Strona 2 z 2
Sonet o jego świecie
Patrzy na balkonową lampę, jak wiatr ją kołysze.
Obserwuje gałęzie drzew w zabłąkanym wietrze.
Z jego pokoju widać niepokój. On w topiony w ciszę
czuje się na tym zadupiu jak u Pana Boga za piecem.
On ma wszystko w nosie, jakby dawno umarł,
wycofał się z życia poza ziemskie granice.
Zamknął się w wiejskiej chaty i ogrodu trumnach.
Nawet księżyc nocami zapala mu gromnice.
Mówi, że tak lepiej – w oddaleniu od ludzi.
Od całej tej plugawej i wielkiej polityki.
Że z kapitalizmem jest „straszno” i… grzesznie.
Nie chciałby więc sumienia i rąk własnych brudzić,
lawirować pomiędzy prawdami, grać z losem w guziki.
Zza pieca u Pana Boga świat wygląda śmiesznie.
Jan Stanisław Smalewski

