Sławomiry Sobkowskiej-Marczyńskiej, zatytułowany Opuszczone tarasy. Chmury i ptaki na okładce obiecują lekkość. I tak – jest w tym zbiorze pewna lekkość i zwiewność formy, podkreślona subtelnymi ilustracjami, których autorem jest Radosław Barek. Wiersze dość oszczędne w słowach, ale – rzec można – skondensowane w treści. Wrażenie lekkości nie dotyczy jednak tematyki poruszanej przez Autorkę, bowiem dotyka ona spraw dla człowieka najistotniejszych. Wiersze pani Sławomiry to refleksje osoby, która „stoi pośrodku”… wszystkiego i „wyjmuje je z dźwięków, pobiera z barw i wskrzesza z pamięci”.
Dla poetki natchnieniem i przypomnieniem o tym, co istotne, może być wszystko – zwyczajne i niezwyczajne – miejsce, zdarzenie, spotkanie czy wiersz innej osoby. Wszystko, nawet to, co najbardziej zwyczajne, może spowodować drgnienie serca – zawsze niezwyczajne – drgnienie, które otwiera naszą pamięć i wrażliwość.
Któż z nas nie nosi w sobie opuszczonych tarasów, pustych domów, które kiedyś lubiły gwar i miejsc, które tęsknią do niemożliwych już powrotów?... Chowamy je w sobie wszyscy, choć nie wszyscy umiemy o nich tak subtelnie jak poetka opowiadać. A przemijanie, odchodzenie, żegnanie i wspominanie bliskich to ważki element ludzkiego życia, ważki, trudny i nieunikniony. Niełatwo jest zdobyć się na spokój i dystans wobec tego, co nieuchronne. A jednak autorce Opuszczonych tarasów udało się „pozostawić w przestrzeni” słowa tchnące spokojem i równowagą. Słowa, złożone w wiersze, które przywołują najbliższe osoby, obecne już tylko w nich. Czy te słowa, te wiersze, tak łagodne, napełniają optymizmem? Raczej powiedzieć należy: uczą spokoju i zarazem uświadamiają, że niełatwo go osiągnąć. Poetka ma tę świadomość i dlatego prosi w wierszu Do Ciebie: „Uspokój /moje pytania/ o początek i koniec,/ o przenikanie się dobra i zła,/ o zniewoloną wolną wolę/ obciążoną brakiem pewności,/ o wiarę w modlitwę/ klęczących przed ołtarzem,/ o istotę milczenia,/ o Ciebie, Boże”.
I choć czasem wydaje się, że „lipa z tym życiem” i że „rośnie nam nic”, dobrze jest dostrzegać kolory na tle szarości życia, cieszyć się z jego chwil w różnych odcieniach, bo przecież oprócz czarnych butów na ostatnią drogę, zdarza się nam i zieleń nadziei, i szkarłat miłości, i biel welonu.
Sporo w tym tomiku wierszy dedykowanych innym poetom – najwyraźniej autorka lubi „rozmawiać wierszem”, wchodzić w poetycką interakcję, co świadczy o jej dużej wrażliwości. Wrażliwość owa, subtelnie podana, wyziera z jej wersów i nadaje im specyficzną właściwość – chce się odpowiadać na nie mową wiązaną, pamiętając, że „choć każdy człowiek inaczej zapisuje obecność/ prawdziwe próby zrozumienia się zdarzają”. Dzięki takim poetyckim interakcjom, wzajemnym inspiracjom poezja żyje, a piasek na opuszczonych tarasach tworzy nowe epizody.
Sławomira Sobkowska-Marczyńska, Opuszczone tarasy, Wydawnictwo Literackie ATENA, Poznań 2024

