Pamiętam wiersze Adama Decowskiego z lat osiemdziesiątych w „Zielonym Sztandarze”, gdzie sam drukowałem, rzeszowski autor był zawsze subtelnym lirykiem. Obszerny tom „Fraszkoteka” wyróżnia się wyrafinowaną ironią, dystansem do świata, pięknem języka.
Dziś, gdy po latach wracam do jego poezji w tej zwartej, przemyślanej kompozycji, widzę twórcę dojrzalszego, ale wiernego własnemu tonowi. Decowski nie porzucił czułości wobec szczegółu ani skłonności do półuśmiechu, który nigdy nie jest szyderstwem, lecz raczej próbą ocalenia godności wobec absurdu codzienności. „Fraszkoteka” nie jest zbiorem błahych drobiazgów – mimo formy krótkiej, często aforystycznej – lecz precyzyjną wiwisekcją naszych przyzwyczajeń, lęków i małych triumfów.
Autor posługuje się językiem klarownym, oszczędnym, a zarazem nasyconym wieloznacznością. W kilku wersach potrafi zbudować sytuację liryczną, która odsłania pęknięcie między tym, co deklarowane, a tym, co rzeczywiste. Ironia nie służy tu efektowi – jest narzędziem poznania. Dzięki niej poeta unika patosu, a jednocześnie nie wpada w banalność. To sztuka trudna: mówić lekko o sprawach ciężkich, nie upraszczając ich i nie spłycając.
Szczególnie uderza umiejętność kondensacji. Każda fraszka – jeśli wolno tak nazwać te miniatury – ma wyraźny rytm, puentę, czasem zaskakującą, czasem gorzką. Decowski potrafi jednym skrótem myślowym wywrócić sens całego wiersza, pozostawiając czytelnika w stanie refleksyjnego zawieszenia. To poezja, która wymaga współuczestnictwa, dopowiedzenia, ciszy po ostatnim wersie.
„Fraszkoteka” jest także dialogiem z tradycją – z Kochanowskim, z liryką XX wieku, z doświadczeniem pokolenia, które dojrzewało w cieniu historii. Jednak nie ma tu epigoństwa. Autor przetwarza odziedziczone formy na własny użytek, nadając im współczesny nerw i osobisty ton.
W efekcie otrzymujemy tom spójny, świadomy swego miejsca w literaturze, a zarazem wolny od literackiej pozy. Decowski pozostaje poetą skupionym, wiernym słowu i jego etycznemu ciężarowi. „Fraszkoteka” potwierdza, że subtelność nie jest słabością, a ironia – jeśli podszyta empatią – może stać się jedną z najczystszych form lirycznej prawdy.
-----
- Decowski, Fraszkoteka, Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne "Fraza", Rzeszów 2025

