Gdy koniec zastanie nas
na dzikiej plaży
w mieście którego nazwy
nigdy nie słyszeliśmy
zapatrzeni w horyzont
będziemy pytali bezsłownie
dlaczego
zamiast godnie zamknąć przeszłość
pod powiekami
A gdy koniec znajdzie nas
nad przepaścią
bo wyprzedzimy go
w swojej błędnej nieomylności
nie zapyta o nic
Sami wykrzyczymy rozpaczą
rozdzierająca krtań
że nie wiemy
a głos nasz
rozproszy się z wiatrem
Pewność
Przeglądam się w oczach lasu
jak w Twoich
Nie wiem czy w jego głębi
czai się dzikie zwierze
czy przestrzeń wypełnia
tajemnicza pustka
Przy każdym spojrzeniu
drżenie i bicie serca
narasta
I wszystkie cząstki
po krańce palców stóp
mówią by zawrócić
A tylko jedna myśl
trąca jednostajnie strunę
z dźwiękiem który zagłusza rozsądek
pewność że droga
prowadzi przez las

