Akant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.orgAkant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.org
  • O wydawnictwie
  • Info
    • Kontakt
    • Redakcja
    • Wskazówki dla autorów
    • Logowanie
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
    • Świat Inflant
    • Wydarzenia
Sylwia Kanicka
Polecane
23 marzec 2022

Sylwia Kanicka - Poruszanie się we własnej pamięci

Czas to pojęcie bardzo obszerne. Wiele znaczy i na dużo czynników ma wpływ, a założenie, że coś wykona się w odpowiednim momencie, niejedna osoba wpisywała w swój harmonogram działań.

Wzięcie do ręki książki poetyckiej Czas się Leszka Sobeczko, będącej pierwszą nagrodą w 9. Konkursie Poetyckim Fundacji Duży Format w kategorii „Po debiucie” w 2021 roku, wymaga, w pierwszej chwili, skupienia uwagi na tytule, który, sam w sobie, jest wieloznaczny. Nakierunkowuje, by spojrzeć na wszystko przez pryzmat chwil zapamiętanych, a ludzka pamięć może pomieścić w sobie mnóstwo takich epizodów. Wychodzą one z ukrycia niespodziewanie lub zostają z niego wyciągnięte siłą poprzez rozpamiętywanie. Z drugiej strony można dokończyć ten tytuł słowami „czas się rozliczyć” z tym co minęło, co buzuje w głowie, gdy myśli się o swoim własnym życiu. Trudno jednoznacznie powiedzieć, co kierowało autorem, gdy dopisywał to krótkie słowo „Czas” w tytule, bo pierwotna wersja była skrócona do samego „Się”, o czym poinformował, promując ten zbiór podczas Portu Poetyckiego w Chorzowie, jesienią 2021, tuż po ukazaniu się książki. Nawet jeżeli to krótkie słowo miało jedynie dopełnić tytuł, to coś w jego kierunku popchnęło poetę. Co ciekawe, zapis graficzny każdego utworu w zbiorze, oprócz wiersza początkowego i kończącego, rozpoczyna się od rozbudowania słowa „się”. Drugim ważnym elementem, na który zwraca się uwagę od pierwszych stron zbioru, jest sposób wypowiedzi podmiotu. Staram się nie łączyć nigdy bezpośrednio bohatera wierszy z ich autorem, jednak w tym przypadku, odważnie powiem, że utwory są swego rodzaju kartkami z pamiętnika i przybierając postać prywatnej wypowiedzi poety.

 

„Trzy głosy we mnie. Nic, tylko czerpać

garściami.”[i]

to jak zapowiedź tego, co otrzyma czytelnik poznający przeżycia podmiotu– będę się posługiwała tym określeniem, gdyż ułatwia to przekaz -  na przestrzeni lat jego życia. Jak już wspomniałam, wiersze to rodzaj dziennika. Autor dokładnie przeprowadza odbiorcę przez różne wydarzenia, które utkwiły w jego pamięci i są sentymentalnie przelane na papier:

„Kręci się w głowie po kilku głębszych.

Miałem jeszcze mleko pod nosem, kiedy poznałem

adresy melin w Rybniku i Pszowie”[ii]

jednocześnie zwracając uwagę na wszystko, co miało dla niego bardzo duże znaczenie. Nie bez powodu wiersze posiadają prywatne dedykacje skierowane do osób bliskich. Sobeczko stara się uchwycić w nich swoje własne uczucia, spostrzeżenia oraz to, co najmocniej zapamiętał. Jest w tym, z jednej strony, bardzo drobiazgowy:

„W czerwcu ’69, jak większość przeszedłem

z różyczką do następnej klasy.”[iii]

z drugiej piszący z wyrzutem, delikatną nutką żalu, choć może to nostalgia towarzysząca wspomnieniom:

„Statystyczna większość ma na uwadze kwiatki, rabatki, marzenia.

Gromadzenie wszelkich dóbr. To wtedy wychodzą z nas

trociny, pakuły i szkło.”[iv]

Poeta uchwycił przemijalność człowieka, kolejne kroki, które stawia i etapy życia, bo „Dzieciństwo jednak to stan przejściowy. Pomiędzy / źródłem a deltą płonna nadzieja – jakoś to będzie. Ale / nigdy nie ma -  jakoś. / Zawsze jest konkretnie i boli.”[v] Dlatego w życiu są epizody ważnie oraz takie, o których pamięć powraca w najmniej odpowiednim momencie. Sobeczko umiejętnie pokierował wierszami, by odtworzyć całokształt życia swojego bohatera i zrobił to w sposób niewyrafinowany, używając łatwego w odbiorze języka. I właściwie mogłabym skupić swoją uwagę na wyłącznie tych indywidualnych przeżyciach podmiotu, w jakimś stopniu był to zapewne świadomy zamysł całej książki poetyckiej, jednak mnie urzekło w niej coś jeszcze.

Leszek Sobeczko zastosował w wierszach ciekawy manewr, który może nie przyciąga w pierwszym momencie zetknięcia z utworami, bo ta rola należy do prywatnych wspomnień, jednak nie pozwala, by czytelnik przeszedł obok niego obojętnie. Autor łączy, o czym dowiadujemy się poprzez zapis wierszy, własne doświadczenia z wydarzeniami, które odgrywały ważna rolę dla ogółu ludzi. Przywoływanie wydarzeń historycznych, mających miejsce na różnych etapach życia podmiotu, jest świadomym i mocnym zwróceniem uwagi na to, co działo się w jego prywatnym świecie, jak choćby zbieg okoliczności:

„Zaciągnąłem się, a właściwie zostałem powołany w grudniu 1981

roku; rozkazem WKU Rybnik, który osobiście dowiózł wąsaty oficer.”[vi]

gdzie otrzymanie rozkazu powołania do wojska było dużym przeżyciem dla młodego mężczyzny, a otrzymanie go w momencie rozpoczynającego się stanu wojennego, gdy sytuacja była bardzo niepewna, staje się przeżyciem jeszcze większym. W tym miejscu Sobeczko ukazuje ten sam stan emocjonalny, towarzyszący ogółowi ludności i indywidualnej jednostce. Nastąpiło nagłe zderzenie się niedoświadczonej osoby z sytuacjami, z którymi musi się zmierzyć i trwanie w nich, bez pewnego jutra:

„Któż by dociekał. W każdych warunkach trzeba przetrwać.”[vii]

Przeplatanie się wzajemne przeżyć podmiotu i wydarzeń historycznych nie jest przypadkowe i ma obicie w wielu utworach. Wspomnienie, przez podmiot, końca lat ’80 wiąże się z budową jego własnego domu. Sytuacja ta zbiegła się z falą strajków przetaczających się przez Polskę, a sam koniec lata w 1988, gdy „wylałem fundamenty pod dom”[viii]to ich nasilenie. Ma to bardzo duży wpływ na sposób funkcjonowania państwa oraz na działania wielu ludzi, w tym również podmiotu. Teokoliczności doprowadzają często do zachowań łamiących wewnętrzne zasady w człowieku, co nie ominęło bohatera wierszy, gdyż panująca sytuacja doprowadza do tego, że „Na sercu coraz lżej i ciężej jednocześnie. / Dałem łapówkę. /Takie czasy. Do dziś czekam na dostawę żebrowanej stali.”[ix]. Trudno określić, czy pojawiły się wyrzuty sumienia, natomiast łatwo stwierdzić, że „Odbić się jest sztuką, zwłaszcza, kiedy na dnie wszystko, / czego nam potrzeba.”[x], a stawianie kolejnych kroków w życiu wiąże się z dostosowaniem do panujących warunków.

Autor wierszy potrafi skupić uwagę czytelnika na wielu takich powiązaniach. W utworach mowa jest o pamiętnym roku 1978, gdy Karol Wojtyła został wybrany papieżem, a pomiot wierszy docenia tą sytuację zaznaczając:

„… Mam zatem szczęście pochodzić

z narodu wybranego. Dlatego biorę życie na poważnie”[xi].

i wspomina rady, związane ze sposobem wyboru przez mężczyznę kobiety, dawane przez majstra w pracy. Z samej dedykacji wiersza oraz pamiętania tych rad wynika, że nie była to osoba obojętna  podmiotowi. Wspomina również o roku 1997 kiedy przez Polskę przechodzi fala powodzi, a podmiot podlewa „… trawnik wodą z zalanej kotłowni”[xii], jakby nie dostrzegał tragizmu całej sytuacji, bo przecież „W interesie ludzi / jest się ubezpieczać”[xiii] więc należy o tym myśleć w każdej chwili, bo jeśli nie to zaskoczenie bywa ogromne, jak choćby nagłe wesele znajomych. Takich dat pojawia się w zbiorze wiele. Można chcieć się doszukiwać powiązań lub czasami te powiązania same rzucają się w oczy. Funkcjonowanie podmiotu toczy się jakby równoległym torem do tego, które wiedzie społeczeństwo. Sobeczko w umiejętny sposób to nakreśla. Pozwala jednocześnie czytelnikowi, by ten spróbował dotrzeć do tych połączeń, do podobnych reakcji ogółu społeczeństwa i jednostki. 

Ostatnim elementem, na który zwraca się uwagę, czytając ten zbiór, to prywatne poglądy podmiotu na to co się przytrafia:

„… Przyznaję, powinienem zmienić pracę,

na odlew dać w mordę, cokolwiek w desperacji.”[xiv]

Sobeczko pozwolił na ich wyrażanie. Czytelnik obserwuje to w każdym wierszu, raz bardziej, a raz mniej dosadnie. Wszystko kończy się krótkim podsumowaniem:

„Czas się zebrać w sobie i nie patrzeć w przeszłość.

Choć tam wszystko – niczego już nie ma, coś jak depozyt,

którego nigdy nie odbierzesz i tej straty masz pełna świadomość.”[xv]

które świetnie puentuje również cały zbiór, bo można się cofać i spisywać pamiętniki mówiąc: „Czym się strułem, do teraz pamiętam”[xvi], ale przede wszystkim należy żyć, tym co w danym momencie i cieszyć się z tych chwil.

 

Zbiór Leszka Sobeczko wchodzi w wiele płaszczyzn. Nie można zaprzeczyć ich prywatności, nie można również do końca stwierdzić, co jest tylko literackim dodatkiem do wspominanych sytuacji. Z jednej strony czytelnik może to sam rozgraniczać, z drugiej jest on ograniczony sposobem zapisu wierszy. Książka poetycka jest bogata w przekaz i to sprawia, że zwykły pamiętnik może stać się dobrą lekcją dojrzałości dla wszystkich.

 

 

Leszek Sobeczko, CZAS SIĘ, Fundacja Duży Format, Warszawa 2021, ss. 46.

 

 

 

[i] Sobeczko L., CZAS SIĘ, Fundacja Duży Format, Warszawa 2021, s. 5.

[ii] Tamże, Kręci się, s. 14.

[iii] Tamże, Zdarzyło się, s. 20.

[iv] Tamże, Unika się, s. 29.

[v] Tamże, Zaczyna się, s. 37.

[vi] Tamże, Zaciągnąłem się, s. 8.

[vii] Tamże, j.w.

[viii] Tamże, Unika się, s. 29.

[ix] Tamże, Unika się, s. 29.

[x] Tamże, Odbić się, s. 32.

[xi] Tamże, Paliło się, s. 16.

[xii] Tamże, Rozchmurzyło się, s. 23.

[xiii] j. w.

[xiv] Tamże, Starzeję się, s. 34.

[xv] Tamże, Czas się zebrać, s. 44.

[xvi] Tamże, Spełniają się, s. 35.

Tags: Sylwia Kanicka

Podobne artykuły

  • Sylwia Kanicka – Wehikuł czasu w poezji Arkadiusza Aulicha
  • Sylwia Kanicka - Monet i Żarów spoglądają na świat
  • Sylwia Kanicka - Zaproszenie, którego nie można pominąć
  • Sylwia Kanicka - Poszukując drogi do lepszego jutra
  • Sylwia Kanicka - Buszując po zaczarowanych ogrodach
  • Sylwia Kanicka - Miłość i jej obrazy
  • Sylwia Kanicka - Ślad odbity, rozmyty i zapisany, kim jesteśmy?
  • Sylwia Kanicka - Czy Fest tchnienie pozwala odetchnąć?

Ostatnio popularne

  • Marta Otfinowska-Blixt - Niekoniecznie dookoła świata
  • Robert Drobysz - Wentyl bezpieczeństwa
  • Jacek Kasprzycki - Przed obliczem biskupa Kazimierza
  • Elżbieta Rogucka - Blask przebaczenia w ciemnościach Auschwitz
  • Stanisław Chyczyński - Kolejna wielka księga Wierciochów
  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego

Podobne tagi

  • Stefan Pastuszewski 60
  • Stanisław Chyczyński 13
  • Roman Sidorkiewicz 19
  • Ludwik Filip Czech 14
  • Jerzy Stasiewicz 12
  • Ewa Klajman-Gomolińska 11
  • Anna Kokot-Nowak 14

Często czytane

  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego
  • Krzysztof Gołębiewski - Czy w świecie kryminałów i romansów jest miejsce dla groteski filozoficznej?
  • Jerzy Stasiewicz – Przestrzeń czasowa osadzona w faktach, w poezji Zbigniewa Milewskiego
  • Maria Balcer - „Bezwzględna geometria życia” w wierszach Stefana Pastuszewskiego ( „Na krawędzi”)
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Nawigator postpandemiczny
  • Nate Bear - Jak Palantir zmienił Ukraińców w szczury laboratoryjne i zrujnował Ukrainę
  • Mateusz Wabik - Miejsca świata
  • Emilia Uścim - Rozkwitające fraszki

Popularne

  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego
  • Andrzej Lewandowski - Powrót Cherubiny
  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego cz. II
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Dwie komórki mojej ciotki
  • Aleksander Puszkin - Cyganie, przeł. Andrzej Lewandowski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Claudia Schiffer nie kocha Adama Boberskiego
  • Alicja Szczypka - Znudziła mi się wielka miłość
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tancerka tańczy, mężczyzna patrzy
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Każda utopia ma swoje dno
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Kolejny rozdział mesjanizmu Polski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tak mi pusto, Panie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Literatura w eutanazyjnym świecie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Coś się kończy, coś się zaczyna - wyrok, nadzieja czy dotykanie prawdy...

Zobacz też

  • Sylwia Kanicka – Wehikuł czasu w poezji Arkadiusza Aulicha
  • Sylwia Kanicka - Monet i Żarów spoglądają na świat
  • Sylwia Kanicka - Zaproszenie, którego nie można pominąć
  • Sylwia Kanicka - Poszukując drogi do lepszego jutra
  • Sylwia Kanicka - Buszując po zaczarowanych ogrodach
  • Sylwia Kanicka - Miłość i jej obrazy
  • Sylwia Kanicka - Ślad odbity, rozmyty i zapisany, kim jesteśmy?
  • Sylwia Kanicka - Czy Fest tchnienie pozwala odetchnąć?

Zobacz podobne tagi

  • Sylwia Kanicka - Czy Fest tchnienie pozwala odetchnąć?
  • Sylwia Kanicka - Ślad odbity, rozmyty i zapisany, kim jesteśmy?
  • Sylwia Kanicka - Miłość i jej obrazy
  • Sylwia Kanicka - Buszując po zaczarowanych ogrodach
  • Sylwia Kanicka - Poszukując drogi do lepszego jutra
  • Sylwia Kanicka - Zaproszenie, którego nie można pominąć
  • Sylwia Kanicka - Monet i Żarów spoglądają na świat
  • Sylwia Kanicka – Wehikuł czasu w poezji Arkadiusza Aulicha

Na skróty

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
© akant.org - wszystkie prawa zastrzeżone

Main Menu

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj