Buduję zamek z piasku
Modląc się zarazem, aby nikt
Nie zniszczył murów wykonanych z muszli
Moje dziecko przypatruje się mi z uśmiechem
Rysuję motylka
Kładąc się na świeżym śniegu
I poruszając wątłymi skrzydłami
Moje dziecko przypatruje się mi z uśmiechem
Puszczam latawca
Ufając, że porywy wiatru
Nie przerwą jego lotu
Moje dziecko przypatruje się mi z uśmiechem
Wracam do domu
I oświadczam żonie,
Że nasze dziecko
Bawiło się bez ustanku
Chleba, igrzysk
Mój kierownik wykrzykuje na zgromadzonych,
Łzy płyną w chusteczki.
Myślę o wieczornym meczu.
Chleba, igrzysk i milknę.
Przy ulicy Republikańskiej, mężczyzna
W białym garniturze bije czarne dziecko.
Myślę o wieczornym meczu.
Chleba, igrzysk i milknę.
W telewizji, Północ głodzi Południe.
Dzieci płaczą z rozpaczy.
Myślę o wieczornym meczu.
Chleba, igrzysk i milknę.
Wychodzę z piekarni z pieczywem w ręce,
Kobieta błaga o kroplę wody.
Myślę o wieczornym meczu.
Chleba, igrzysk i milknę.
Przysypiam i śnię, że przebudzają się
Wulkany i spluwają goryczą.
Nie będzie dzisiejszego meczu.
Otwieram oczy i krzyczę.
Z francuskiego przełożyła Agnieszka Malinowska
- Kévin Broda
- "Akant" 2011, nr 2

