Archiwum

Ryszard Siemiątkowski - Powrót

Spis treści

wróciłem tam stary zmęczony wędrówką
pod kikuty nie umarłych do końca słów
kalekich gestów
w ten pejzaż gorączkowy drżący
przepoconych myśli

wróciłem tam

położyłem ręce na drodze
i chytrze grzebiąc w jej żółtej sypkości
chowałem w zanadrze ukradkiem
ślady moich marszów
pełzania
upadków




Rzeka

od tamtej pory
rzeka przynosi mi słońce
i wyrzuca na brzeg ociekające potem

zwykle leży na moich dłoniach
dotyka ust i ciąży na oczach
rudą plamą z obrazów Van Gogha

a wieczorem umiera
zbieram jego na piasku ślady
jak muszle ukradkiem
i przykładam do ucha by usłyszeć
milczenie które wrzuciliśmy z brzegu do rzeki
milczenie naszych dłoni drżących gorących
układanych do snu o Tristanie i Izoldzie

od tamtej pory
popełnionych słów najbanalniejszych
i wierszy