Zielone cienie
w szeptach w liściach
Suchy wycięty wiąz
z cegieł grobowca sterczący
jak spod dziąsła
i pozłota lip w pszczelich rojach
- paciorki tajemnic
żywego różańca twego
Cmentarne imiona – drzewa
Dziadowie Andrzej Teodor i Józef
Panieńskie Agnieszki nazwiska
Salomei i Heleny
Im wolno
one się mogą położyć
A wszystko na twojej głowie
Idziesz spać w noc późno
skoro świt już na nogach
póki nisko w ogrodzie słońce
Bo wszyscy dawno umarli
tylko ty nie ustajesz
Krzątasz się po cmentarzu
skrobiesz mech
i wciąż myjesz kamienie
Opowieść o raju
Pąki brzoskwini pół drogi w róż
i tyle miłości w gałęziach
wyrazów języków i warg
I ciepłej wilgoci słodkiej śliny
białej i lepkiej jak grzech ze snu
A ty – a tobie
myślałaś wyrosną skrzydła zaraz
Przykazanie
jak chmura tylko błyśnie i zagrzmi
Gest archanioła rozwiesi krajobraz
Wyprowadzi na zielone polany
zwierzęta o łagodnych oczach
i mokrych pluszowych nozdrzach
Lwa który szuka pieszczoty ręki
je trawę i pasie się obok jagnięcia
I chociaż drzewa
wciąż uginają się w gronach kwiecia
- każde z nas wie
za późno za wcale za wiele
nie będzie już owoców tego roku i życia
Godziny dni
zachłannie liżą nam ręce
Róża do wiersza
jak do pocałunku składa usta
i tylko patrzeć – a Bóg
wpadnie tu z ognistym mieczem
- Jerzy Grupiński
- "Akant" 2012, nr 6

