Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Na szeroko ujętych Inflantach (łącznie z Białorusią) znajdują się trzy, choć nie bliźniacze, to bardzo do siebie podobne cerkwie nowoprawosławne. Zbliża je do siebie nie tylko ich architektura, ale i dzieje.
Wszystkie trzy powstały w pierwszym dziesięcioleciu XX wieku jako cerkwie garnizonowe i po burzliwych dziejach, łącznie z sowiecka dewastacją, obecnie spełniają rolę soborów katedralnych (jeden z nich jest konkatedrą). Te, przypominające okręty świątynie, to sobór pw. św. św. Borysa i Gleba w Dyneburgu (1904–1905), sobór pw. Opieki Bogurodzicy w Grodnie (1907) oraz sobór pw. św. Jerzego w Bobrujsku (1905–1907). Kościoły te zostały wybudowane w stylu retro-ruskim (retropektywnym) z elementami baroku, w założeniu bazylikowym. Dwie pierwsze, a raczej jedną powtórzoną, projektował M. Prozorow.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Na początku lutego 1613 roku, po pomyślnym zakończeniu wojny z Rzeczpospolitą,  zaistniały w państwie rosyjskim warunki do stabilizacji politycznej. W związku z tym zebrał się  w Moskwie Sobór Ziemski (około 700 delegatów z całego kraju), aby dokonać wyboru nowego cara spośród bojarów. Z kilku wysuniętych wówczas kandydatur zdecydowano się na siedemnastoletniego Michała Romanowa, syna patriarchy Filareta. Należało jednak uzyskać zgodę elekta oraz jego matki (ojciec Filaret przebywał w niewoli polskiej). Młodociany car mieszkał wówczas ze swą matką-mniszką Marfą w jednym z klasztorów na terenie Kostromy.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna


Współczesna Białoruś daleka jest od tej dawnej, chłopskiej. Na niespełna 10 milionów mieszkańców ponad 7 mieszka w miastach, z tego w 14 największych, liczących ponad 100 tysięcy aż 4 miliony 460 tys. To procent znacznie wyższy niż w Polsce. Tym większy szacunek należy się mieszkańcom, że potrafią zagospodarować całą ziemię uprawną, że praktycznie nigdzie nie ma odłogów, gruntów opuszczonych czy zaniedbanych jakie straszą u nas przykładowo na Warmii i Mazurach, Pomorzu... Nie ma też ludzi, którzy biernie czekają na zasiłki i pomoc państwa, samemu nie robiąc nic, żeby własny los odmienić, poprawić. Każdy kawałek ziemi jest wykorzystany i zagospodarowany. W ogóle gospodarność widać niemal na każdym kroku.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

W historii narodów i państw nie ma niezmiennych celów i dróg prowadzących do ich osiągania. Pozorni mogłoby się wydawać, że kraje o podobnej historii, kulturze, wspólnocie językowej, usytuowaniu geograficznym, itp. powinny wykazywać dążność do wspólnego działania. Można mówić o takiej jedności, ale tylko na etapie ogólnych aspektów bezpieczeństwa regionalnego. Po uzyskaniu odpowiednich gwarancji zaczynają się ujawniać skrywane wcześniej animozje:
– historyczne spory terytorialne z sąsiadami,
– wyzwania ekonomiczne, w których przy podobnym stopniu rozwoju i strukturach gospodarczych, rodzi się pokusa ściągnięcia inwestycji zagranicznych kosztem sąsiadów.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Na Zamku Królewskim w Warszawie otwarto 8 kwietnia 2002 r. wystawę „Orzeł i Trzy Korony – Sąsiedztwo polsko–szwedzkie nad Bałtykiem w epoce nowożytnej", która prezentowała niektóre polonika ze zbiorów szwedzkich oraz eksponaty nawiązujące do tematu wystawy ze zbiorów polskich. Wystawa trwała od 8 kwietnia do 7 lipca 2002 r. Była kolejnym wielkim pokazem prezentującym historyczne związki Polski z sąsiadami. Nasze stosunki ze Szwecją układały się bardzo różnie. Mieliśmy wspólnych królów, toczyliśmy zażarte, krwawe wojny.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Pierwsza fascynacja to przepiękna książeczka, pełna kolorowych obrazków: Koziołek Matołek. Zachwycałem się nią jeszcze przed wojną. Ta książeczka pozwoliła mi prawidłowo oceniać ludzi. Już jako gimnazjalista przeprowadzałem prosty i logiczny wywód. Czy mogą być dobrzy i sprawiedliwi ludzie, którzy wydając tyle książek propagandy promoskiewskiej, nie wydali jeszcze Koziołka Matołka? Bodajże dopiero w latach siedemdziesiątych zobaczyłem Koziołka w księgarni, ale i dzisiaj nie łatwo go kupić.
Wojna wojną, a zabawy to  zabawy i tym żadne kataklizmy przeszkodzić nie mogą. W sąsiedztwie było kilkoro dzieci, z tych najbardziej pamiętam Grażynę, wspomnianego już Tolka oraz Izę. Zabawek, takich ze sklepu, w ten czas prawie nie było. Nie szkodzi. Latem strzelaliśmy do siebie kamieniami z proc (zwanych rogatkami), tocząc całe boje. Porobiliśmy też sobie pistolety, z których można było strzelać bodaj głośniej niż z prawdziwych, i chyba, mimo ich prymitywu, nadawały się całkiem dobrze, by kogoś wysłać na drugi świat.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Postimees

Obecne stosunki Warszawy z Mińskiem są wyjątkowe złe. Polska była m.in. motorem wprowadzenia przez UE zakazu wjazdu na teren wspólnoty wydanego prawie 190 przedstawicielom rządu BR z prezydentem Aleksandrem Łukaszenką na czele oraz zakazu współpracy z trzema ważnymi białoruskimi przedsiębiorstwami. Wydaje się, że znów popełniamy błąd. Po pierwsze – z sąsiadami lepiej mieć przyjazne stosunki. Po drugie- Białoruś jest poważnym partnerem ekonomicznym dla wielu polskich przedsiębiorstw.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Czesław Miłosz (1911–2004), którego rok jakby przedwcześnie, tak po polsku, czyli bardzo emocjonalnie, z nieutulonego żalu po czyjejś śmierci, obchodzimy, był poetą polskim. I to nie tylko dlatego, że pisał po polsku. Także dlatego, że był głęboko zakorzeniony w naszej literaturze, głównie w jej romantycznym nurcie, reanimowanym przez międzywojenny katastrofizm. A w nim bardziej utożsamiał się z cierpkim dystansem „Dziadów" niż hurra – choć bardzo szczerym i przeżytym, patriotyzmem „Kordiana". Być może była to zbieżność osobowości: Adama Mickiewicza, który robił wszystko, aby nie zdążyć do powstania listopadowego i Czesława Miłosza, który – zamknięty w sobie – nie lubił wspólnotowości, czynu konkretnego, w tym zbrojnego. Będąc w stolicy, nie brał udziału w Powstaniu Warszawskim.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

„Car przybył do Wilna. Po co przybył? Różnie ten fakt objaśniano – żadne objaśnienie krytyki wytrzymać nie mogło. […] Każdy mniemał i miał prawo mniemać, że przyjazd cara pozostaje w związku z zagrażającą Rosji wojną"  – w ten sposób rozpoczyna się jeden z roz-działów powieści Wiktora Gomulickiego pt. Bój olbrzymów, której pierwodruk miał miejsce w 1912 roku na łamach tygodnika „Praca". Akcja utworu rozgrywa się w latach 1811–1812. Jak zauważa Henryk Galle, „wojna wypełnia tylko trzecią część utworu, pt. W ogniu. Dwie pierw-sze – to jakby prolog do wielkiego dramatu dziejowego" . Utwór obejmuje zatem przygoto-wania do kampanii rosyjskiej i dyskusje towarzyszące temu wydarzeniu, a także przedstawia samą wyprawę aż do chwili wydania przez Napoleona rozkazu o opuszczeniu Moskwy.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

„Nad Niemnem" to jedna z lektur, którą w czasach szkolnych przeczytałam od deski do deski. Stało się tak, że obok interesującej fabuły wielkim bohaterem tej powieści jest przyroda. Przyroda, która jest radością życia która uspokaja ba, uszlachetnia. Kontakt z nią jest ważny dla wszystkich pozytywnych bohaterów. Cudowna rzeka Niemen towarzyszy ważnym wydarzeniom. Nad nią Jan oświadczył się Justynie. Tędy można było dotrzeć do mogiły powstańców. Niedaleko od niej w puszczy odwiedzali grób Cecylii i Jana. Puszcza i rzeka są znakiem ciągłości czasu i miejscem, gdzie w wielkiej harmonii z przyrodą żyją Bohatyrowicze.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Więcej cennych poloników w Muzeum Wojska Szwedzkiego jest eksponowanych w Królewskiej Zbrojowni. Przed jej budynkiem stoi pomnik króla Karola X Gustawa, a na cokole nazwy miast europejskich zdobytych przez jego wojska. Jest także napis „Warszawa 1655". Może najważniejszy z wszystkich. Najważniejszy dla tego muzeum. Może nie byłoby Królewskiej Zbrojowni, gdyby nie łupy, którymi Szwedzi obłowili się w Warszawie w 1655 roku, bowiem większość jej eksponatów to tzw. „łupy warszawskie" (tak nazywają je Szwedzi). Zbrojownia Zamku Królewskiego w Warszawie A.D. 1655 znajduje się dzisiaj w Królewskiej Zbrojowni w Sztokholmie. Przyznał to w rozmowie z Michałem Lisińskim ówczesny jej dyrektor Brynolf Hellner.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok