Strona 3 z 3
RECEPTA
Zaczęła od zbierania
ubrań zdejmowanych w pośpiechu.
Potem lata i koszule
układała na półce od losu.
Skracała swoje noce i jego ubrania,
wydłużała swoje dni i rękawy jego swetrów…
Gotowała na cały stół.
A stół był jak opoka.
W koślawych butach chadzał czas,
a w ubłoconych wracał on.
Czuwała, kiedy umierał –
postrzelony przez męża kochanki.
Był cały mój – wyszeptała,
miętosząc ostatnią receptę.
Prawie jej się udało
wygrać z bogiem jego modlitwą.

