„Czy zapis wzruszenia, lęku, zachwytu – nawet prawdziwego – wystarcza, by mówić o wierszu? Jeśli przyjmiemy takie kryterium, poezja traci swoją odrębność i staje się jedynie formą komunikatu emocjonalnego. Tymczasem poezja zawsze była czymś więcej niż ekspozycją. Była pracą nad językiem, nad jego możliwościami, ograniczeniami, napięciami” – napisał Krzysztof Gołębiewski w akantowej dyskusji o granicach poezji („Akant” 2026, nr 3, s. 20) i zaraz dodał:
„Granica poezji nie przebiega więc między formami, lecz między tekstem, który tylko komunikuje, a tekstem, który otwiera znaczenia i wytrzymuje samotną lekturę. Poezja zaczyna się tam, gdzie język przestaje być przezroczysty i zaczyna stawiać opór – autorowi i czytelnikowi”.
Zbiór wierszy Rafaela Budzbona Wiersze frechowne wyczerpuje tę definicję. Wyczerpuje też program przypisany literaturze jako takiej, a więc nie tylko uczy, ale i też bawi. Poczytajmy:
Kraft
ku
Felkowi na gorączkę
piwo grzane w noc
śniadanie
jak na trawie
rosi wrażeń
moc prac
ziemnych
Jak widać – czytać mamy tu do czynienia z daleko, czasem nawet z za daleko idącą inwencją słowną. Słowa przemyślnie zestawione, słowa połamane, no i oczywiście niecodzienne, bo gwarowe (gwara bydgoska zaczerpnięta z prozy Jerzego Sulimy-Kamińskiego). Otwiera to nowe przestrzenie wyobraźni, rodzi błysk zaskoczenia, zaciekawia. Trochę jak szarada, krzyżówka, czy inna rozrywka umysłowa. Wciąż chce się dalej i dalej, a co na następnej stronie będzie, co to wszystko znaczy?...
Zbiór wierszy autora Nocy jak dzień czyta się od początku do końca i dziwi się, że to już koniec. Bo wpada się we wzmożenie lingwistyczne, i dalej, dalej.
A jednak jest w tych wierszach sporo uczucia, przeżycia lirycznego. Z ulicy, a nie z salonu, i to z szarej, brudnej, ale za to bardzo ludzkiej ulicy, jaką w różnych wersjach prezentuje obiektyw Tomasza Klausa, którego fotografie ilustrują i wzbogacają, a raczej dopowiadają treść słowną omawianego tomu. Oprawa plastyczna też jest bardzo wyrafinowana.
Gęsty to więc w znaczenia tom, sygnalizujący między innymi bydgoski odwieczny spór między autochtonami a przybyszami (kongresiaki) i kończącej XX wiek walki o nową rzeczywistość, w której to walce R. Budzbon odgrywał istotną rolę jako rasowy opozycjonista i konspirator. Mamy też odniesienia do obecnej wojny na wschodzie Europy i wlokącego się za nami, a Polacy bardzo lubią sięgać wstecz, dramatu, a może już tylko groteski, coraz cienciejszego TW Bolka.
Ależ, ależ! Autor Slideshow sięga też w przyszłość. Jako rasowy polityczny zwierz przewiduje efekt najbliższych wyborów:
Blumelcug
drogi
przywódca
nie wybudował
żadnej
nie będzie
przebacz
Pożyjmy, poczekajmy, także na kolejny tomik Rafaela Budzbona, bo ten spełnił dwa kryteria poezji przedstawione przez K. Gołębiewskiego. A trzecie, czyli mądrość, jakieś głębsze przesłanie? Na to pytanie już sami musicie odpowiedzieć drodzy czytelnicy.
Rafael Budzbon, Wiersze frechowne, Bydgoszcz 2024, Wydawnictwo Bydgoska Licencja Marek, ss. 108.

