Akant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.orgAkant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.org
  • O wydawnictwie
  • Info
    • Kontakt
    • Redakcja
    • Wskazówki dla autorów
    • Logowanie
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
    • Świat Inflant
    • Wydarzenia
Sylwia Kanicka
Polecane
08 sierpień 2021

Sylwia Kanicka - Czy Fest tchnienie pozwala odetchnąć?

Książka poetycka Rafała Gawrona Fest Tchnienie trafiła w moje ręce parę miesięcy temu i sprawiła, że musiałam się przegryź przez wiele elementów, występujących w niej, które mocno się z sobą splatają.

Autor ma bardzo specyficzny sposób pisania, choć, tak naprawdę, to jeden styl, którym manipuluje. Powiedziałabym, że zabiegi, które stosuje w swojej twórczości, są wykorzystywane z premedytacją, aby czasami drażnić, a czasami przekonać odbiorcę do swojej twórczości. Zresztą, w jednym z wierszy możemy przeczytać:

błogosławieni
którzy piszą wiersze

błogosławieni
czytający wiersze
Chyba rzeczywiście tak jest, że gdy ktoś przebrnie przez wiersze Gawrona i nie wyrzuci ich od razu z pamięci, tylko będzie chciał je poznać lepiej, to wciągnie się w tą poezję.



Fest Tchnienia to zestaw 93 utworów, które prowadzą czytelnika bardzo krętymi ścieżkami. Właściwie, przyglądając się grafice na okładce, przejście przez cały zbiór wygląda dokładnie, jak poszukiwania odpowiedniego pokoju na długim, hotelowym korytarzu. Trzeba otworzyć wiele drzwi, czasami przysiąść, by odpocząć i złapać oddech przed wejściem w kolejne. Wiersze otwierają się powoli. Jedne robią to wprost, bo „czas biegnie jak połączenie / (…) / zostawiam wszystko co mam” , inne wręcz wzbraniają się przed wejściem w siebie, gdyż „Czas nie zatoczył koła. / To rzeka. / To rzeka płynie. / To rzeka stawia mosty. / Ludzie umywają ręce.” . Nie ma jednego sposobu odbioru tej poezji. Mnie w pierwszej chwili wiele rzeczy w niej zirytowało, co wcale nie jest negatywną oceną. Ta irytacja spowodowała, że zrobiłam krok dalej, bo „…tylko gawron siedzi i / bazgrze pazurem jak kura”  a ja uważam, że „po deszczu nic nie ginie / pojawia się nowe”  więc warto tego nowego poszukać.
Twórca bawi się z czytelnikiem, prowokuje, wywołuje w nim dylematy. Wprawdzie oczekuje, że odbiorca, podzieli się swoją oceną, skupiając się na formie i temacie utworów, jednak ogranicza sposobem pisania, pole do dyskusji. Jego poezja mówi wprost:


zapaliłeś się na zielono
to nie pomaga
czerwień pobudza
i właśnie to, co w pierwszej chwili sprawia wrażenie, otwartego przed odbiorcą, bardzo szybko go stopuje, przypominając, że „z pobudek uniwersalnych / wszystkiemu można zaprzeczyć”.


Podmiot liryczny nie uznaje kompromisu pomiędzy tym co przedstawia,  a tym, w jaki sposób zostanie to odebrane przez czytelnika. Wiersze są wykrojone na miarę technicznego spojrzenia na temat, pozbawione są zbędności w opisywaniu. Wydawać by się mogło, że ten sposób patrzenia mocno ograniczy odbiorców. Dla czytelnika, każdy kolejny wiersz, to kolejny stopień poznawania oszczędnych w słowach utworów, choć czasami wydaje się, że to odbiorca ma sobie dopisać to, czego brakuje. To pozwala na pozostanie przy nich na dłużej, gdyż okazuje się, że podmiot liryczny jest, wbrew pozorom i chęci pokazania go, w pierwszym momencie, jako twardo stąpającego po ziemi, mówiącego krótko i dosadnie, bardzo emocjonalny w swoich wypowiedziach. Autor dał mu na to całkowite przyzwolenie. Pozwala by wypowiadał się z czułością o przywoływanych wspomnieniach, o przyjaźni, czy miłości. W tym momencie ginie harde spojrzenie poety na świat. Jego wiersze zaczynają napierać miękkości, stają się bardziej wygładzone, choć skrupulatny, minimalny, ich zapis pozostawia ostre wrażenie.


Podmiot liryczny ma w sobie bardzo dużo sentymentu do wspomnień, szczególnie miejsc, w których czuł się spokojny, mógł złapać oddech, do których chętnie wraca, nawet jeśli tylko myślowo. Takim szczególnym uznaniem cieszy się Czystogarb. To emocje  śmiechu i zabawy, gdzie „przebyte kilometry by dojść latem / do Mazurki i kąpać i Bóg wie co robić / tamy zazdrościły nam bobry / w lasach wybiegane ścieżki” . Czystogarb to również miejsce pierwszych miłostek, pierwszych doznań, gdy „w sezonie nie było białych koszul / dziewczyny / koc / traszki żabki / wrzask i śmiech”  i „życie nam się kłaniało / za nos wodził dzień / noc nie miała tajemnic” . To dla podmiotu lirycznego kraina szczęśliwości, w której wszystko wydaje się proste. Przede wszystkim jest to miejsce na stałe wpisane w pamięć poety, stąd tyle przywołań w wierszach.
Twórca potrafi również pisać o innych miejscach, ale już nie darzy ich takim sentymentem, raczej zaznacza to, co w nich drażni:


    Kraków wita językami świata
    nawet kurwa mać nie słyszę
    co knajpa czyli pub
    bez języka nie dasz rady
    barmani już są poliglotami
    angielskie party co krok.


Tym sposobem podmiot liryczny zaznacza różnicę pomiędzy światem spokojnym, w którym żył, a tym, w którym przychodzi mu żyć teraz, gdy „Kryko w Rzeszowie płonie piwem / od piątej trzydzieści / dym leje się ze ścian / (…) / jaskinia utrapienia / w której cisza / gra pierwsze skrzypce” . Takie dwa przeciwstawne sobie światy pozwalają czytelnikowi na lepsze zobrazowanie emocji zawartych w wierszach. Tych emocji jest bardzo wiele, bo w zbiorze przeplatają się ze sobą różne wydarzenia, które, dla podmiotu lirycznego, mają znaczenie, zostawiły swój ślad i miały lub mogły mieć wpływ na jego życie. Nie są one tylko pozytywne, bo „zło zawsze pojawia się pierwsze / planuje jak złodziej / zawsze jest lepiej uzbrojone / pierwszy krok należy do niego”. Na ile to skrupulatne tworzenie dokładnie zarysowanych obrazów, bez dopowiedzeń, o którym mówiłam na początku, ma miejsce w zapisie utworów, tak już po poznaniu całości, nie przechodzeniu obojętnie od wiersza do wiersza, tylko zostawianie sobie w pamięci tego poprzedniego, zmienia całkowicie obraz przyjmowania całego zbioru.
    W tym miejscu nie mogę już pominąć wszelkich uczuć,  przedstawionych i opisanych w całym zbiorze. Wspomnienie ojca, gdy jest on obecny „… w opłatku / pod obrusem / przy stole”  wywołuje u czytającego przywołanie jego własnych już nieobecnych bliskich. Wspomnienie przyjaźni, tych najważniejszych:


    Byłeś mi bliski niby kolego
    Kiedy piliśmy trupa żadnego
    Żadnych wymówek i ciągły śpiew
    Komary dziewczyn to był nasz dzień ,
    oraz tych, które miały znaczenie w życiu, a dziś czekają „kiedy powiesz… / przepraszam…”  lub mówi wprost „nie zbywaj mnie w sen / jeszcze pragnę… komentarzy? nie! / tylko słów spływających mi po ustach” .
    Powrócę jeszcze do formy zapisu wierszy R. Gawrona. Nie będę ukrywać, że jego miniatury, porwały mnie już po pierwszym czytaniu. Dla mnie to utwory dopracowane, dokładnie przemyślane, krótkie i stanowcze.

    W nich zawiera się cały sens wiersza i nie potrzebują żadnej otoczki. W tych miniaturach najlepiej zobrazowane zostało, to, „wspomniane powyżej”, uczucie gdy czyta się:
    dałem ci
    kolory
    a ty
    pomalowałaś
    nic.


Nie potrzeba żadnych więcej słów, podobnie jak zwrócenie uwagi, iż „kobieta o której piszę / mieszka we mnie”, by zauważyć, jak ważne jest to uczucie. W przypadku tych krótkich wierszy, całe to okrojone pisanie nie przeszkadza. Powiem więcej, nie odstawiłam tego zbioru na półkę właśnie dzięki tym utworom. To one pierwsze przyciągnęły mnie, mogłabym powiedzieć, że przeprowadziły ze mną krótką, męską rozmowę zaznaczając, że „przejdziemy się drogą / od a do z / odpowiem ci / tak lub nie”. Po ich przeczytaniu, chciałam znaleźć sens tych minimalnych zapisów w całym zbiorze więc przy nim zostałam. Miniatury, choć króciutkie, miały w sobie najwięcej siły, by mnie przekonać do tej decyzji.


Rafał Garwon, FEST TCHNIENIA, Wydawnictwo Ridero, Kraków 2019, ss. 118

Tags: Sylwia Kanicka , Rafał Garwon

Podobne artykuły

  • Sylwia Kanicka – Wehikuł czasu w poezji Arkadiusza Aulicha
  • Sylwia Kanicka - Monet i Żarów spoglądają na świat
  • Sylwia Kanicka - Zaproszenie, którego nie można pominąć
  • Sylwia Kanicka - Poszukując drogi do lepszego jutra
  • Sylwia Kanicka - Buszując po zaczarowanych ogrodach
  • Sylwia Kanicka - Poruszanie się we własnej pamięci
  • Sylwia Kanicka - Miłość i jej obrazy
  • Sylwia Kanicka - Ślad odbity, rozmyty i zapisany, kim jesteśmy?

Ostatnio popularne

  • Marta Otfinowska-Blixt - Niekoniecznie dookoła świata
  • Robert Drobysz - Wentyl bezpieczeństwa
  • Jacek Kasprzycki - Przed obliczem biskupa Kazimierza
  • Elżbieta Rogucka - Blask przebaczenia w ciemnościach Auschwitz
  • Stanisław Chyczyński - Kolejna wielka księga Wierciochów
  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego

Podobne tagi

  • Stefan Pastuszewski 60
  • Stanisław Chyczyński 13
  • Roman Sidorkiewicz 19
  • Ludwik Filip Czech 14
  • Jerzy Stasiewicz 12
  • Ewa Klajman-Gomolińska 11
  • Anna Kokot-Nowak 14

Często czytane

  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego
  • Krzysztof Gołębiewski - Czy w świecie kryminałów i romansów jest miejsce dla groteski filozoficznej?
  • Jerzy Stasiewicz – Przestrzeń czasowa osadzona w faktach, w poezji Zbigniewa Milewskiego
  • Maria Balcer - „Bezwzględna geometria życia” w wierszach Stefana Pastuszewskiego ( „Na krawędzi”)
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Nawigator postpandemiczny
  • Nate Bear - Jak Palantir zmienił Ukraińców w szczury laboratoryjne i zrujnował Ukrainę
  • Mateusz Wabik - Miejsca świata
  • Emilia Uścim - Rozkwitające fraszki

Popularne

  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego
  • Andrzej Lewandowski - Powrót Cherubiny
  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego cz. II
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Dwie komórki mojej ciotki
  • Aleksander Puszkin - Cyganie, przeł. Andrzej Lewandowski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Claudia Schiffer nie kocha Adama Boberskiego
  • Alicja Szczypka - Znudziła mi się wielka miłość
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tancerka tańczy, mężczyzna patrzy
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Każda utopia ma swoje dno
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Kolejny rozdział mesjanizmu Polski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tak mi pusto, Panie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Literatura w eutanazyjnym świecie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Coś się kończy, coś się zaczyna - wyrok, nadzieja czy dotykanie prawdy...

Zobacz też

  • Sylwia Kanicka – Wehikuł czasu w poezji Arkadiusza Aulicha
  • Sylwia Kanicka - Monet i Żarów spoglądają na świat
  • Sylwia Kanicka - Zaproszenie, którego nie można pominąć
  • Sylwia Kanicka - Poszukując drogi do lepszego jutra
  • Sylwia Kanicka - Buszując po zaczarowanych ogrodach
  • Sylwia Kanicka - Poruszanie się we własnej pamięci
  • Sylwia Kanicka - Miłość i jej obrazy
  • Sylwia Kanicka - Ślad odbity, rozmyty i zapisany, kim jesteśmy?

Zobacz podobne tagi

  • Sylwia Kanicka - Ślad odbity, rozmyty i zapisany, kim jesteśmy?
  • Sylwia Kanicka - Miłość i jej obrazy
  • Sylwia Kanicka - Poruszanie się we własnej pamięci
  • Sylwia Kanicka - Buszując po zaczarowanych ogrodach
  • Sylwia Kanicka - Poszukując drogi do lepszego jutra
  • Sylwia Kanicka - Zaproszenie, którego nie można pominąć
  • Sylwia Kanicka - Monet i Żarów spoglądają na świat
  • Sylwia Kanicka – Wehikuł czasu w poezji Arkadiusza Aulicha

Na skróty

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
© akant.org - wszystkie prawa zastrzeżone

Main Menu

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj