Stefan Pastuszewski - Notes (28)

16 marca

Na warsztatach literackich często pojawia się pytanie o temat utworu.

– Szukam jakiegoś tematu do wiersza – zwierza się taki jeden delikwent.

– Bzdura! Jeśli świat przeżywasz, to tematy same się znajdują – mówię.

 

17 marca

Wciąż się zastanawiam, czym różni się mężczyzna od kobiety. Na pewno kobieta nastawiona jest na korzystanie ze świata i z mężczyzny także, a mężczyzna, jeśli nie chce tego świata przewrócić do góry nogami, to przynajmniej buntuje się przeciwko niemu. Stąd tylu mężczyzn wśród bezdomnych.

 

18 marca

Sytuacja bardziej niż dramatyczna, bo dramat – jak burza – pojawia się i przemija. A tu trwa jakieś klejenie na odludziu igraszek i gadżetów, a potem rozpaczliwe wciskanie ich – za pieniądze oczywiście, bo tylko one mają sens – ludziom. Ktoś tam się ulituje, ktoś inny odburknie całkiem nieprzyjemnie.

Ach, jakże trudno nieść ten ciężar życia z jego immanentną cechą samotności! Lepiej już chyba uprawiać ogródek w symbiozie z toczącą się kołem naturą niż zajmować się kreatywnością.

 

19 marca

Znów słyszę lament, że „zacierają się granice między prawdą a fałszem, że rzeczywistość przestaje być przestrzenią uporządkowaną, a staje się zbiorem sprzecznych impulsów i przypadkowych działań”.

Zawsze tak było, bo taka jest natura rzeczywistości ludzkiej, tylko że prawda ta nie wyłaziła – tak jak teraz – na wierzch. Ludzie myślący zawsze tak mieli, a ludzie wciśnięci w gorset religijno-prawny od czasu do czasu tylko miewali i dlatego też szerzyło się pijaństwo jako forma ucieczki.

Dziś o wszystkim się mówi, niczego się nie ukrywa. Chaos niczym plugawa lawa wylewa się zewsząd. Ale skądinąd jest on zasadą ludzkiego świata, bo nie świata natury przecież.

 

20 marca

Z reakcji czytelników Notesu wnioskuję, że muszę też komentować szerszą rzeczywistość, nawet tę obrzydliwie absurdalną amerykańską. Wielu ludzi potrzebuje przewodnika po labiryncie świata, zagmatwanego za sprawą mediów. Ja się do tej roli średnio nadaję.

 

21 marca

Znów radość z wiosennego, już 15. dorocznego marszu na orientację „po 18 południku”. Ludzi było mniej, bo zawaliłem propagandę, ale byli bardzo „intensywni”. W tym roku poszliśmy na zachód miasta, w przyszłym roku pójdziemy na wschód. Oby? Na pewno!

 

22 marca

Różne są szkoły budowania i umacniania relacji. Według mnie etapowe podsumowanie związku ma w sobie coś z zamykania wieka trumny. Związek musi trwać, wciąż w swojej nowej, codziennej dynamice, nie ma sensu czegoś podsumowywać.

 

23 marca

Widzę jak pękają głowy bezkrytycznych wyznawców jednej czy drugiej strony. Plotą głupstwa, a przede wszystkim się boją. Nadmiar „wiedzy” odbiera odwagę, bo jest ona cechą w pewnym stopniu ignoranta. Mało który z tych kręcących się w przeręblu wie, co to przyzwoitość, rzetelność, realność. Taniec otępieńców.

 

24 marca

Nie ma go. Nikt nie pilnuje już interesu jego obecności. Jak kamień w wodę. Pozostają tylko kręgi, nawet nie pamięci, tylko luźnych wspominek. Raczej anegdotycznych – dominują śmieszne, chociaż zdarzają się też żenujące, bo raczej nienajlepiej myślimy o drugim człowieku. Jakby przeszkadzał.

 

25 marca

Kiedyś frekwencję na imprezach zapewniali żołnierze, potem uczniowie, a teraz stare kobiety, zazwyczaj samotne, bo im mężowie już pomarli. Tak więc jeśli chcesz mieć frekwencję, to trzymaj sztamę z uniwersytetami III wieku.

 

26 marca

Dominuje tendencja czyszczenia domów i biur aż do „zimnego”, to znaczy minimum sprzętów – pusty stół, podłoga jak lodowisko. Nic też dziwnego, że podczas wystawek na ulicach tyle dobrych mebli.

 

27 marca

Znajoma tkwiąca całe życie w bańce naturalnego, skądinąd kobiecego, egoizmu, czyli widzącego i traktującego świat poprzez swój interes, wyprodukowała dziergane z włóczki jajka wielkanocne i teraz chce je sprzedać. Obdzwania znajomych, mobilizując ich do zrobienia jakiejś giełdy jajkowej, nie biorąc pod uwagę faktu, że samo słuchanie takich propozycji i molestowań jest uciążliwe i żenuje.

 

28 marca

Na wysypisku internetowym, z którym mam kontakt poprzez pocztę redakcyjną, pojawiają się życzenia i rozważania wielkanocne.

Wielu ludzi poczuło w sobie zapał kaznodziejski. Najśmieszniejszy jest Romuald Starosielec, który anonsuje problem i odsyła do jakiegoś adresu internetowego https://www... Takich Starosielców codziennie kilku.

 

29 marca

Nie chcę należeć do takich, którzy muszą pisać wiersze i wydawać książki w odpowiednim czasie, aby uzasadnić swoją przynależność do związku twórczego. Wczoraj otrzymałem przesyłkę z takimi trzema obowiązkowymi książkami i – po przeglądnięciu ich – nie wiem co z nimi zrobić.

Ja, obowiązkowy, niczego w tym obszarze nie muszę. To wiersz mnie zmusza. Wolę już taką swobodę niż nękanie kolegów ze związku twórczego kolejną książką.

 

30 marca

Wiosna skrada się jak dawniej, a nie wybucha od razu jak niedawno.

 

31 marca

Lubię, ale tylko na kilka godzin takie dni, kiedy do redakcji nikt nie przychodzi. A potem, jakbym czekał na dźwięk domofonu. „Jakby”, bo staram się po męsku znieść otaczającą zewsząd pustkę.

 

1 kwietnia

Nawet żarty się nas nie trzymają. Nie potrafimy przeciwstawić się medialnym bombardowaniom o chaosie panującym na świecie. Jesteśmy przygnębieni jak w czasach pandemii, choć sami nie chorujemy.

 

2 kwietnia

Andrzej Sepioł w swoim naiwnym felietonie Niekontrowersyjna oczywistość użył celnego terminu spętanie, na sytuację człowieka dzisiejszego. Wymienił 5 „władz” pętających: ustawodawstwo, wykonawstwo rządowe i administracyjne, sądownictwo, media profesjonalne, internet. A ja do tego dodałbym technologię. Wystarczy tylko popatrzeć na dzieciaki, które podczas wycieczki szkolnej nie oglądają okolicy ani nie słuchają przewodnika, tylko grzebią w smartfonach. Spętana jest też gospodyni domowa, uruchamiająca kuchennego robota. I gość stojący przed klawiszami domofonu.

  1. Sepioł, buntując się przeciwko chaosowi wywołanemu przez owo spętanie, proponuje spętać media, czyli podporządkować je „władzy narodu jako najwyższego suwerena”. Doprawdy, Panie Andrzeju, ale najwyższą władzą pętającą jest niematerialny, wszechobecny chaos. Nic też dziwnego, że większość kobiet większość czasu i energii poświęca na sprzątanie.

 

3 kwietnia

Profesor trzech połączonych rzymskokatolickich seminariów duchownych chwali się, że na Studium Pastoralnym ma 60 słuchaczy. Zajęcia odbywają się w opustoszałych gmachach jednego z tych trzech seminariów, a ukończenie ich nie daje żadnych uprawnień, nawet katechetycznych.

– Tylko wyższa wiedza i duchowość – mówi.

– Elity nie uratują Kościoła powszechnego – komentuję.

Profesor się zgadza.

 

4 kwietnia

Ciężko mi się pisze. Gdzie słońce?

 

5 kwietnia

Mecz żużlowy w pierwszy dzień Wielkiej Nocy, między „Poloną” Bydgoszcz a „Wilkami” Krosno (54:36). Dwie godziny opóźnienia, ciągłe dojazdy naszych kibiców, a z powodu deszczu i zimna stałem na koronie stadionu i widziałem plac przed nim. Początek o 21.00, a miał być o 19.00. Trzeba było poczekać na koniec opadów i zdjąć plandeki przykrywające tor, który okazał się idealny. Inny stan psychiczny przyjezdnych, którzy pokonali 525 kilometrów i do końca nie wiedzieli, czy było warto. Rozkojarzyło to ich, a miejscowych spięło, bo przecież tor został dobrze przygotowany i do niedawna prognozy pogodowe były korzystne. Niesamowity spektakl, także latarek z telefonów mobilnych, którymi machali nawet kibice z Krosna. Skądinąd zniesmaczeni fatalną postawą swoich pupili.

 

6 kwietnia

Pisząc pracę naukową, wspominam lata osiemdziesiąte XX wieku. Pamiętam wysyp mesjaszy, pragnących zbawiać Polskę i świat. Uciekałem przed nimi, teraz nie muszę, bo otworzyło się dla nich wysypisko internetowe, z którego skwapliwie korzystają.

 

7 kwietnia

Na tak zwanym wieczorze poetyckim. Autor usiłuje oswoić przerażającą rzeczywistość, w której się znalazł, publicznym popijaniem wody z butelki, choć jeszcze żadnego słowa nie wypowiedział i nie zaschło mu w gardle. Zdejmuje też marynarkę. Nikt inny go nie naśladuje. Dysonans. Alina Rzepecka, cytując wiersze ciepło i aktorsko, czyni wszystko, aby ów dysonans zamazać. Udaje się. Miły szum pozostaje w głowie. No i pamięć wzrokowa żółtych butów prowadzącej wieczór, Alicji Dłużyk. Kurze nóżki.

Jestem chyba z tymi kurzymi nóżkami usprawiedliwiony, bo autor też się przyznał, że podczas recytacji wierszy nie zwracał uwagi na słowa, tylko na dźwięki towarzyszącego kontrabasu.

 

8 kwietnia

Podziwiam felietonistów i im współczuję, szczególnie tym, którzy związani są z tygodnikami. Co tydzień erupcja erudycji zmieszanej z bieżącymi wydarzeniami, humor i dystans wobec świata. Próbowałem być felietonistą w miesięczniku, ale nie dałem rady. A tu dowiaduję się, że Johann Sebastian Bach co tydzień komponował i wykonywał wraz z zespołem nowe kantaty w luterańskich kościołach pw. św. Tomasza i pw. św. Mikołaja w Lipsku. Kilkunasto- lub dwudziestokilkuminutowe, zimą poniżej 20 minut, żeby kongregacja nie zmarzła w nieogrzewanym kościele (Michał Cichy, Bóg muzyki, „Gazeta Wyborcza” 2026, nr 79, s. 45). Robił to z obowiązku traktowanego jako Boże powołanie.

Dobrze, że choć Notes mnie do czegoś zmusza.

 

9 kwietnia

Spektakularne, poprzez transparenty na stadionach, wypowiedzenie przez kiboli poparcia dla prezydenta RP potwierdza dwie prawidłowości. Po pierwsze, że łaska kibicowska na pstrym koniu jeździ, czego doświadczają sportowi idole, którym powinie się noga. Kibic to istota o bardzo prymitywnym egoizmie i emocjach dziecka – raz rozraduje się na całego, innym razem – rozeźli się, też na całego. Druga prawidłowość jest już smutniejsza. Kibole upomniawszy się publicznie na owych transparentach o złagodzenie przepisów karnych, potwierdzili swą przynależność do świata przestępczego i otaczającego go półświatka życia bez odpowiedzialności, pasożytniczego. Nikt inny bowiem, z wyjątkiem znudzonych publicystów, problemem tym nie zainteresował się. Nawet sprzedajni publicyści platformerscy.

 

10 kwietnia

To, że przy świątecznych stołach, w mediach i w parlamencie trwają absurdalne, żenujące czasem kłótnie, bo nie spory, wynika prawdopodobnie z tego, że brakuje w naszym życiu energii. Technologizacja okiełznała w wielu zakresach naturę, upowszechnianie wiedzy i kompetencji wyzwoliło kreatywność kulturową, więc nie mamy już z czymś konkretnym walczyć, coś pokonywać. Wydaje mi się, że również taka jest pierwotna przyczyna konfliktów zbrojnych.

Do wniosku o sporach i wojnach jako głównym napędzie polityki doszedłem trzydzieści lat temu, gdy przez dwa lata byłem członkiem polskiego parlamentu i zastanawiałem się, co nakręca polityków. Bo nie same pieniądze...

 

11 kwietnia

Coraz bardziej szare są moje najnowsze wiersze, szanujące język, ale bez takiego rozkochania się w nim jak u Stanisława Barańczaka. Ważniejsze są sensy i to, co poza słowami, to, co pojawi się w umyśle i w sercu czytelnika. To, co tkwi w metafizycznej przestrzeni poezji, a nie w jej warstwie metaforyczno-epickiej. Oho... Kiedyś lubowałem się w metaforach, dziś wolę epikę.

 

12 kwietnia

Całodzienny warkot na pobliskiej budowie. Życie technologiczne. Kiedyś koguty piały, a od podwórka do podwórka wędrowali śpiewacy za monetę owiniętą w papierek i rzuconą mniej lub bardziej celnie.

 

13 kwietnia

Mobilizacja, bo zaczyna brakować pieniędzy na „Akant”. Co zrobić?

 

14 kwietnia

Przejmujący wiersz Tomasza Walczaka Jak cicho odchodzą matki. Wszyscy synowie mogą się pod nim podpisać.

 

15 kwietnia

Pięknie i starannie zredagowany przez Marka Szypulskiego „Akant” w całości – jak to bywa od 29 lat – do druku!