Strona 2 z 2
Opowieść o raju
Pąki brzoskwini pół drogi w róż
i tyle miłości w gałęziach
wyrazów języków i warg
I ciepłej wilgoci słodkiej śliny
białej i lepkiej jak grzech ze snu
A ty – a tobie
myślałaś wyrosną skrzydła zaraz
Przykazanie
jak chmura tylko błyśnie i zagrzmi
Gest archanioła rozwiesi krajobraz
Wyprowadzi na zielone polany
zwierzęta o łagodnych oczach
i mokrych pluszowych nozdrzach
Lwa który szuka pieszczoty ręki
je trawę i pasie się obok jagnięcia
I chociaż drzewa
wciąż uginają się w gronach kwiecia
- każde z nas wie
za późno za wcale za wiele
nie będzie już owoców tego roku i życia
Godziny dni
zachłannie liżą nam ręce
Róża do wiersza
jak do pocałunku składa usta
i tylko patrzeć – a Bóg
wpadnie tu z ognistym mieczem

