a ona
ta królowa
patrzyłem na jej miejsca czułe
widziałem
i ona też to widziała
otuliła mnie płaszczem
gorącej wysokości-
przypadkowym uśmiechem
to już nie była chwila
to już wyrywało wieczność zazdrosnemu Bogu
a może On się nią dzielił
z nami
nawet gdy chroniłem się przed lutowym wiatrem
w pierwszym który nadjechał
autobusie
czerwonym

