Moja mama w niebie
kopie grządkę
sieje na niej nasturcje
i astry
zrywa niebiańskie jabłka
i przyrządza z nich słodkie
kompoty
biegnie do kuchni
by ugotować moją ulubioną
zupę szczawiową
taka zapracowana
że nie zdążyła zauważyć
że umarła
TACY NIEWIDZIALNI
tacy niewidzialni że przez serce wchodzą
jak przez furtkę
i przez sen
gdy księżyc nad miastem
przegląda się w latarniach
a oni po cichutku
głowę do poduszki przytulą
po twarzy pogłaszczą
ubranie na krześle ułożą
tacy niewidzialni na ranę podmuchają
by się zagoiła
i ta w sercu
wokół nas na palcach
chodzą
jak biedronka po liściu
czuwają byśmy zbyt pospiesznie
nie biegli ich szukać

