Archiwum

Damian Skawiński - Rejestr częstotkliwości

O uczuciach napisano już wszystko (?) Być może – to temat do dłuższej dyskusji – ale
najnowszy tomik Weroniki Iwaniuk „Częstotkliwości" jest doskonałym argumentem dla tych, którzy twierdzą, że w nieopisanym ogromie literatury znajdują się miejsca do wypełnienia.

    „Częstotkliwośći" to pozycja pełna szeroko pojętej uczuciowości, opisów stanów, przeżyć, obfitująca w refleksje nad współczesnym światem, w którym każdy z nas wyprawia pogrzeb naiwności. Autorka obnaża rzeczywistość z obłudy, obok blasków pokazując cienie. Dzieli się dychotomicznymi wrażeniami, towarzyszącymi jej w różnych sytuacjach i relacjach międzyludzkich. Wrażliwość poetki i jej podatność na bodźce kontrastują z ludzkością:
 
która swą normalnością
wytyczonymi granicami myślami
nieelastycznie wmurowanymi w historię
betonowym półświatem zabija moją wolność

Poetka dostrzega ograniczenia, które narzuciła jednostce współczesność. Wyższe uczucia są towarem deficytowym w globalnej wiosce. Pozostaje żal i być może ból o lekko egzystencjalnym wydźwięku. Czy jest na to jakieś remedium? Tak, choćby sen, który:

goi przeznaczenie
ciężkim gestem opada niemoc
 w noc zimową
 ostatnią.

Takie ukojenie ważne jest szczególnie w życiu kobiety, chwiejnej emocjonalnie, czującej i doświadczającej więcej.  Iwaniuk w swoich wierszach szuka często porozumienia: ze sobą, z kobiecością, z otoczeniem. Autorka wypatruje swojego miejsca, nieograniczonego w swej nieskończoności. I znajduje. Gdzie? Oczywiście w poezji.
    W tomiku dominuje tematyka miłosna, w której młoda poetka obraca się nad wyraz sprawnie, eksponując różne jej oblicza nie popadając w banalność. Rozbudowane są uczuć wizerunki, stanowiące de facto osobny rozdział i dzieło w dziele. Ta część to doskonały przykład tego, jak Iwaniuk potrafi „ugryźć" miłość w swojej poezji. Na kilkunastu stronach przedstawiła podzielony na dni opis przeżyć i emocji pewnej dwójki kochanków, nazwanych po prostu Ona i On, których losy i wypowiedzi pełne są niejasności, zróżnicowanych obrazów i usilnych prób opisania tego, co nieopisywalne. Mimo swoich gabarytów, uczuć wizerunki nie są ani trochę przesadzone, czy zbyt wylewne. To ogrom słów, ale przemyślany i dojrzały. Ogrom, który w obliczu wielkości emocji staje się mikroskopijnym wycinkiem, przerwaniem ciszy, która wynika z tego, że kobieta ledwo ocierając się o jawę/ milczy że kocha. Iwaniuk potrafi wzbogacać lirykę miłosną o zróżnicowane nawiązania, przywołując np. Gałczyńskiego zwrotem zostań jeszcze chwilę/ niebo ci uchylę.

    Ważną rolę w życiu poetki odgrywają także otaczający ją ludzie, bliscy, choćby ojciec, któremu poświęciła (chyba jeden z najlepszych ale i najtrudniejszych w całym tomie) wiersz tatusiu. Zwraca się do niego brutalnymi w swej szczerości słowami:

sam dałeś mi zęby
nie dziw się teraz
że gryzę

Poetka zdaje się nie czuć odgórnie narzuconego respektu wobec autorytetów. Gorzka szczerość jej wyznań i chęć odejścia od tego, co zastane prowadzą wreszcie do deklaracji: porzucam cienie praojców/ nie tworzę żadnej historii. Iwaniuk odrzuca sztywny determinizm, dziejową konieczność mówiącą, że młodzi muszą przejąć świat od starych. Ona buduje swój własny świat, który nie jest nigdzie umocowany i od nikogo zależny.  Autorka dzieli się swoim sposobem postrzegania i odbierania tego, co wokół, słowami:


 jak wielu wkroczyłam w dorosłość
 drogą wieloznaczeń

Wieloznaczności i niedopowiedzenia to zjawiska, które doskonale widać na przykładzie przyrody, choćby wiatru -  mocniej zawiał/ jakby chciał zaznaczyć swoją obecność.  Weronika Iwaniuk posiada zdolność „chwytania chwili", przekuwania ich w krótkie frazy, a tych w liryki, by zaraz potem przejść w werystyczne opisy stanów i uczuć, uciekające jednak od „przegadania".

    Obok uczuć, autorka porusza w swoich wierszach tematykę dość zróżnicowaną, choćby religijną. Tu również eksponuje szczerość i bezkompromisowość, twierdząc: Bóg dał mi skrzydła ale nie nauczył latać. Czy jej stosunek do Stwórcy oparty jest wobec tego na pretensjach i żalu? Nie, albowiem:

ty jesteś moim dobrem
ostatecznym przekonaniem
i wdzięcznym westchnieniem
Boże.

Poetka nawiązuje także do ostatniej wieczerzy, tutaj czyniąc z niej damsko-męską kolację, w czasie której brzmią zaprzeczenia/ wibrują dźwięki/ krzyk aniołów. Innym przykładem motywiki religijnej jest kosmogonia, której niezwykle ciekawe ujęcie odnaleźć można w wierszu trzy cnoty boskie. Iwaniuk eksponuje także swój – pełen wątpliwości – głos w sprawie antropogonii:

mam wierzyć że jestem wynikiem
spisku boga z mężczyzną (?).

że grając w kości
przegrali jedną z nich

Zauważyć trzeba, że autorka bardzo zręcznie czerpie inspiracje z religii i kultury, czyniąc z nich wyjście do wywodów nierzadko głęboko zastanawiających. Nie wpada jednak w wymuszoną, sztuczną intertekstualność, obliczoną na intelektualne „zamęczenie" odbiorcy, ale po prostu sygnalizuje i zachęca, by przy pomocy danego kontekstu spojrzeć na dane zagadnienie jeszcze szerzej.

    Poetyka wierszy Weroniki Iwaniuk, choć przemyślana i ustabilizowana, nie jest najważniejszym elementem tej twórczości, a jej jakość nie dominuje procesu twórczego. Nie sposób, co prawda, odmówić interesującej konstrukcji całości tomu, na płaszczyźnie poszczególnych wierszy jednak forma jest tylko przestrzenią, w której wybrzmieć ma treść. Poetka swoje wiersze „wyśrodkowuje", kierując nie tylko oczy, ale i poszukującą interpretacji intuicję czytelnika na środek stronicy. Mimo wszystko potrafi zaskoczyć - przerzutniami, porównaniami (świat jest tylko małą kolebką/ ściśle określonych zasad) czy umiejętnie wprowadzanymi metaforami albo ożywieniami (tęsknota współudziału/ ma lęk wysokości). Przejawia także niekiedy zdolność do „wplatania" neologizmów. Wie, kiedy wzbogacić utwór nowym słowem, zawsze trafionym i adekwatnym, aby pokreślić siłę wszelkich wieloznaczeń. Cechą wyróżniającą poezji Iwaniuk jest również to, że niekiedy przedmiot/adresat wiersza, często niezwykle obrazowo opisywany, wyprowadzany jest niejako poza nominalną treść i ujawniamy na samym końcu.
        Czytelnik liczący na obcowanie z monumentalną, przebogatą, ociekającą majstersztykiem i kontekstami literaturą może być trochę rozczarowany, biorąc do ręki ten tomik. Ale na pewno nie będzie rozczarowany ten, kto szuka poezji szczerej, niepokojącej, niejasnej, jak ognia unikającej kompromisów, i – co chyba najważniejsze – ciągle pozostawiającej wrażenie, że czegoś się nie doczytało…. Takie są właśnie „Częstotkliwości" Weroniki Iwaniuk.


Weronika Iwaniuk, „Częstotkliwości", Biblioteczka Podlaskiego Kwartalnika Kulturalnego, Biała Podlaska 2013, ss. 86.
 

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.