Archiwum

Jan Stanisław Smalewski - niezupełnie realny sen kochanków

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Spis treści

kochankowie śnią swoją miłość gorzką
o smaku dobrej czekolady śnią parę kochanków
która jest nimi różni ich jednak natężeniem uczucia
ona leży na wznak z rozrzuconymi ramionami
w które wpada światło księżyca
jemu pełnia księżycowa jest obojętna leży tyłem do okna
we włosy kochanki snuje się srebrzysta poświata nocy
jest w niej chłód codzienności jest nurt rzeki
przepływającej przez otmęty jej duszy
krystalicznej wody ze strumienia pragnień czystej miłości

kochankowi nie jest wcale obojętne co przepływa
przez jego kobietę nie chce widzieć jej oczu
odbijających blask spełnionego księżyca
chce by nadal marzyła tylko o nim
by swym pragnieniom nie otwierała nocy
by jej chłód nie dotykał jej wnętrza
kochanek zamyka okno zamyka zewnętrzny świat
doznań swojej kobiety wie że przez otwarte okno
może ulecieć jego miłość do niej

może też odpłynąć jej miłość kochanek nie chce
żeby ich miłość szczytowała pod księżycem
żeby ona to szczytowanie porównywała do chłodu
przepływającej przez nią rzeki codzienności
to już lepiej niech patrzy w jego oczy lub niech patrzy
w sufit wyobrażając sobie jurnego fallusa kolegi ze studiów
niech się dopełni uniesieniem pożądania
gasnącego na ich łóżku na tym samym łóżku na którym
kiedyś szczytowała z tym innym
rozrzucając ramiona i włosy
kochankowie śnią sen niezupełnie realny




Sonet o jego świecie


Patrzy na balkonową lampę, jak wiatr ją kołysze.
Obserwuje gałęzie drzew w zabłąkanym wietrze.
Z jego pokoju widać niepokój. On w topiony w ciszę
czuje się na tym zadupiu jak u Pana Boga za piecem.

On ma wszystko w nosie, jakby dawno umarł,
wycofał się z życia poza ziemskie granice.
Zamknął się w wiejskiej chaty i ogrodu trumnach.
Nawet księżyc nocami zapala mu gromnice.

Mówi, że tak lepiej – w oddaleniu od ludzi.
Od całej tej plugawej i wielkiej polityki.
Że z kapitalizmem jest „straszno” i… grzesznie.

Nie chciałby więc sumienia i rąk własnych brudzić,
lawirować pomiędzy prawdami, grać z losem w guziki.
Zza pieca u Pana Boga świat wygląda śmiesznie.

Jan Stanisław Smalewski

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok